minddancer - usenet


200528

Wstęp.
Pisanie do usenetu w latach 2001-2004 było dla mnie pomocą w zebraniu myśli,
wyklarowaniu swoich poglądów, nauczeniu się wysławiania, mówienia.
Pisywałem na grupach pl.soc.religia, pl.soc.seks, pl.sci.psychologia, pl.sci.filozofia, pl.sci.ai, pl.hum.poezja
Pod nickami Star Soul, Nemezis, Nazgul Dyżurny, minddancer.
Czasem nie przebierałem w słowach, jak ktoś za bardzo bluźnił.
Nie archiwizowałem tych rozmów, pamiętam tylko kilka większych wątków.
Może zamieszczę tutaj co ciekawsze teksty.
Trochę wstydzę się tego co tam pisałem.
Tekst "Dusza z punktu widzenia informatyka' jest jednym z owoców tych rozmów.
Naśladowałem w tym innych grupowiczów, którzy zakładali strony z takimi podsumowaniami poglądów.
To była moja pierwsza strona internetowa.
Wtedy też myślałem pierwszy raz nad portfolio programów do szukania pracy. Miałem 28 lat...
Zamieszczam tą stronę dla rzetelności faktograficznej.
Najfajniej mi się pisało pod koniec na poezji, bo tam się nikt nie czepiał tego co piszę.


200601

pl.hum.poezja
W zasadzie to zaczynałem swoje jeszcze nie pisarstwo
od jakichś takich jakby poetycznych zamyśleń,
pojedynczych zdań albo fraz,
które mnie jakoś przejmowały, pocieszały,
wyrażały to co dla mnie najważniejsze.
[Czyli jakby początkowo byłem poetą
i te moje kilkadziesiąt zeszytów to była niby jakby poezja.
Quasi poezja jakby.]
Początkowo pojedyncze zdania które jakoś przychodziły mi na myśl
i podobały mi się, jakoś pociągały mnie
i dlatego je zapisywałem. Albo tylko pamiętałem.
Albo gdzieś zapisałem w zeszycie do polskiego.
Chyba jakoś po prostu poezja jako efekt nauki polskiego.
W podstawówce ostatnie klasy. Liceum.
Pierwsze dwie klasy lubiłem polski.
Potem zacząłem programować w Pascalu.
Te słowa pamiętam. To są niektóre.

# wierszydła

O, gdyby którykolwiek z nich poczuł choć przez chwilę
to co ja w każdej chwili czuję. /1987

To love you, and to hold you. /1989

stay template reveal /1989

Tylko ludzie są warci starania. /1990

Wstań, podnieś się i pokaż się światu,
aby zadziwił się twoją pięknością. /1990

Opowiem ci historię.
O kimś kto bardzo chciał mieć dziewczynę.
Ale żadna z nich nie chciała go pokochać.
Bo ... ? /1991

Jestem człowiekiem.
Tak, ale czy będę potrafił nim być,
jesli zostanie mi odbrane wszystko poza powietrzem, życiem i wolnością ?
Co tworzy ja ? /1992

Umiejetność.
Być tak, aby tworzyć arcydzieła poezji tylko na jeden raz.
Aby tylko wzlecialy w górę jak iskry z ogniska.
Aby nikt ich nie zapisywał, ani pamiętał.
Aby nikt się do nich nie przywiazywał.
Aby były tylko na jeden raz.
To jest prawdziwa mowa. /2003.05.26

Właściwie to co mi zależy.
Po kilku miliardach lat w niebie,
te kilkadziesiąt lat cierpienia na ziemi
przestanie mnie w ogóle obchodzić.
Zapomnę, że byłem sam, że byłem odrzucony, że tęskniłem.
Przestanie mi być żal tego, czego mieć nie mogłem.
Te wszystkie moje obecne problemy przestaną mieć znaczenie.
Nawet smutku już nie będę czuł, bo po co.
Wystarczy mi, że będę czuł się bezpiecznie.
Znajdę sobie coś do zabawy i wszystko zapomnę, co tu przeżyłem.
Jezu, ufam Tobie. /2003.05.29

I w ogóle tą podstronę będę używać
do wklejenia najfajniejszych swoich rzeczy z usenetu.
Które jakoś szczególnie pamiętam i wciąż mi się podobają.
Tu jeszcze teraz takie inne fajne teksty.
Zapisywanie snów. Miewałem bardzo fajne sny,
jest odpowiednia technika ich utrwalania.



