minddancer - filozofia


Dusza z punktu widzenia informatyka


2003-2006

Wstęp

Analiza drabiny bytów
źródła
rozróżnienia szczebli
analiza
niepodzielność bytów
drabina bytów stworzonych

Analiza władz duszy
Pamięć
reprezentacja
treść
pojęcia
powszechniki
Intelekt
różnice wynikające z płci
piękno a inteligencja
poziomy
problem pomiaru intelektu
Wola
algorytm świadomości
wiara
twórczość
cel

Psychologia
Zaburzenia
brzytwa Ockhama
widły Hume'a
parapsychologia
wykorzystanie mózgu
telepatia
rozszerzanie świadomości
gnoza
cudzołóstwo
Integracja
hipoteza dotycząca genezis
continuum uczuć
wewnętrzna harmonia psychologii
wyczuwanie ducha mówiącej osoby
fenomenologia
epistema osób
model rozwoju człowieka
chrześcijański holizm
zestawienie pojęć
uzasadnienia
cnoty
pęknięcie ludzkiej natury
tradycje
Rozwój
znaczenie wyrazu 'miłość' .
przyrzeczenie czystości
rodzina
promieniowanie ojcostwa

Sztuczna inteligencja
testament Turinga
projekty SI
pełna SI
chrześcijaństwo wobec SI
wniosek z istnienia aniołów
człowiek cielesny
człowiek duchowy
historia pojęcia "dusza"
perspektywy SI
lumen gloriae

Cytaty
credo "Quicumque vult salvus esse"
trójca kabalistyczna
obraz Trójcy Świętej w naturze człowieka
modlitwa przed zalogowaniem się do internetu
intellectus, ratio
o aniołach
o zbawieniu niewierzących
o mózgu
filozofia współczesna
sensus catholicus
fenomenologia realistyczna
ad verbum, ad sensum, ad mentem
medytacja, modlitwa serca, modlitwa żywej wiary
łaska uświęcająca, ks. Żychliński, o. Pio
łaska uświęcająca, św. Joanna d'Arc
łaska uświęcająca, św. Faustyna
autonomia Boga
niepodzielność ludzkiej natury
spowiedź, św. Faustyna
płeć a moralność
poznawanie Boga jest tylko przez analogię
Duns Szkot o drabinie bytów
"Ars Magna"
znaczenie słowa "neutrum"
metoda semiotyczna
weryfikowalność
zabobon materializmu i reizmu
dusza jest formą ciała
w tomiźmie nie ma dualizmu
przymioty ciała chwalebnego
wzmocnienie władz duszy
gramatyka, dialektyka, retoryka
inteligencja duchowa
wychowanie do śmierci
Michel Quoist "Między człowiekiem a Bogiem"
św. Tomasz z Akwinu, modlitwa

Literatura


2017-2020

Uzupełnienie
Korekta
Druga korekta
Drugie uzupełnienie


Wstęp


Z informatyką zetknąłem się pierwszy raz w szkole podstawowej.
Podczas studiów zainteresowałem się sztuczną inteligencją,
oraz szukałem samodzielnie prawdy o człowieku i o Bogu.
Na wskutek tych poszukiwań odkryłem,
że tylko wiara daje jakąś odpowiedź na pytanie,
czy da się zbudować ogólną sztuczną inteligencję.

Zawarłem tu streszczenie odpowiedzi na pytanie o sztuczną inteligencję
jaką w moim mniemaniu daje religia chrześcijańska.
Zarysowane tutaj interpretacje drabiny bytów, władz duszy,
grzechu pierworodnego, podłoża zjawisk paranormalnych,
oraz wizja antropologiczna, którą określiłem jako chrześcijański holizm,
wykraczają czasami poza naukę Kościoła,
ale są przeze mnie pomyślane w duchu posłuszeństwa tej nauce,
na mój obecny stan wiedzy nie sprzeciwiają się tej nauce,
oraz w niektórych z nich nie jestem całkiem odosobniony.
Jeżeli cokolwiek tutaj sprzeciwia się nauce Kościoła,
to dzieje się tak bez mojej intencji i wiedzy.
Gdy bliżej poznam odnośny fragment nauki Kościoła to skoryguję moje poglądy.
Uczynię tak, bo bardziej wierzę zespołowi ludzi, niż pojedynczemu człowiekowi.
Już nieraz zetknąłem się z zachwycającym doprecyzowaniem własnych intuicji przez kogoś innego.
Nie jestem właścicielem prawdy, jeżeli prawdą jest to co poznałem.

Poruszam tu zagadnienia z dziedziny filozofii, psychologii i teologii.
Żadnej z tych dziedzin nie studiowałem, tak jak informatykę.
Nie jest to praca naukowa, bo opiera się na hipotezie wiary.
Mówiąc prościej: jeżeli Jezus zmartwychwstał, to przedstawione tu poglądy mogą być prawdziwe.
Moimi dodatkowymi kryteriami są: zgodność z doświadczeniem życia,
logika, możliwie największe oparcie się na uznanych źródłach.
Staram się wyrazić swoje intuicje cytatami z ogólnie znanych źródeł.
Praca ta przedstawia model człowieka, zapisany w postaci serii formuł.
Spełnia w moim życiu rolę kompasu, mapy, punktu odniesienia.
Jest realizacją filozofii tomistycznej, najbardziej reprezentatywnej dla chrześcijaństwa.
Syntetyczność i zwięzłość są wynikiem następujących faktów:
- myśli te są syntezą moich kilkunastoletnich poszukiwań [----]
- są mi pomocne w walce duchowej i w pracy nad sobą
- im mniejsza objętość tekstu tym mniej zniekształceń w odbiorze.
Tekst jest zorganizowany tematycznie wokół następujących pojęć:
drabina bytów (ciało, dusza, duch), władze duszy (pamięć, intelekt, wola).
i jest opisem ich różnych aspektów, w formie luźnych myśli.
Jest to zastosowanie fenomenologicznej metody myślenia.

Motywy jakimi się kierowałem względem rozdziału "Analiza drabiny bytów" :
Przypomnienie i rozwinięcie drabiny bytów św. Tomasza z Akwinu,
która jest syntezą nauki i religii na gruncie metafizyki.
metafizyka to dział filozofii zajmujący się bytami w ogólności,
nie tylko takimi, które są możliwe do zbadania przez zmysły i przyrządy.
Dla mnie metafizyka to badanie właściwości substancji stworzonych przez Boga.
Względem rozdziału "Analiza władz duszy" :
Z tradycji kościoła znam taką myśl:
"grzech niszczy w człowieku obraz Boży, łaska go naprawia;
grzech jest jak zadymienie zwierciadła".
Zapragnąłem szukać cech charakterystycznych tego obrazu
i utknąłem na chorobliwym rozważaniu trójcy kabalistycznej.
Moja matka wskazała mi analogię podaną przez św. Katarzynę ze Sieny,
którą ta może częściowo zaczerpnęła od św. Augustyna.
Dusza jest obrazem Boga. Cnoty upodabniają ją do Boga.
Rozpatrywanie władz duszy jako obrazu Trójcy Świętej
też jest pewnie jakąś cnotą. Dla mnie jest to wiara, adoracja, ...
Względem rozdziału "Psychologia" :
Zrozumienie współczesnej psychologii,
odnalezienie chrześcijańskiego podejścia do niej,
umożliwiającego orientację i stosowanie w praktyce.
Zdołałem się już także przekonać, że psychologia
stawia sobie za cel pomoc ludziom, poprawę ich życia;
że dominuje w niej dobra intencja.
Względem rozdziału "Sztuczna inteligencja" :
Zarysowanie chrześcijańskiego stanowiska wobec tej technologii.
W publikacjach popularnonaukowych na ten temat, jakie obecnie znam,
dominuje światopogląd ateistyczny, najczęściej milcząco przyjęty,
a przecież sztuczna inteligencja nie jest czymś złym
i jej rozważanie nie kłóci się z wiarą w Boga.

Moja filozofia nie ma na celu uczynienia ze mnie człowieka sławnego czy bogatego.
Ma na celu uczynienie ze mnie człowieka szczęśliwego w tym i w przyszłym życiu.
Z rozmów na grupie dyskusyjnej wywnioskowałem, że to jest najważniejszy cel filozofii w ogóle.
Z Biblii wiem, że Boża mądrość daje najwyższe i najtrwalsze szczęście.
Doświadczyłem, że posłuszeństwo Bogu daje mi najlepsze szczęście.
Nie zawsze byłem Bogu posłuszny. Gdybym był, mniej ludzi by cierpiało.
Doświadczyłem, że Eucharystia daje mi siły do dobrego życia, i że bez niej sobie nie poradzę.

A zatem, według najlepszych znanych mi obecnie źródeł
oraz według mojego niedoskonałego rozeznania, natura człowieka jest taka :


Analiza drabiny bytów.