100914

# przed incepcją

Zatrzymałem się jeden dzień przy grupie bezdomnych. Był
tam też mój brat i jakaś dziewczyna. Widziałem ją, jak
przejeżdżała na koniu, miała siodło z amortyzatorem. Chyba
uśmiechnęliśmy się do siebie. Potem siedziałem w namiocie,
na dmuchanym materacu, i padał deszcz. Przyszła i siadła
koło mnie nic nie mówiąc. Dałem jej koc, sam przykryłem
się drugim, i opowiedziałem jej historię swojego życia.
      Na początku było Słowo. Było to słowo prawdziwe, bo
słowo fałszywe musi coś fałszować, więc nie może być na
początku. To Słowo było Bogiem. Bóg był prawdą, dobrem i
nieskończonym pięknem. Bóg stworzył byty, które nie były
ani wszechwiedzące, ani wszechmocne, ani wszechobecne, ale
miały w sobie nieskończoność trwania. To były anioły.
Największy z nich skłamał. Gdyby każdy anioł skłamał na
jego miejscu, to Bóg by go nie potępił. Za upałym aniołem
poszło wiele innych. Do dziś nie są w stanie stworzyć
nieskończonego piękna, choć bardzo by tego chciały. Bóg
stworzył kosmos. Kosmos to przestrzeń wypełniona
nieświadomymi cząstkami, w której płynie czas. Cząstki
pojedyncze to bozony, kwarki, neutrina, elektrony,
protony, neutrony i atomy. Są nieprzewidywalne. Cząstki te
łączą się ze sobą w małe. średnie i duże ciała. Małe ciała
to związki chemiczne, średnie to pył i asteroidy, duże to
planety i słońca. Słońca razem z planetami skupiają się w
galaktyki. Planeta jest wobec galaktyki jak ziarnko pyłu
wobec planety. Tak samo galaktyka wobec kosmosu. Na
granicy kosmosu staje czas i widać nieskończoną
przestrzeń, ale to jest złudzenie. Są też takie słońca,
które nie świecą i w których wszystko znika. Kosmos i
przestrzeń w której są anioły i wszystko co anioły
pomyślą, to wszystko o czym wiemy i to jest wobec Boga tak
małe, jak punkt wobec płaszczyzny. W kosmosie jest
najwięcej ognia, woda jest rzadkością. Na jednej z planet
na których była woda, Bóg tchnął zycie w kilka związków
chemicznych i stały się one komórką. Komórka to związki
chemiczne, które nie poddają się rozpadowi, tchnienie
życia nadaje jej cel. Komórki rozmnażały się, łączyły w
grupy i ewoluowały w rośliny, ryby, płazy, gady, ptaki i
ssaki. Wśród ssaków najbardziej odważne były naczelne.
Przez miliony lat nauczyły się uzywac narzędzi z kamieni,
drzewa, kości i skór, rozpalać ogień, zastawiać sidła,
szyć ubrania, budować szałasy, strzelać z łuku i procy,
rzucać dzidą, malować na skale i wierzyć, ze zmarli mogą
ożyć i zabezpieczac ich ciała. Bóg nagrdodził tą wiarę,
biorąc z jedngo z tych ciał komórkę i wyhodował z niej dwa
ciała ssaka naczelnego i stworzył dwie osoby pdoobne do
aniołów, którym dał te ciała na własność. Nazywali się
Adam i Ewa, byli pierwszymi ludźmi i byli nieśmiertelni.
Bóg chciał, aby żyli w lesie, gdzie było drzewo ożywiające
na wieczność i aby przyprowadzili tam ssaki naczelne i
inne zwierzęta, jakie by tylko chcieli. I chciał, żeby
zycie rozeszło się na cały kosmos, niesione przez aniołów.
Chciał przyjść do ludzi osobiście dopiero gdy kosmos się
wypali. Ale ludzie uwierzli kłamcy i odtąd są skazani na
umieranie na jednej planecie. Do dziś ci którzy rządzą
ludźmi, nie mogą się z tym pogodzić i dlatego są okrutni.
Dzieci Adama i Ewy łączyły się w pary ze ssakami
naczelnymi i rodziły im się olbrzymy. Bóg zatrzymał obrót
planety i przez jej powierzchnię przelały się wody
oceanów. Ocalała tylko jedna rodzina, w łodzi z drewna, do
której zabrali rozpłodowe zwierzęta i nasiona. Potomkowie
tej rodziny założyli imperium Babilońskie i Olmeckie. Bóg
obiecał, ze już nie będzie potopu. Babilończycy nie
uwierzyli mu i zaczęli budowac wieże, która miała byc
wyższa niż wody potopu. Bóg odebrał im dar języków i odtąd
ludzie się nie rozumieją i prowadzą ze sobą wojny. Ludzie
nauczyli się uzywać narzędzi z metalu, powstało imperium