źródła
prof. Stefan Swieżawski "Tomasz na nowo odczytany" czytałem kilka fragmentów, ponoć niegodny zaufania
Biblia dla Windows dużo używałem
o. prof. Mieczysław Krąpiec OP "O antropologię integralną" (mirror) czytałem i podobało mi się
Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu wiem tylko, że coś takiego jest

Drabina bytów św. Tomasza z Akwinu :
singula, complexa, rośliny, zwierzęta, człowiek naturalny, człowiek w stanie łaski.

poniżej podaję cytaty z Biblii potwierdzające rozróżnienia z drabiny bytów

"wtedy to Pan Bóg ulepił człowieka z prochu ziemi
i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia,
wskutek czego stał się człowiek istotą żywą." Rdz 2:7

"I tak mężczyzna dał nazwy wszelkiemu bydłu,
ptakom powietrznym i wszelkiemu zwierzęciu polnemu,
ale nie znalazła się pomoc odpowiednia dla mężczyzny." Rdz 2:20

"Ja zaś sprowadzę na ziemię potop, aby zniszczyć wszelką istotę pod niebem,
w której jest tchnienie życia; wszystko, co istnieje na ziemi, wyginie," Rdz 6:17

"Wszelkie istoty, w których było tchnienie życia, weszły po pare do Noego do arki." Rdz 7:15

"Wszystkie istoty, w których nozdrzach było ożywiające tchnienie życia,
wszystkie, które żyły na lądzie, zginęły." Rdz 7:22

"w Jego ręku - tchnienie życia i dusza każdego człowieka." Job 12:10

"Powiedziałem sobie: Ze względu na synów ludzkich tak się dzieje.
Bóg chce ich bowiem doświadczyć, żeby wiedzieli,
że sami przez się są tylko zwierzętami." Koh 3:18

"Wtedy Maryja rzekła: Wielbi dusza moja Pana,
i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy." Łk 1:46-47

"Tak też jest napisane: Stał się pierwszy człowiek, Adam, duszą żyjącą,
a ostatni Adam duchem ożywiającym." 1 Kor 15:45

"Sam Bóg pokoju niech was całkowicie uświęca,
aby nienaruszony duch wasz, dusza i ciało
bez zarzutu zachowały się na przyjście Pana naszego Jezusa Chrystusa." 1 Tes 5:23

"Autor tu podkreślił, że mężczyzna nie znalazł wśród zwierząt istoty sobie równej."
Biblia Tysiąclecia, wydanie 3, przypis do Rdz 2:20

"Trzy te terminy oznaczają całego odkupionego człowieka:
ciało, duszę, życie nadprzyrodzone"
Biblia Tysiąclecia, wydanie 3, przypis do 1 Tes 5,23

"Duch, Duch Boży, Duch (Pański) -
1) tchnienie Boże, twórcze słowo lub twórcza moc Boża,
panująca nad wszystkim i wszystko ożywiająca;
2) trzecia Osoba Trójcy Świętej;
3) samo "duch" - całokształt darów nadprzyrodzonych u chrześcijanina
4) dusza ludzka"
Biblia Tysiąclecia, wydanie 3, Słownik

korekta


rozróżenienia szczebli

singula - complexa

Singula (pojedyncze) to cząstki elementarne i atomy,
complexa (złożone) to związki chemiczne i ciała makroskopowe.

"Teoria kwantów na ogół nie pozwala na ścisłe prognozowanie zachowania się cząstek
elementarnych, ale umożliwia dokładne obliczenie szansy (prawdopodobieństwa) na
określone zachowanie się ich w momencie pomiaru. W związku z tym mówi się czasami, że
w mikroświecie obowiązuje determinizm probabilistyczny. W ten sposób fizyka współczesna
ogranicza możliwości stosowania idei determinizmu w mikroświecie. Przekonanie, że
determinizm wydaje się obowiązywać w makroświecie, jest przede wszystkim wynikiem
działania prawa wielkich liczb (ciała makroskopowe składają się z ogromnej liczby
mikrocząstek). Podobnie łatwiej jest przewidzieć zachowanie się tłumu niż pojedynczego człowieka."
prof. Zbigniew Jacyna-Onyszkiewicz "metakosmologia"

Podobieństwa fenomenologiczne:
informacja ~ 'maja' ~ tworzywo ~ substancja ~ byt przygodny
'maja' - pojęcie z hinduizmu, oznacza ułudę, zasłonę świata widzialnego,
tu rozumiana jako odnosząca się tylko do materii.
Obrona ontologii Berkeleya na gruncie teologii:
dusza ludzka jest nieśmiertelna, a materia jest zniszczalna.
symbolem '~' oznaczam relację 'to jest podobne cechami, pokrewne istotą'

complexa - rośliny

Wszystkie żywe istoty mają tchnienie życia
Cecha charakterystyczna: płyny ustrojowe; przejaw: 'aura' w jasnowidzeniu demonicznym.

"Zwłoki ludzkie nie tworzą tzw. efektu Kirliana; chociaż są jeszcze ciepłe i można w nich zmie-
rzyć temperaturę, to nie wytwarzają już wokół siebie 'aury'. Aura jest charakterystyczna dla
ludzi żywych, wystaje poza granicę wyznaczoną przez ludzką skórę. Jest najwyraźniejsza wokół
głowy, rąk i wzdłuż kręgosłupa. To zjawisko udało się sfotografować a następnie przedstawić
dynamicznie w formie kolorowego filmu. Kolory są różne w zdrowiu i w chorobie. Aurę widzą
niektórzy jasnowidze, niektórzy 'uzdrowiciele' a nawet niektóre osoby chore psychicznie (przy-
padki takie były opisywane w literaturze psychiatrycznej - traktowano je przeważnie jako objaw
choroby psychicznej). Nadal nie wiadomo, dlaczego właśnie ci ludzie widzą aurę wokół człowie-
ka, a większość ludzi jej nie dostrzega. Nie jest to z pewnością tylko ciepło, bo termowizja polega
na czym innym. Poza tym aura znika natychmiast po śmierci ciała, natomiast temperatura ciała
martwego dostosowuje się do temperatury otoczenia. Aura występuje też wokół zwierząt i roślin.
Nie jest wykluczone, że aura świetlista wokół ludzkiego ciała może mieć związek z aktywnością
energetyczną człowieka wewnętrznego. Obecnie nie jesteśmy w stanie określić istoty tej energii,
ani skąd ona się bierze. Jest to wyzwanie dla naukowców - nie ograniczających się jedynie do
badania materialnego świata widzialnego i dającego się zmierzyć."
lek. med. Stanisław Krzak "Radosna opowieść o człowieku wewnętrznym" /not found/

Ładną ilustracją jest film "Final Fantasy" bioeter
Teksty ks. prof. Sedlaka są również piękną metaforą tej różnicy. bion

rośliny - zwierzęta

Zwierzęta i ludzie mają mózg i serce * w odróżnieniu od roślin.
Inne kryterium podziału miedzy zwierzętami i roślinami: zwierzęta są tylko cudzożywne.

*O ich wzajemnym wpływie na siebie:
James Kepner "Ciało w procesie psychoterapii Gestalt"**,
Alexander Lowen "Miłość, seks i serce" i "Duchowość ciała",
Antoni Kępiński "Lęk"
- element wspólny przedstawionych teorii: kurczenie/rozszerzanie
Spostrzeżenie zainspirowane przez: Porady Pedagoga i Psychologa 31.10.2000,
Wychowanie do śmierci, dr Ireneusz Pyrzyk, 11:23-15:27

**Gestalt jest adaptowalny w chrześcijaństwie.
Opiera się na fakcie, że urazy psychiczne pozostawiają w ciele ślady
przejawiające się czasem schorzeniami psychosomatycznymi.
Poprzez odpowiednie działania fizyczne można odświeżyć pamięć emocji, przeżyć.
Rozpoznanie emocji umożliwia ich odreagowanie,
ustosunkowanie się do nich, wyjaśnienie ich, ukojenie, uleczenie, wyrażenie ...
Działania fizyczne to może być wszelki kontakt fizyczny,
taniec, ćwiczenia, pozy, ruchy, samemu lub z kimś, ...
Jeśli z kimś, to nie może być relacja grzeszna.
Przez słowo "grzech"*** rozumiem "czyjekolwiek cierpienie".

***Dokładniej: grzech to jest to, co Bóg nazwał grzechem.
Nie znam trafniejszej definicji grzechu. Grzech daje złe owoce.
To jest cecha konstytutywna. Owoce nie zawsze widać od razu.


zwierzę - człowiek naturalny

Natura ludzka obejmuje oprócz zwierzęcego ciała także duszę z jej władzami*.
Zwierzęta nie mają ludzkiej pamięci, ani intelektu ani woli.
Nie są zdolne do przekroczenia praw natury, a człowiek jest. Rdz 2:20

*Dusza człowieka w jej obecnym naturalnym stanie jest zraniona grzechem pierworodnym,
przez co nie funkcjonuje tak, jak ze swojej natury by mogła (źle działa).
To jest przyczyną, dla której można pomylić człowieka w stanie grzechu śmiertelnego
ze zwierzęciem, oraz podstawą argumentów za nieistnieniem duszy.
człowiek pierwotny !~ ludzkie ciało ~ biblijny 'stary człowiek' ~ człowiek naturalny
symbolem '~' oznaczam relację 'to jest podobne cechami, pokrewne istotą', podobieństwo fenomenologiczne [klastrowanie?]
symbolem '!~' oznaczam relację 'to jest zdecydowanie coś innego, pomimo wielu podobieństw', różnica fenomenologiczna


człowiek naturalny - człowiek w stanie łaski

Człowiek w stanie łaski uświęcającej ma Ducha Świętego,
którego nie ma człowiek naturalny (w stanie grzechu śmiertelnego).
Rozpoznanie stanu łaski: KKK 2005, Dz 714
Stan łaski jest normalnym stanem człowieka.


analiza

Skoro aura jest widoczna tylko u roślin, zwierząt i ludzi, a niewidoczna w materii nieożywionej,
a ludzie mają duszę, której nie mają rośliny, ani zwierzęta, zatem może istnieć trzeci rodzaj substancji,
oprócz tych dwóch, które są rozróżnione przez św. Tomasza z Akwinu w jego wypowiedzi
"substancja natury duchowej jest inna niż substancja natury materialnej".
Opierając się na Biblii, nazywam tą substancję 'tchnienie życia', albo 'substancja natury żyjącej'.
Intuicyjnie przyjmuję jej istnienie, ale jest ono dla mnie hipotetyczne. witalizm, prof. Piotr Lenartowicz SJ

Rysunek przedstawia:<br>
<br>
Symbol singula - zygzakowate linie orbit elektronów<br>
jako trzy elipsy ułożone w kształt trójkątny<br>
oraz zygzakowatymi liniami trzy cząstki z jądra,<br>
wewnątrz elips.<br>
<br>
Symbol complexa - górę i księżyc,<br>
symbolizujące ciała makroskopowe.<br>
<br>
Symbol roślin - kwiatek i nieco powyżej niego,<br>
nachodzące na niego, pionowe faliste linie,<br>
narysowane obok siebie tak,<br>
aby tworzyły kształt o obrysie kwadratu,<br>
symbolizujące tchnienie życia.<br>
<br>
Symbol zwierząt- ciało zwierzęcia (jakiś czworonóg),<br>
nieco powyżej niego, nachodzącą na nie,<br>
identyczne jak przy kwiatku pionowe linie,<br>
nieco powyżej nich, nachodzące na nie,<br>
serce i mózg (dwie półkule, fałdy)<br>
<br>
Symbol człowieka naturalnego - ciało człowieka,<br>
nieco powyżej niego, nachodzącą na nie,<br>
identyczne jak przy kwiatku pionowe linie,<br>
nieco powyśej nich, nachodzące na nie,<br>
identyczne jak przy zwierzęciu, serce i mózg,<br>
nieco powyżej nich, nachodzący na nie,<br>
symbol duszy w kształcie dużej kropli<br>
<br>
Symbol człowieka w stanie łaski uświęcającej<br>
- wszystko tak samo jak poprzednio,<br>
oraz nieco powyżej, nachodzący na symbol duszy,<br>
symbol Ducha Świętego (fale i nad nimi płomień)
Rysunek: drabina bytów i substancje

Człowiek ma ciało, w ciele ma duszę, w duszy ma Boga. Czasem nie ma. Lepiej żeby miał.
Tak mogę streścić swoje pojmowanie natury człowieka.

"Człowiek dzieli myślenie z aniołami, uczucia ze zwierzętami,
życie z roślinami, istnienie z kamieniami."
św. Grzegorz Wielki

korekta


niepodzielność bytów

Szczeble drabiny bytów są niepodzielnymi całościami.
Ciało i dusza tworzą osobę, osoba jest niepodzielna.

Rozpatrywanie aktów osobowych w oderwaniu od całości osoby jest błędem metodologicznym*.
Moim zdaniem osoba wymaga metody poznawczej innej niż ta która jest używana wobec przedmiotów i zwierząt.
Na przykład działanie władzy intelektu człowieka jest nierozerwalnie związane z działaniem władzy woli człowieka.
Rysunek 'drabina bytów i substancje' jest taki tylko po to, żeby był czytelny.
Moje rozumienie jest inne niż Dunsa Szkota

* "Kiedy pisałem studium 'Miłość i odpowiedzialność', to największe przykazanie Ewangelii
ukazało mi się jako norma personalistyczna. Właśnie dlatego, że człowiek jest bytem osobowym,
nie możemy oddać tego, co się mu należy, inaczej, jak tylko kochając go.
Tak jak miłość jest największym przykazaniem w odniesieniu do Boga-Osoby,
tak też miłość jest fundamentalnym obowiązkiem w odniesieniu do osoby ludzkiej,
stworzonej na obraz i podobieństwo Boga."
Jan Paweł II "Pamięć i tożasamość"


drabina bytów stworzonych



materia nieożywiona rośliny, zwierzęta człowiek  
    obecność Boga   pneuma
  tchnienie życia tchnienie życia psyche
materia materia materia soma

Opór pojawiający się na myśl, że pneuma to już Bóg, jest przejawem grzechu pierworodnego.

Utożsamiam łaskę z Bogiem, bo jak nie mam Boga, to po co mi łaska ?
Diabłom zostały resztki łaski i wcale nie są szczęśliwe bez Boga.
Bóg jest ważniejszy od łaski. Sama łaska chyba tylko po to, żeby móc do Boga wrócić.


Kiedy człowiek czyni coś dobrze, to siłą rzeczy zaprasza do siebie Boga.
Dlatego Jezus powiedział "beze Mnie nic nie możecie".

Poziom funkcjonowania soma - tak zwany człowiek-roślina, śmierć psychiczna
Poziom funkcjonowania psyche - dusza nieaktywna, bądź aktywna w sposób nieoptymalny
Poziom funkcjonowania pneuma - dusza aktywna, w sposób umożliwiający opanowanie soma

O aktywności duszy, nazywając ją świadomością, bardzo trafnie napisał Schroedinger.

Odrzucenie Boga jest dla natury ludzkiej tak znaczące, że bez Niego powstaje inna natura,
nie zamierzona przez Boga w stworzeniu - natura człowieka grzeszącego.
Natura ta jest osobliwością i efemerydą w ramach stworzenia.

Człowiek już upadł ze swojej pierwotnej pozycji.
Póki żyje, może z tej pozycji może wznieść się wyżej
i odzyskać pierwotną godność i inne przywileje,
albo upaść jeszcze niżej.

Można powiedzieć, że kłamstwo szatana polegało na tym,
że zjedzenie z drzewa wiadomości uczyniło człowieka
równym nie Bogu, ale równym aniołom - pod względem możliwości wyboru.

Symbole Hildegardy z Bingen: klejnoty, zieleń roślin, gwiazdy.

Empiryczna definicja sfer ludzkiej aktywności, na użytek apologetyki:
- sfera duchowa to wszystko to, co służy ukojeniu lęku przed śmiercią statyczny składnik religii, Bergson
- sfera psychiczna to wszystko to, służy zaspokojeniu potrzeby kontaktu z innymi ludźmi
- sfera fizyczna to wszystko to, co służy zaspokojeniu potrzeb ciała

Moje rozumienie ducha w znaczeniu biblijnym:
przedmiotowo są to: dary Ducha Świętego, cnoty wlane, natchnienia od stworzeń
osobowo jest to: obecność Boga, stan łaski uświęcającej.

Hipoteza o entropii informacyjnej substancji:
natura materialna - entropia nierosnąca, trwanie
natura żyjąca - entropia stała, własny stały cel
natura duchowa - entropia niemalejąca, własny zmienny cel

Ludzka wola jest źródłem informacji. Jeżeli ludzka dusza jest nieśmiertelna,
to ciąg wyborów każdego człowieka można opisać jedną liczbą rzeczywistą.
Liczb rzeczywistych jest więcej niż możliwych do napisania programów,
zatem ogólna sztuczna inteligencja może nie mieć programu.

korekta


Analiza władz duszy.


Dusza jest obrazem Boga. - ojcowie Kościoła

modlitwa św. Katarzyny ze Sieny

Ta analogia pochodzi od św. Augustyna i była popularna w Średniowieczu.
W korzystaniu z niej moim celem jest bliższe poznanie natury człowieka w oparciu o Trójcę Świętą, a nie na odwrót.
Podobnie wiara w istnienie aniołów jest dla mnie pomocą w poznaniu ludzkiej duszy, a nie na odwrót.

Człowiek jest osobą.
Osoba to substancja indywidualna obdarzona rozumem.
Tak to zdefiniował któryś z Rzymianin.
Akty osobowe to kochanie, myślenie, chcenie, ...
myśl z kazania usłyszanego w kościele NMP z Lourdes w Krakowie

Działanie władz duszy jest ze sobą nierozerwalnie związane.
To wynika z analogii podanej przez św. Katarzynę ze Sieny.
Substancja natury duchowej jest mechanizmem, który ma możliwość nieodwracalnego zepsucia się.
Żaden mechanizm z substancji natury materialnej taki nie jest.
Tylko Bóg wie jak to naprawiać.

Rozum (w sensie św. Tomasza z Akwinu)
to intelekt i pamięć (w sensie św. Augustyna i św. Katarzyny ze Sieny).
Ducha (w sensie przedmiotowym) wyznacza sens (znaczenie, rozumienie) i cel.
Sens jest treścią rozumu, a cel jest treścią woli.
Rozum jest obrazem Obu dających tchnienie.
Wola jest obrazem Tego, który z tchnienia powstaje.

Ludzka pamięć przechowuje, intelekt przetwarza, a wola tworzy informację.

łac. anima est forma corporeitatis - dusza jest formą ciała


Pamięć



reprezentacja

Intuicje wynikające z wiary w istnienie aniołów.
Odrzucam zarówno materializm jak i reizm.


Ludzka pamięć ma strukturę grafu, jednostki połączone skojarzeniami, epizody ?, semantic web ?
nieograniczoną pojemność, połączenia neuronów oraz substancja natury duchowej - pamięć długoterminowa
reprezentację w substancji natury duchowej, cała struktura ciała zapisana w substancji natury duchowej
oraz postać tymczasową w mózgu. stany neuronów wynikające w pobudzeń ciała i z pobudzeń duszy - pamięć krótkoterminowa

Wydaje mi się, że człowiek pamięta w duszy wszystkie momenty swego życia,
jedynie nie ma do tych wspomnień bezpośredniego dostępu, bo mózg nie pomieściłby tylu epizodów.
W mózgu przechowywane jest jedynie streszczenie tego co najistotniejsze,
z otwartą drogą do przywołania wszystkich potrzebnych wspomnień.

Jednostki pamięci ludzkiej są zmysłowe wliczam zmysł wewnętrzny
św. Augustyn: pojęcie abstrakcyjne powstaje przez skupienie tych jednostek

Stan mózgu według Zohar-Marshall : stan neuronów, struktura dendrytów, oscylacje dendrytów.
Przyjmuję, że na umysł składa się stan mózgu i stan duszy, a nie tylko stan mózgu.
Uważam, że oscylacje dendrytów to przejaw niematerialnej substancji tchnienia życia,
a tchnienie życia człowieka to przejaw aktywności substancji duszy,
jeszcze bardziej nieuchwytnej substancjalnie niż tchnienie życia.

Mózg jest podobny do okna, przez które człowiek ogląda swoją pamięć, zapisaną w duszy.
Na starość to okno może zszarzeć i zarosnąć zielskiem, ale nie ma to wpływu na widok za nim.