Egipskie i Chińskie. Babilończycy prowadzili wojny i brali
jeńców i robili z nich niewolników, a z kobiet niewolnic
prostytutki. O imperium Chińskim i Olmeckim zapomniano.
Ktoś nawet napisał, że ląd Olmeków zatonął w potopie. Bóg
powiedział pewnemu starcowi, że będzie miał jeszcze wiele
potomstwa ze swoją żoną staruszką i ten mu uwierzył. W
nagrodę za to jego ród stał się narodem. Temu narodowi Bóg
objawił swoją naturę i powiedział im, jak żyć żeby być
bezpiecznym i mieć nadzieję na przyszłość. Naród ten
zbuntował się przeciw Bogu i nie chciał sędziów, ale króla
tak jak inne. Królowie nie przynieśli narodowi
bezpieczeństwa. Po początkowym rozkwicie doprowadzili
naród do upadku. Poszedł on w niewolę najpierw do
babilończyków, potem do persów, potem do graków, potem do
rzymian. W niewoli przepowiedziano, że na ziemię przyjdzie
ktoś, kto uratuje ludzi. Rzym podbił etrusków, greków,
celtów, german, egipcjan. Miał kilkanaście legionów, każdy
legion to było ilka tysięcy żołnierzy. Dwa tysiące lat
temu, w niewoli rzymskiej urodziła się nieśmiertelna
kobieta i urodziła wcielonego Boga, którego nazwano
Chrystusem. Był On Słowem, które było na początku, a
ludzue Go zabili. Zmartwychwstał, jego ciało stało sie
niezniszczalne i zabrał z kosmosu swoją matkę. Powiedział,
że da życie wieczne tym, którzy będą w stanie ogarnąć
umysłem swoje błędy i za nie żałować. Powiedział jak nie
popełniać błędów. Powiedział, że przybędzie jeszcze raz,
zanim świat całkiem zejdzie na psy. Ci którzy Mu
uwierzyli, zostali nazwani 'chrystusowi', 'chrześcijanie'.
Do pewnego czasu imperium rzymskie było rządzone przez
senat, ale jeden z wodzó powoływanych na czas wojny
pozostał władcą po jej zakończeniu i wprowadził prawo
które określało go jako Boga. Dla rzymian nie było to
problemem, bo wierzyli w istnienie wielu Bogów. Kiedy
pojawili się chrześcijanie, panował już jego następca, ale
prawo wciąż istniało, siłą przywiązania do tradycji.
Chrześcijanie nie chcieli nazywać człowieka Bogiem i
dlatego ich zabijano. Po kilkuset latach władca rzymski
przyjął chrześcijaństwo i podzielił chrześcijan na
duchownych i świeckich. To była pierwsza sytuacja, gdy
władza wojskowa dzieli chrześcijan. Póżniej takie podziały
następowały jeszcze wielokrotnie, i zawsze niszczyły
chrześcijańskiego ducha. Kiedy upadł Rzym, przetrwało
Bizancjum i w nim rzymska tradycja. Powstał naród Franków,
pierwszy naród który miał chrześcijańskiego króla. Później
rozpadł się na Francuzów i Niemców. Powstał naród Polaków
i przyjął chrzest z Rzymu. Zaś sąsiednie narody, Niemcy i
Rosjanie, przyjęli chrzest z Bizancjum i od tego czasu te
narody ze sobą walczą. Chrześcijanie napadli na Arabów i
Bizancjum upadło. Odkryto ponownie imperium Chińskie i
Azteckie. Azteków zniszczono. Z Chin wzięto papier i
proch. Papier pozwolił upowszechnić książki, a proch
zmienił wojny. Przestali się liczyć wojownicy, a zaczęli
kupcy i żołnierze. Ludy europejskie zaczęły brać w niewolę
ludy afryki, azji i ameryk. Naród polski poszedł w
niewolę. W dziewiętnastym wieku ludzie wynaleźli metalowe
maszyny. Rodzina złotników odkryła sposób, w jaki można
ściągać od ludzi podatek bez ich wiedzy. Wojna z użyciem
metalowych maszyn przeraziła ludzkość. Żołnierz ginęli
bezskutecznie po obu stronach. Wynaleziono elektronikę.
Naród Polski odzyskał wolność na kilkanaście lat. W
nastepnej wojnie użyto maszyn latających i do dziś są
najgroźniejszą bronią. Ludzie boją się następnych wojen,
ale niewolnictwo trwa nadal. Po tej drugiej wojnie mój
naród znów poszedł w niewolę i w tej niewoli urodzili się
i poznali moi rodzice (...) A Ty mi się śnisz i jeżeli nie
jest to sen natchniony, to jesteś bytem potencjalnym,
wymyślonym przez człowieka. Wydaje mi się, że w Niebie
będzie wejście do sfery bytów potencjalnych. Może tam się
spotkamy.