Przybliżony informatyczny model ludzkiej pamięci: asocjacyjna obiektowa baza danych.
Hierarchia klas w oparciu o rodzaj zmysłu. Introspekcja: uczucia, wyobraźnia, świadomość.


treść

Ludzka pamięć zawiera nieprzekazywalną jednostkę określającą tożsamość,
oraz przekazywalne jednostki niosące informację o świecie zewnętrznym i wewnętrznym. być może nie wszystkie przekazywalne
Jednostka określająca tożsamość warunkuje interpretację pozostałych
i ma potencjalnie nieskończoną objętość informacyjną. stan łaski; Jezus tożsamością
Zabobon związany z memetyką polega na wierzeniu, że na całą ludzką pamięć
składają się tylko niektóre przekazywalne jednostki pamięci. memy
[stwierdzone i zapisane tylko dzięki modlitwie na drodze krzyżowej w Czernej, około 2002 170306]

rysunek przedstawia:<br>
władze duszy w formie trzech elipsoid ("jajko")<br>
pokrywających się grubszymi końcami i na tym napisy:<br>
wśrodku elipsoid "serce", "głębia";<br>
na węższych końcach elipsoid<br>
są napisane nazwy władz "pamięć" "intelekt" "wola";<br>
na elipsoidzie oznaczającej pamięć,<br>
na jej części oddzielnej od pozostałych elipsoid<br>
są zaznaczone przerywanymi liniami coraz głębsze poziomy,<br>
opisy od zewnątrz:<br>
"memy", "świadomość", "archetypy", "ontologia"<br>
linia poziomu ontologii<br>
przecina w jednym miejscu granicę sfery głębi;<br>
na elipsoidzie symbolizującej intelekt<br>
jest napisane "przetwarzanie",<br>
a na jej granicy ze sferą głębi "selekcja";<br>
na elipsoidzie symbolizującej wolę<br>
jest napisane "dążenie/odrzucanie"<br>
a na jej granicy ze sferą głębi "wolny wybór"
Rysunek: Ideogram władz duszy w moim pojmowaniu.

Wydaje mi się, że :
dusza jest transcendentna względem ciała biologicznego ;
władze duszy są częściowo realizowane przez mózg,
ale nie mają w mózgu swoich ośrodków, każdy neuron może je realizować ;
każda z funkcji neuronu jest przejawem działania wszystkich władz duszy,
zarówno mikrotubule jak i wagi i struktury połączeń, fale mózgowe i to co jeszcze nie odkryto ;
władze duszy nie dotyczą jedynie mózgu, ale całego ciała ;
ośrodki mózgu są odzwierciedleniem funkcji ciała.
Mogę się tu w czymś mylić, to jest pewnie bardziej skomplikowane...
Świadomość transcendencji mózgu przez duszę jest nienaturalna.
Bóg pomaga, gdy intencja człowieka jest zgodna z wolą Bożą.

'Bazowa ontologia' podświadomości: byty istniejące: Bóg, stworzenia, dzieła stworzeń.
'Bazowa ontologia' jest częścią pierwszego doświadczenia duszy.
Przypuszczam, że właściwą naturą każdej duszy jest stan łaski, i że każdy został sworzony w tym stanie,
a ulega grzechowi pierowrodnemu dopiero na wskutek wcielenia w poczęte ciało.
Wierzę, że Bóg tworzy duszę w momencie poczęcia, ale to może nic nie świadczyć o tym,
jaki jest jej subiektywny czas od momentu stworzenia do momentu wcielenia.
Uważam, że podczas wcielenia, do bazowej ontologii dołączają się 'archetypy ciała'
które rozumiem jako pojęcia które mieli ludzie pierwotni, pojęcia ciała, zapisane w genach.
Rozumiem to tak, że 'bazowa ontologia' i 'archetypy ciała' łącznie składają się
na 'archetypy' w rozumieniu Filona z Aleksandrii i Carla Gustava Junga,
ale nie stanowią całej treści pamięci człowieka w momencie poczęcia jego ciała.
Przez 'czas subiektywny osoby' uważam wewnętrzny porządek przyczynowy jej pamięci.
Uważam, że wieczność stworzeń, aniołów i ludzi, to co najmniej wiązka ich czasów subiektywnych.
Czas subiektywny ludzi żyjących na ziemi pokrywa się z czasem fizycznym kosmosu.
Dar mądrości jest bardziej pierwotny niż archetypy.
"Początkiem mądrości jest bojaźń Pana, i dla tych,
którzy są Mu wierni, wraz z nimi została stworzona w łonie matki." Syr 2:14
Mądrość, zdaniem autora, jest darem wlanym,
który wierni otrzymują razem z życiem. Przypis z BT wyd 3


M. Pewelska "Prawdy i modele"
Józef Życiński "Modele i istnienie"
Zgadzam się, że potwierdzenie pierwszego ujęcia wykracza poza filozofię.
Uważam jednak, że jest prawdziwe.
Gradacja prawd (informacja o ludzkich naukach, informacja o stworzeniu, informacja o Bogu)
to między innymi stwierdzenie faktu, iż wiedza Jezusa obejmuje także wszelkie ludzkie nauki.
Te prawdy zawierają kolejno jedna drugą.
Stworzenie jest obrazem Boga, nauki są cieniem stworzenia.

"Schody do umysłu": liczby niezmierne, przeskoki: związki, komórki, organizmy, neurony,
hierarchia nauk, naukowy argument za 'dualizmem'


Serce Jezusa, w którym są wszystkie skarby mądrości i umiejętności.

rysunek przedstawia:<br>
graf powiązań między różnymi dyscyplinami,<br>
humanistyczne:<br>
religia, prawo, polityka, psychologia,<br>
filozofia, sztuka, ekonomia, informatyka<br>
przyrodnicze:<br>
matematyka, geografia, fizyka, biologia,<br>
medycyna, chemia, technika, rolnictwo<br>
powiąznania:<br>
psychologia-religia-prawo-polityka-ekonomia<br>
filozofia- religia, prawo, sztuka<br>
informatyka- technika, matematyka, ekonomia<br>
(liniami kropkowanymi:<br>
 informatyka- psychologia, filozofia, sztuka)<br>
matematyka- geografia, fizyka, biologia, chemia<br>
fizyka- geografia, chemia, technika<br>
chemia- biologia, chemia, technika<br>
biologia- medycyna, chemia, rolnictwo<br>
technika- medycyna, rolnictwo
Rysunek: Szkic diagramu powiązań między naukami, przyczynek do mapy memów.
Nauki są tu rozważane w sposób utopijny, rzeczywiste powiązania są inne.
Linie kreskowane to zakres tematyczny tego tekstu.


Spektrum nauk według drabiny bytów:
fizyka kwantowa, chemia nieorganiczna, fizyka relatywistyczna,
chemia organiczna, biologia, medycyna,
psychologia, filozofia, teologia.
Podobne zestawienie jest w książce "Schody do umysłu"

"Informatyka jest nauką o przetwarzaniu informacji,
zwłaszcza przy użyciu automatycznych środków pomocniczych.
Myślenie - wyróżniająca cecha gatunku homo sapiens -
jest specyficznym, wysoko zorganizowanym rodzajem przetwarzania informacji,
ale przetwarzanie informacji jest także nieodłączną cechą
każdego żywego organizmu, już nawet najprymitywniejszych jednokomórkowców.
Co więcej, przetwarzanie informacji zachodzi w żywych organizmach
na różnych poziomach - poczynając od "wewnętrznego"
przetwarzania informacji w obrębie jednej komórki
i kończąc na "zbiorowym" przetwarzaniu informacji
w kolektywie porozumiewających się osobników,
zbudowanych z wielu miliardów komórek każdy.
Informatyka, jaką uprawia się obecnie, zajmuje się
stosunkowo szczupłym obszarem przetwarzania informacji,
dotyczącym najczęściej wiadomości z zakresu
nauki, techniki, ekonomiki i danych społecznych,
a w tym obszarze - takimi głównie procesami przetwarzania
informacji, które są na tyle dobrze poznane,
że można skonstruować urządzenia wykonujące te procesy
zupełnie bez udziału człowieka lub przy jego niewielkiej pomocy."
Władysław Turski, Propedeutyka informatyki, 1989

"Istnieje odwrotna proporcjonalność co do "tajemnicy" symbolu między naszym ciałem a naszą
świadomością. Te sygnały (symbole), które są dla ciała dobrze znane i na które reaguje ono
automatycznie, są dla naszej świadomości tajemnicze, przeważnie do tej świadomości nie docierają
lub docierają w formie śladowej. Natomiast symbole świata otaczającego, jasne i zrozumiałe dla
naszej świadomości, są nieraz obojętne, a więc nie są wcale sygnałami dla naszego ciała, a jeśli są to
na zasadzie innych powiązań warunkowych, niż dzieje się na poziomie świadomym. Na przykład
jakiś znak matematyczny ma określone znaczenie na poziomie świadomym i wywołuje określoną
reakcję myślową. Natomiast na poziomie cielesnym jest bez żadnego znaczenia, nie wywołuje żadnej
reakcji, albo jeśli ma znaczenie, to na innej zasadzie niż na poziomie świadomym, np. kojarzy się z
jakimś emocjonalnym przeżyciem i wywołuje reakcję wegetatywną."
Antoni Kępiński "Lęk"

.


"Bóg jest jak koło, którego środek jest wszędzie, a obwód nigdzie" - św. Augustyn
Myśl św. Augustyna wyrażona językiem współczesnym:
- co to jest "wszędzie" ? - jest to nasze "wszędzie", czyli to wszystko, co jest stworzone
- co to jest "koło bez brzegu" ? - bardzo podobna do takiej figury jest płaszczyzna
- co to jest "środek koła" ? - punkt matematyczny, bezwymiarowy
Zatem: Wszystko, co stworzone, jest wobec Boga jak punkt wobec płaszczyzny.

Pierwszą rzeczą, jaką diabeł odbiera człowiekowi, jest pamięć.


pojęcia

"Poznanie zatem istoty Boga to uświadomienie sobie
niemożności zrozumienia Jego istoty"
św. Bazyli Wielki, List 234


Byt przygodny to forma (istota) z nadanym istnieniem.
Byt konieczny to byt którego istotą jest istnienie.
Bóg jest bytem koniecznym, stworzenia są bytami przygodymi.
Bóg, przedstawiając się jako "Jahwe", nie użył pseudonimu.
św. Tomasz z Akwinu, streszczenie fragmentu,
najwyższe osiągnięcie filozofii chrześcjiańskiej


Abstrakcje to formy bez istnienia.
Dla ludzkiego umysłu abstrakcje są rezultatem operacji abstrahowania.
'forma', 'istnienie' - sens św. Tomasza z Akwinu,
'abstrakcja' - sens z programowania obiektowego i matematyki, Arystoteles


Abstrakcje istnieją w umyśle Boga* i w umysłach ludzi.
Powszechniki to abstrakcje prawdziwe, zgodne z Bogiem.
Bóg jest jakby jedyną istniejącą ideą platońską, istniejącą w sposób niezawisły.

*Abstrakcje w umyśle Boga możemy obecnie pojmować jedynie poprzez analogię.
Tworzenie to nadanie istnienia formom. Analogicznie u Boga jak i u ludzi.
Ale my nie wiemy, jak tworzy się z niczego. Materia i czas są niepojętymi darami Bożymi.
Wierzę, że w niebie dostaniemy władzę tworzenia z niczego. Tworzenia nowych fizyk.


??? Rozróżnienie w języku angielskim:
"a" - forma, pojęcie, abstrakcja, jakiś
"the" - forma z nadanym istnieniem, byt, konkret, ten
"(...) 2. Download a server. 3. Configure the server. (...)"

"Wiedza praktyczna [techne] rodzi się wtedy,
gdy z wielu postrzeżeń doświadczalnych
tworzy się ogólny sąd o podobnych rzeczach"
Arystoteles, metafizyka, księga 1, 981s

Analogia płaszczyzny do Boga - analogia świata materialnego do jego Stwórcy.
Ta analogia jest zamierzona przez Stwórcę,
podobnie jak całe stworzenie jest jakimś przekazem dla nas.
Dlaczego Bóg stworzył to tak, a nie inaczej ?
Co chciał nam powiedzieć, przez taką, a nie inną charakterystykę
konkretnego bytu stworzonego ?
Obserwuję i zadaję Bogu pytania. Wiem, że słucha.
Zawsze mi odpowiada - przez natchnienia.

Prośba o odpowiedź, o radę, jest dla Niego najłatwiejsza do spełnienia,
bo nie wymaga wpływania na niczyją wolę.
Taka modlitwa jest zawsze wysłuchiwana. Zwykłe pytanie.
Doszedłem do tego rozumienia, zaczynając od praktyki pamięci na obecność Bożą.


powszechniki

Matematyka jest nauką o ogólnych własnościach tej materii, którą znamy.
przestrzeń, liczba ?

Moje rozumienie zdania "matematyka jest jak wiara" (prof Paweł Idziak) :
podobieństwo metodologiczne:
Aksjomatom odpowiada Pismo Święte.
Definicjom i twierdzeniom odpowiada teologia lub nawet cała Tradycja.
Obie mają taką samą strukturę i tę samą zasadę rozbudowywania, logikę.
gr. logos - słowo, wyraz użyty w oryginale Jn 1,1.
podobieństwo ontologiczne:
Aksjomaty definiują byty konieczne, nowe definicje opierają się na wcześniejszych.
Byt przygodny zyskuje istnienie poprzez bycie w określonej relacji z bytem koniecznym.
W matematyce nie wiemy wszystkiego.
Aksjomaty są tak niepełne, jak nasze obecne poznanie Boga.
podobieństwo epistemiczne:
Wiara nie opiera się na wyobraźni.
Byty matematyczne też nie są wyobrażeniami i wiele z nich jest niewyobrażalnych.
Badane jest dzieło Boga (prawa), zaś nauka jest dziełem stworzenia
(wyobrażenia, oznaczenia, częściowo struktura).

pyt: Czy Bóg podlega prawom matematyki ?
odp: Nie, gdyż Bóg, czyniąc cud,
zmienia lokalnie prawa natury tego wycinka przestrzeni, gdzie cud się dzieje.
Jeśli zmieniają się prawa natury,
to i matematyka, jako prawo natury materialnej, także się zmienia.

pyt: Czemu tabliczka mnożenia przez 9 tak wygląda ? Czemu tak jest ?
odp: Bóg mógł stworzyć to inaczej, np. tak, że 2*9=17, a reszta jak u nas.
Takie stworzenie materii jest najbardziej harmonijne, najlepsze,
najbardziej efektywne, najdoskonalsze.
Bóg nie podlega prawu efektywności, On je tworzy samą swoją naturą.
Poznając stworzenie, poznajemy Jego harmonię.
Bóg nadaje cechy swojej natury swoim stworzeniom.

Klasyczna analogia: muzyka = matematyka. nuty-zapis, melodia-pojęcia
System zapisu fizycznymi częstotliwościami też jest umowny.
Same częstotliwości opisanych dźwięków muzycznych są umowne.
Przedmiot badań matematyki jest dziełem Boga, jednym z wielu możliwych.
Niemożność rozwiązania jakiegoś problemu matematycznego
powinna wzbudzać pokorę wobec inteligencji Boga.
Muzyka jest, podobnie jak matematyka, tylko chwałą Boga.
Jeśli chcę poznawać chwałę Bożą, to wypada się najpierw pomodlić.

Jedna z obietnic związanych z modlitwą "Tajemnica Szczęścia", objawioną św. Brygidzie:
Człowiek ten otrzyma zapewnienie, że cieszyć się będzie szczęściem chórów anielskich.


"Moim zdaniem wszystkie poważniejsze uzależnienia tzn. alkoholizm, narkomania, pracoholizm
czy erotomania mają podłoże psychologiczne i są związane z istnieniem u człowieka podświa-
domego lub świadomego lęku związanego z brakiem miłości. Poprzez odpowiednio alkohol,
narkotyki, pracę czy seks ludzie próbują zastąpić sobie uczucie, którego brakuje w ich
życiu, ewentualnie uwolnić się od cierpienia związanego z brakiem miłości. Problemem współ-
czesnego świata jest właśnie to, że niewielu zna i rozumie właściwą przyczynę, ponieważ miłość
w czystej postaci zdarza się niezbyt często. Ale gdy już się zdarzy otwiera oczy na świat,
a właściwie pozwala spojrzeć na wszystko z innego, doskonalszego punktu widzenia. Miłość nie
ma nic wspólnego z seksem. Seks jest bardzo marnym substytutem miłości, gdyby nie fizjologia
człowieka i pewnego rodzaju materialny charakter życia na Ziemi seks nie istniałby. Jestem
przekonany, że w raju to co nazywamy tutaj seksem istnieje pod postacią czystej, bezgranicznej i
idealnej miłości. Na tym marnym świecie trzeba stale jej szukać. Bez zrozumienia istoty miłości
rozwijającej duchowo nie można chyba mówić o prawdziwym szczęściu dlatego, że jej pochod-
nymi są inne uczucia gwarantujące idealne rozumienie świata i potrzeb innych ludzi
jak np. empatia, bezgraniczna ufność i poczucie pełnego bezpieczeństwa."
Maciej Laskowski

Ein Sof jest ponad matematyką. Eucharystia zawiera Ein Sof.

Matematyka to jest miłość Boża.
To jest bezpieczeństwo jakie Bóg daje żywym stworzeniom.
Jest piękna, misterna i nieskończenie troskliwa.


Intelekt



różnice wynikające z płci

Znane mi klasyczne źródła: intellectus, ratio moralność a płeć spowiedź

Potoczne opinie:
-mężczyźni są bardziej uzdolnieni od kobiet do przedmiotów ścisłych
-echa w New Age'u - Prentice Mulford

Różnice budowy i struktury ciała* prawdopodobnie dotyczą także mózgu.
*mężczyzny - prostsza, mocniejsza; kobiety - delikatniejsza, subtelniejsza

Myślenie abstrakcyjne wymaga większej siły fizycznej mózgu,
zaś problemy rozwiązywane przez kobiety przy wychowywaniu i kontaktach międzyludzkich,
są bardziej złożone pojęciowo i operacyjnie niż każda nauka przyrodnicza, ale operują konkretami.
kobiety mają większe spoidło między półkulami; mężczyźni mają większe jedno z jąder podwzgórza

Zestawienie: cecha metody - nauka - typ myślenia:
subtelność - humanistyczna - intellectus, intelekt wyczuwający
ścisłość - przyrodnicza - ratio, intelekt modelujący

Płeć jest atrybutem ludzkiego ciała.
Atrybutem ludzkiej duszy jest tylko przez to,
że jedno ciało jest na stałe przypisane do jednej duszy.
Płeć jest pomocą dla wcielonych duchów, aby mogły znaleźć i poznać miłość,
skoro początkowo Boga bezpośrednio nie poznają.
Uważam, że zdolność człowieka do homoseksualności
jest przejawem neutralności ludzkiej duszy wobec płci.
Homoseksualność jest zdecydowaniem się na bezpłodność,
bo łatwiej jest żyć samą rozpustą niż wychowywać dzieci.
Wolę zostać przymuszonym do nieba niż trafić do piekła.


Metody myślenia układają się na continuum intellectus-ratio w kolejności:
fenomenologia, semiotyka, redukcja, dedukcja.

Fenomen i przyczynowość to abstrakcje kobiety i mężczyzny.
Ludzie i przyroda to konkrety kobiety i mężczyzny.