po incepcji

Przybyliśmy na ta planetę po wezwaniu pomocy.
Wylądowaliśmy koło niszczejących budynków
i już byliśmy pod ostrzałem.
Uciekaliśmy przez zarywający się strop,
nad brzeg rzeki, na skarpę koło mostu.
Nad nami wybuchały pociski artyleryjskie.
Nasz łącznik był z nami.
Powiedziała nam, że ogromne miasto
które odkryto na powierzchni
to jeszcze nic, i że pod ziemią
są tuenele które ciągną się
na dziesiątki tysięcy kilometrów.
Powiedziała nam, że jest wiele wejść do tuneli,
ale wrogowie ich jeszcze nie znają.
Jedno było tuż obok, tuż przy wodzie,
był to niewielki kamienny prostopadłościan,
z odsuwaną boczną pokrywą.
Nie wdziałam wejścia, tylko otwory, w których była woda.
Powiedziała mi, żebym stanęła na nim,
że sam wprowadzi mnie do środka.
Było to uczucie jakby zjeżdżania rurą z wodą.
Zanurzyłam się pod powierzchnię, ale nie topiłam się.
Po mnie zeszła reszta grupy.
Doszliśmy do bramy, gdzie porwano nas do środka.
Były tu demony, które miały uczynić z nas wojsko,
żeby atakować bramę, kiedy tylko pojawi się w niej pyszałek,
który powie, "ja jestem rzeczą prawdziwą".
Brama była ze stojących na przeciw siebie luster.
Uciekłem i stałem przed bramą, przyciągnęła mnie do siebie,
i w wbrew sobie wykrzyczałem
'ja jestem rzeczą prawdziwą', ale uciekłem.
Potem siedziałem w innej komnacie
i tam też była lustrzana brama.
Stanąłem przed nią i patrzyłem
w nieskończoną przestrzen przede mną i powiedziałem
'wydaje mi się, że ja jestem rzeczą prawdziwą',
potem siadłem, wyciszyłem zmysły, zwolniłem rytmy ciała
i czekałem na starość,
która nadejdzie za kilkadziesiąt lat...

Jak dokończyć taki sen ?


home