"(...)kobieta jest stworzona do szerzenia miłości w świecie (...)
mężczyzna jest stworzony do przeobrażania świata (...)
rozumienia świata, analizowania przyczyn i skutków zjawisk
i do zmiany, przeobrażania świata.
Jest odpowiedzialny za te przemiany świata,
za to, w którą stronę one zmierzają.(...)
Predyspozycje kobiety są ukierunkowane na macierzyństwo (...)
subtelność, delikatność. Nieukształtowane emocjonalnie dziecko
wymaga ogromnej subtelności, delikatności, wrażliwości, wyczucia
- czegoś, czego nie można nawet nazwać. (...)
Kobieta ma w sobie przymus komunikowania się, wręcz przymus.(...)"
Jacek Pulikowski "Warto być ojcem"


piękno a inteligencja

Piękno to przejaw harmonii. Harmonia jest przejawem myśli Boga.
Zniszczenie, nędza, choroby, starość, śmierć - nie są zamysłem Boga. Mdr 1,13
Bóg jest najwyższym pięknem.
Istotą inteligencji jest wybieranie piękna, a inteligencja szatanów jest pozorna
- jest jak delta rzeki, która nigdy nie wpada do morza.

Prawda to informacja o tym, co istnieje. Fałsz to informacja sprzeczna z prawdą.
"Bóg poznaje siebie. Jego poznanie też jest Bogiem. Miłość ich łącząca też jest Bogiem."
myśl z kazania usłyszanego w Łagiewnikach
Jezus powiedział o sobie, że jest Prawdą.
Ta definicja jest równoważna klasycznej.
łac. veritas est adequatio intellectus et rei - prawda to zgodność poznania z rzeczywistością

Chaos i harmonia to przeciwieństwa. Piekło jest chaosem. Niebo jest harmonią.
Warunkiem koniecznym istnienia zarówno harmonii, jak i chaosu, jest rozmaitość.
Istotą chaosu jest niezgoda. Istotą harmonii jest zgodność.
Stworzenia Boga są ze swojej najgłębszej natury dobre
Dlatego pełną harmonię osiągają jedynie wybierając dobro.
Jedno dobre stworzenie będzie silniejsze od dowolnej liczby złych,
bo dobre używa pełni sił swojej natury, a złe są wewnętrznie sprzeczne.
Dobry Bóg tworzy tylko dobre stworzenia. Nie tworzy złych.
Wśród stworzeń dobrego Boga, dobre stworzenia są silniejsze,
a harmonia jest tożsama ze zgodnością z Wolą Boga.
Harmonia jest nieporównanie bardziej nieprzewidywalna od chaosu. Entropia nie jest chaosem.
Harmonia może w sobie lokalnie zawierać chaos, bo może mu wyznaczyć granice i wkomponować go.
Chaos nie może w sobie lokalnie zawierać harmonii, bo by ją szybko zniszczył.
Intuicje zainspirowane między innymi obserwacją automatów komórkowych.
Rzymska personifikacja: Concordia (Zgoda). Przeciwieństwo: Discordia (Chaos?)
Przypadek jest dopuszczony przez Boga i nie jest chaosem.


Kobiece pragnienie piękna jest pragnieniem metafizycznym.
Bóg jest najpiękniejszy, więc jest to pragnienie upodobnienia się do Boga, jako do najwyższej doskonałości.
Odpowiednikiem tego pragnienia u mężczyzny jest pragnienie mocy.
Bóg jest i piękny i mocny. Widać to w przyrodzie.
dopełnienie filozofii Nietzchego


poziomy

stopień zaangażowania* dziedzina dotycząca** terminy Zohar i Marshalla*** poziom introspekcji**** aktywność substancji
contemplatio religia SQ wolitywny duch
meditatio psychologia EQ emocjonalny dusza
lectio informatyka IQ zmysłowy ciało

* ad verbum, ad sensum, ad mentem
medytacja, modlitwa serca, modlitwa żywej wiary

** dziedzina operująca problemami o złożoności odpowiadającej temu poziomowi inteligencji

*** Danah Zohar, Ian Marshall "Spiritual Intelligence" Referat Danah Zohar o SQ (mirror)
Kryteria dla EQ: cnoty kardynalne (Platon). Kryteria dla SQ: cnoty boskie.

**** Michel Quoist "Między człowiekiem a Bogiem", rozdział 'Człowiek wyprostowany'

Człowiek w stanie łaski uświęcającej posiada w swojej podświadomości
pełną prawdę o całej rzeczywistości, Jezusa.
To bezpośrednio tłumaczy sprawniejsze myślenie w tym stanie.

IQ - myślenie materialne - inteligencja materialna, operacyjna - radzi sobie z rzeczami
EQ - myślenie życiowe, emocjonalne - inteligencja życiowa - radzi sobie z innymi ludźmi
SQ - myślenie duchowe, osobowe - inteligencja duchowa - radzi sobie z sobą samym
Stopniom inteligencji odpowiadają stopnie funkcjonalnego wzbudzenia mózgu.

Nasza logika (ratio) jest szczególnym przypadkiem logiki Boga (ratio aeterna).
Poszukiwania i badania różnych systemów logiki formalnej, są próbami formalizowania ratio.
Konstytutywną cechą ratio wydaje mi się brak możliwości sformalizowania.

Zohar i Marshall traktują IQ, EQ, SQ jako cechy całościowe duszy,
nie zawężając ich rozpatrywania do władzy intelektu.
Takie podejście jest chyba lepsze od mojego.

korekta


problem pomiaru intelektu

David Malone "Dangerous knowledge"

Klasy problemów algorytmicznych:
łatwo rozwiązywalne, trudno rozwiązywalne, nierozstrzygalne, wysoce nierozstrzygalne.
David Harel "Rzecz o istocie informatyki - algorytmika"

wnioski hipotetyczne z chrześcijaństwa:
Substancja natury materialnej ma mniejszą zdolność wykonawczą niż substancja natury żyjącej.
Substancja natury żyjącej ma mniejszą zdolność wykonawczą niż substancja natury duchowej.

pytania otwarte:
Jak się mają IQ, EQ, SQ do klas problemów algorytmicznych ?
Czy komputery kwantowe rozwiązują jakieś problemy nierozstrzygalne ?
Czy żywe organizmy rozwiązują jakieś problemy nierozstrzygalne ?


Wola



algorytm świadomości

Przez "niedeterminizm" rozumiem niedeterminizm absolutny,
to znaczy nie istnienie absolutnie żadnych reguł opisujących.
(sekwencja wydarzeń opisana liczbą niealgebraiczną, sekwencja losowa /not found/)

Przez "determinizm" rozumiem istnienie reguł
pozwalających prognozować z dowolną dokładnością.


Niedeterminizm ludzkiej woli jest niemożliwy do udowodnienia,
gdyż należałoby to udowodnić dla każdego człowieka.
Stąd wynika brak teoretycznych ograniczeń możliwości SI.
Zatem spór o to, czy da się zbudować SI o możliwościach człowieka
może przebiegać tylko na gruncie wierzeń.

Na determinizm* ludzkiej woli nie ma dowodu.
Zatem możliwość zupełnego zasymulowania ludzkiej inteligencji
jest wierzeniem opartym na zaprzeczeniu istnienia duszy.
*Teologia go nie ma: jest dogmat, że człowiek, póki żyje,
nie może być pewny ani swojego zbawienia, ani potępienia.


A'propos filmu "Pi" i ogólnie Kabały:
opisać formułą można co najwyżej sprawiedliwość, miłosierdzia się nie da.
Ars Magna.

Wola jest zdolnością selekcji.
Selekcja następuje na podstawie danych z całego ciała i z natchnień.
Wola jest władzą tworzenia.
Istotą inteligencji jest tworzenie.

Działanie władz duszy jest ze sobą nierozerwalnie związane.

Poszukiwania wyjaśnień, przyczyn grzechu,
czasem zasadzają się na zaprzeczeniu własnej wolności.
To człowiek jest przyczyną. Jego wola może się zmieniać.


wiara

Człowiek ma wolę, gdyż w życiu codziennym zawiera umowy handlowe, będące wyrazem jego woli. DSWi
Jest to jednak jedynie wola zewnętrzna. Myślę, że istotą woli według chrześcijaństwa jest dusza, i to już jest kwestia wiary.
W prawie kanonicznym utożsamia się wolę z czynnością zewnętrzną. Ja rozpatruję tu wolę także jako akt wewnętrzny.
W istnienie woli można nie wierzyć. Dla mnie przekonującym argumentem za istnieniem woli jest wielość i bogactwo wierzeń.
Wola, cel, intencja, decyzja, wybór. To są pojęcia opisujące jeden fenomen. Wola zasadza się częściowo na działaniu mózgu.
Między bodźcem a reakcją jest zawsze moment wyboru. Victor Frankl

Wiara jest aktem rozumu, który podporządkowuje się woli poruszonej łaską.
Prawda to zgodność poznania z rzeczywistością.
definicje tradycji chrześcijańskiej

Człowiek ma pięć zmysłów zewnętrznych i jeden wewnętrzny.
Zmysłem wewnętrznym każdy człowiek poznaje inny przedmiot - siebie.
Boga doświadcza się przede wszystkim we własnym wnętrzu, poznanie transempiryczne
dlatego dowody empiryczne istnienia bądź nieistnienia tego co niewidzialne są niemożliwe.
Boga znajduje się najłatwiej we własnym wnętrzu.
Kiedy ludzie mówią o przeżyciach wewnętrznych,
każdy z nich mówi o innym przedmiocie materialnym, o własnym ciele.
Dlatego doświadczenie wiary jest nieprzekazywalne.

Wiary można rozumem tylko bronić, nie można jej rozumem udowodnić.
Niesprawdzalnego można bronić dowodząc, że jest niesprawdzalne.
Prawdy wiary są weryfikowalne transempirycznie, więc na gruncie nauk przyrodniczych
mają wartość logiczną nie potwierdzonych i nie obalonych hipotez neutrum
Weryfikowalność ta jest intersubiektywna, bo modlić się może każdy.
Powodem, dla którego człowiek w coś wierzy, jest tylko jego wybór.
Wybierany jest również sposób weryfikacji własnego wierzenia.
FAQ grupy pl.soc.religia

Zwalczać religię można tylko z pozycji innej religii.
Argumentacją można wpłynąć na poznanie, modlitwą na wolę.
Ataki niewierzących są wołaniem o pomoc, nie należy ich brać do siebie.
o zbawieniu niewierzących
Istota nabożeństwa do Miłosierdzia Bożego

"Zawsze powinniśmy zachowywać nienaruszonymi dwie cnoty, a mianowicie:
łagodność wobec bliźniego i świętą pokorę przed Bogiem"
św. Pio, Zbiór listów III, s. 944.

Boga nie można zamknąć w czasoprzestrzeni. w dowolnie małej kuli n+1-wymiarowej można zmieścić każdą przestrzeń n-wymiarową
Bóg nie podlega prawom logiki. gdyby podlegał, jego istnienie musiałoby mieć logiczne wytłumaczenie ; Dz. 85
Bóg nie jest rzeczą. jest kimś, a ktoś to nie rzecz

Bóg jest wierny, stworzenia są zdradliwe.
Miarą dojrzałości człowieka jest jego podobieństwo do Boga.
Najwygodniejszą cechą do pomierzenia tej dojrzałości jest: na ile można mu zaufać.

pyt: Czy Bóg może stworzyć taki kamień, którego nie mógłby podnieść ?
odp: Tak, jest nim człowiek, bo może spaść do piekła i Bóg go stamtąd nie podniesie.
Bóg ograniczył swoją wszechmoc tworząc wolne stworzenia - św. Augustyn

pyt: Ile diabłów zmieści się na końcu szpilki ?
odp: Wszystkie, tylko kto je do tego zmusi ?
Szydercza próba wyliczenia górnego ograniczenia tej liczby w oparciu
o ziarnistość czasoprzestrzeni i twierdzenie św. Tomasza z Akwinu:
"dwa anioły nie mogą być w jednym miejscu, bo jeden skutek nie może mieć dwóch przyczyn",
jest błędna, bo te anioły mogą tam stać i nic nie robić.
Św. Tomasz miał na myśli punkt matematyczny w przestrzeni stworzenia, a nie punkt fizyczny.
Ziarno czasoprzestrzeni nie jest punktem który miał na myśli. Nie jest punktem dla ducha.


Zofia Kossak "Z otchłani"
W obozach koncentracyjnych ludzie wpadali w kategorię "muzułmana" albo służalca.
Tylko ci, który mieli wiarę, zachowywali człowieczeństwo.
"Losy Oświęcimia i wszystkich podobnych mu mordowni ludzkich należy pamiętać,
znać, przemyśleć, zgłębić, pojąć, by wyciągnąć z tej znajomości trzy zasadnicze wnioski:
Uczczenie pamięci męczenników.
Uniemożliwienie powstania kiedykolwiek nowych lagrów.
Ujawnienie jedynych żywych źródeł siły i odporności ludzkiej."


Moje doświadczenie wiary:
- cierpienia spowodowane łamaniem przykazań
- skuteczność modlitwy i sakramentów
- przydatność nauki kościoła

Streszczenie Biblii: Jahwe istnieje, Jezus to Jahwe.

Struktura logiczna książki prof. Jacyny-Onyszkiewicza "Wszechwiedza" :
1. zasygnalizowanie ludzkiej potrzeby sensu i stwierdzenie, że daje go hipoteza metakosmologiczna
2. określenie cech hipotezy metakosmologicznej wynikających z nauki
3. sformułowanie hipotezy spełniającej te kryteria i wykazanie, że z niej wynika dogmat o Trójcy Świętej
4. oraz fizyka kwantowa

Człowiek może badać jedynie czasoprzestrzeń.
O tym, co jest poza nią wysnuwa jedynie hipotezy.
Te hipotezy to wierzenia. Każdy jakieś je ma.
Wierzenia stanowią intelektualną treść sfery duchowej człowieka.

W obliczu Boga nie jestem lepszy od żadnego z ludzi.

"Człowiek, który byłby tylko człowiekiem i mówił tego rodzaju rzeczy,
jakie Jezus mówił, nie byłby wielkim nauczycielem moralności.
Byłby albo obłąkanym - na równi z człowiekiem, który by twierdził
o sobie, że jest sadzonym jajkiem - lub też byłby z piekła rodem.
Musisz dokonać wyboru. Albo ten człowiek był, i jest, Synem Bożym,
lub też jest obłąkany, czy też czymś jeszcze gorszym.
Możesz Go zamknąć jako obłąkanego, możesz plwać na Niego i zabić Go jako diabła,
albo też możesz upaść Mu do nóg i nazwać Go Panem i Bogiem."
C.S.Lewis "O wierze i moralności chrześcijańskiej. W co wierzą chrześcijanie"


twórczość

Pięć fundamentalnych wartości*, rozróżnienie Greków albo Konecznego (Quincunx):
*Odróżniam od wartościowań. Wartościowania są subiektywne, wartości są obiektywne.

prawda, dobro duchowe
piękno łączy duchowe z materialnymi
zdrowie, dobrobyt materialne

Sztuka zawiera prawdę, dobro i piękno, podnosi duchowo odbiorcę.

W odbiorze sztuki można stosować uogólnioną metodę semiotyczną.
Uogólnioną na każdy rodzaj twórczości, czy wyrazu:
daną myśl można równie swobodnie wyrazić przez poezję, prozę, muzykę, rzeźbę, film,
animację, architekturę, taniec, zwykłą rozmowę, malarstwo, ...
Dla mnie osobiście liczy się jedynie to, co to jest za myśl (semantyka przekazu),
czy jest ona prawdziwa, a nie jaka jest to forma wyrazu (syntaktyka przekazu).
Piękno jest przejawem sensu.

Przykład zastosowania uogólnionych terminów z semiotyki:
Nazwa "malarstwo abstrakcyjne" jest prawidłowa, określa wymiar syntaktyczny dzieła.
Wymiar semantyczny tych obrazów nie kwalifikuje większości tego malarstwa jako sztuki,
bo najczęściej są wybierane do malowania abstrakcje zła i obłędu.
Na wskutek tego ich wymiar pragmatyczny redukuje się
ze sztuki do narzędzia wywierania wpływu na odbiorcę.


Wola to niezależny losowy generator, władza dążenia i tworzenia.
Kosmos to podzbiór stworzenia, a stworzenie to podzbiór Boga.
Bóg nie manifestuje w kosmosie swojej obecności.
Ukrywa się, aby nasza decyzja kochania Go była wolna.
Każde wierzenie jest tezą osiągniętą na drodze redukcji, rozumowaniem wstecz implikacji,
która traktuje o tym, co znajduje się poza kosmosem, hipotezą metakosmologiczną.
Przyjęcie czegoś na wiarę jest konieczne do zbudowania światopoglądu*.
*J.M. Bocheński OP, esej 'O światopoglądzie' ze zbioru "Sens życia"


cel

"W medytacji fundamentalnej o celu, czyli o wyborze miłości. Dusza
musi kochać, ma potrzebę kochania; dusza musi przelewać swą miłość, ale
nie w błoto ani w próżnię, ale w Boga. Jak się cieszę, kiedy się zastanawiam
nad tym, bo czuję wyraźnie, że On sam jest w sercu moim, sam jeden Jezus,
a stworzenia kocham o tyle, o ile mi pomagają do zjednoczenia się z Bogiem.
Wszystkich ludzi kocham dlatego, bo widzę w nich obraz Boży."
"Dzienniczek" siostry Faustyny, 373

Mężczyzna pragnąc ciała kobiety, pragnie zamieszkującej je duszy,
a pragnąc jej duszy, pragnie obecnego w niej Boga.
nie pamiętam źródła

pyt: Co mogą znaczyć słowa "skarby narodów" z Ap 21:26 ?
odp: Na pewno nie chodzi tylko o klejnoty i złoto.

"Bóg ma książeczkę, w której są najkrótsze dowody twierdzeń matematycznych" Erdos
To samo dotyczy innych nauk...

Bóg nie przeznacza nikogo do piekła;
dokonuje się to przez dobrowolne odwrócenie się od Boga (grzech śmiertelny)
i trwanie w nim aż do końca życia.
W liturgii eucharystycznej i w codziennych modlitwach swoich wiernych
Kościół błaga o miłosierdzie Boga, który nie chce "niektórych zgubić,
ale wszystkich doprowadzić do nawrócenia" (2 P 3, 9):
Boże, przyjmij łaskawie tę ofiarę od nas, sług Twoich, i całego ludu Twego.
Napełnij nasze życie swoim pokojem, zachowaj nas od wiecznego potępienia
i dołącz do grona swoich wybranych.
KKK 1037

Apostoł lub misjonarz potrzebuje:
teologii, żeby wiedzieć,
filozofii, żeby korygować,
psychologii, żeby wiedzieć, jak trafiać do ludzi.
wypowiedź postulantki Urszulanek

Cel psychologa to zdrowie psychiczne, cel apostoła to zbawienie.
Leczenie jest formą apostolstwa miłosierdzia. Łk 10:33, 15:20

Tolerancja to znoszenie czegoś, czego się nie akceptuje.
Akceptacja to nie bronienie się.
Fanatyzm to zmuszanie kogoś do akceptacji,
czyli wymaganie czegoś więcej niż tolerancja.
Tolerancja to brak ataku, ale nie brak obrony.
Bronić się jest słusznie, atakować nie.
Tolerancja jest analogiczna do terytorializmu zwierząt.

Wobec niewierzącego najlepiej przyjąć postawę:
Ja w to wierzę i tobie tego samego życzę.
Najbardziej przemawia świadectwo życia.
Odpłacać złem za zło - to czyni apostolstwo bezużytecznym.
wypowiedź siostry z ZMBM

Sens życia osobie może nadać tylko inna osoba. Dorównać.
Może między innymi dlatego Bóg nie jest jedną osobą.
Nawet pustelnik żyje dla jakiejś osoby, dla Boga którego poznaje.

Dobro to szczęście osób.

Człowiek, uznając Boże miłosierdzie, uznaje swoją grzeszność,
a uznając swoją grzeszność, uznaje swoją wolność. "Fajerwerk na 3 tysiąclecie", wypowiedź dominikanina
Współcześnie: wyeliminować grzech, rozmyć wolność. Bo "grzech ludzi stresuje".
Faustinum

Osoby konsekrowane są w służbie rodzinie.
Cechuje je gotowość na męczeństwo w jej obronie.
Przykłady: św. Maksymilian i pierwsze beatyfikowane w 21 wieku.
myśl z wypowiedzi o. Daniela Ange

"Tego samego dnia wieczorem uczułam w duszy wielką tęsknotę za Bogiem;
nie widzę Go w tej chwili oczyma ciała, jak dawniej, ale wyczuwam Go, a nie pojmuję;
to mi sprawia tęsknotę i mękę nie do opisania.
Konam z pragnienia, by Go posiąść, by w Nim zatonąć na wieki.
Duch mój całą siłą dąży do Niego, nie masz nic na świecie, co by mnie pocieszyć mogło.
O Miłości wiekuista, teraz rozumiem, jak w ścisłej zażyłości było serce moje z Tobą,
bo cóż mnie zadowoli w niebie albo na ziemi oprócz Ciebie,
o Boże mój, w którym utonęła dusza moja."
Dz. 469

"Wiele spotkasz w swym życiu par ludzkich idących ręka w rękę
- bo ciała łatwo znajdują się nawzajem.
Znacznie rzadziej będziesz mógł spotkać takie, które kroczą przez życie żwiązane sercem
- bo o wiele trudniej jest zachować wzajemną czułość i serdeczność.
Bardzo rzadko spotkasz parę ludzką, związaną najgłębiej
- bo tylko niewielu umie osiągnąć małżeństwo dusz."
Michel Quoist "Między człowiekiem a Bogiem"

Celem człowieka jest, aby był szczęśliwy. Bóg po to stworzył ludzi.
Gdy ludzie są szczęśliwi, to ich radość i wdzięczność są chwałą Bożą.
Jest to chwała niezaprzeczalna.
Posłuszeństwo człowieka jest chwałą Bożą jeszcze bardziej.
Bo ono wyraża nie tylko to, że Bóg jest najhojniejszy,
ale również to, że jest najmądrzejszy.


Psychologia.



Zaburzenia


"Jest zaś rzeczą wiadomą, jakie uczynki rodzą się z ciała:
nierząd, nieczystość, wyuzdanie,
uprawianie bałwochwalstwa, czary,
nienawiść, spór, zawiść, wzburzenie,
niewłaściwa pogoń za zaszczytami,
niezgoda, rozłamy, zazdrość,
pijaństwo, hulanki i tym podobne."
Ga 5:19-21


brzytwa Ockhama

adwersarz: Nie należy mnożyć bytów bez potrzeby.
obrońca: Bóg jest bytem potrzebnym.

Jako postulat nakazujący szukać praw, a nie poprzestawać na stwierdzeniu Bożej ingerencji,
sprawdza się tam, gdzie ingerencje Boże są bardzo rzadkie (prawa natury materii, roślin, zwierząt).
W naukach o człowieku nie sprawdza się, bo ingerencje Boże są bardzo częste.

Nadaje się do odrzucania New Age'owych zabobonów rozpowszechnionych w psychologii.
Fenomeny wyjaśniane tymi fantazyjnymi bytami, marzenia i teorie na ich temat,
można znacznie trafniej wytłumaczyć i zrozumieć znając Boga i jego stworzenia.


widły Hume'a

Dwa pytania: co to jest ? skąd to wiesz ?

Szukanie istoty, obrona przed manipulacjami. Książki nie są jedynym źródłem poznania.
Jeśli źródło nie jest czyste, to szkoda czasu na czerpanie z niego, skoro są inne, czyste.


Dwa elementy konstytuujące reklamę: przynęta i haczyk.


parapsychologia

Człowiek ma zdolności paranormalne*, zróżnicowane osobniczo,
są one kosztem ciała i raczej bardzo słabe.
Nadużycie grozi wypaleniem się organizmu. (Radio Maryja, siostra Michaela Pawlik)
*Sam z siebie, bez udziału złych duchów.

Pragnienia takich mocy są moim zdaniem dobre i zdrowe,
bo takie moce będą miały ciała chwalebne.
Szkoda, że diabły wykorzystują takie wzniosłe rzeczy aby szkodzić ludziom.
parapsychologia jest maską okultyzmu

Ludzka dusza jest duchem niższym niż anioł.
Ma ona władzę nad materią za pośrednictwem swojego ciała
- odrobiny materii, którą posiada na własność.
Nie ma natomiast bezpośredniej władzy nad materią, takiej jak ma anioł.

Człowiek ma władzę, jakiej nie mają aniołowie.
Może rodzić ludzkie dzieci.


Trzy możliwe przyczyny zjawisk paranormalnych
(telepatia, jasnowidzenie, niepokojące sny, odmienne stany świadomości):
dobry duch, zły duch, ludzka natura.
Rozeznawanie to między innymi znalezienie przyczyny.


wykorzystanie mózgu

W New Age'u jest opinia, że człowiek wykorzystuje tylko znikomą część mózgu.
Rozpatrywano jednakże tylko problemy wymagające co najwyżej IQ (nauka, zapamiętywanie),
zaś człowiek wykorzystuje cały mózg podczas rozwiązywania problemów wymagających SQ:
kochania, chcenia, odczuwania, rozumienia, rozmawiania - są bardziej złożone wykonawczo.

Skoro grupa focusowa w badaniach odbioru reklamy daje zniekształcone wyniki,
to czy osoba poddana neuroobrazowaniu na pewno daje prawidłowe wyniki ?
A jeśli człowiek neuroobrazowany myśli nieco inaczej niż nie obrazowany ?
Najmniej inwazyjne jest badanie MEG, ale człowiek też może to jakoś wyczuwać.



telepatia

Co jest nośnikiem ?
-czy fuzja (o. Verlinde) może powodować jeden efekt kwantowy w połączonych ciałach ?
-czy też wchodzi się tylko w fuzję z tym samym złym duchem ?

Nie wiem, ale za to wiem, że można wejść w fuzję z tym samym dobrym duchem.
-anioły i dusze zbawionych mogą uważać pewne myśli za zbyt prywatne,
aby je poddawać komuś innemu
-tylko Duch Święty na tyle rozumie i kocha człowieka,
aby móc decydować o tym, co można przekazać.
Duch Święty nigdy nie zniewala. (z duchowości wschodu)

Prośba o zesłanie komuś natchnienia jest jedyną cywilizowaną formą telepatii.

Z Bogiem rozmawia się najłatwiej, bo On zna każdą myśl.
Żeby z Bogiem rozmawiać, wystarczy myśleć.

Klasyczne kryterium rozeznawania duchów:
Zbadać przyczynę, przebieg i cel. Jeśli choć jedno jest złe, to myśl jest od złego ducha.

Natchnienia weryfikuje się rozumowo.
Święty Jan od Krzyża "Słowa światła i miłości. Przestrogi."
Tomasz a Kempis "O naśladowaniu Chrystusa"


Szatan nie może przywdziać tylko jednej szaty.
Jest to szata posłuszeństwa.
siostra Faustyna "Dzienniczek"


rozszerzanie świadomości

Narkotyki tylko zaburzają funkcjonowanie ciała i otwierają na złe duchy.
Świadomość ma co najmniej tyle stanów ile ciało ma póz,
więc to nie jest tylko takie proste "rozszerzanie".
Świadomość najlepiej działa naturalnie, gdy się jej nie analizuje,
osiąga wtedy najwyższą sprawność. Uwaga jest czymś więcej niż zbiór
Każdy odmienny stan świadomości wywołany przez naruszenie praw natury
jest jej zawężeniem, otępieniem. Pozostałe niekoniecznie.
Świadomość nie może zbadać samej siebie, tak jak oko nie może samego siebie zobaczyć.
Świadomość jest funkcją ciała, a nie ducha.
o. Samuel Rouvillois "New Age - kultura i filozofia"

Odmienne stany świadomości można podzielić na trzy grupy, według przyczyny, jaka je wywołuje:
- działanie praw natury - spontaniczne świadome sny, deja vu, przeciążenia organizmu, choroby psychiczne, ...
- naruszenie praw natury - psychotechniki, narkotyki, alkohol, opętania, ...
- zawieszenie (zmiana) praw natury - stany z mistyki, związane z łaską, nieosiągalne z natury, ...

Można je też klasyfikować według intensywności.
prof. Andrzej Kokoszka

Każdy sztucznie wywołany odmienny stan świadomości jest otwarciem się na złego ducha.
Randall. M. Baer "W matni New Age"


gnoza

Istota gnozy: wiedza dająca łaskę pozwala do woli grzeszyć.
Jednakże łaska jest udzielaniem się Boga - znajomość osoby nie daje posiadania osoby,
dlatego wiedza będąca celem gnostyków nie istnieje.
Stąd historycznie gnostycy nieuchronnie zbaczali w okultyzm.
Pokusa gnostycka to jedna z form pokusy pierwszych rodziców (będziecie jak Bóg), istoty New Age'u.
New Age są to różne formy realizacji pokusy pierwszych rodziców
- wiedzą, obrzędami, praktykami, amuletami, itd.

Gnoza to próba znalezienia formuły na łaskę Bożą, formuły na Boga.
Nie ma takiej formuły. Szatany szukają jej dłużej niż my i nie znalazły.
I będą szukać zawsze, i nigdy się nie poddadzą. I tym kuszą ludzi.
Tak mi się wydaje.


To jest takie szlachetne pojęcie gnozy w moim wydaniu.
Gnoza historycznie to jest grzeszenie po to, aby się wyzwolić.
Nie ma nic wspólnego ze świadomością łaski Boga.



cudzołóstwo

Prostytucja wywodzi się najprawdopodbniej z brania jeńców na wojnie.
Oglądanie pornografii jest krzywdzeniem osób które się ogląda.
Kinga Wiśniewska-Roszkowska "Eros zabłąkany"

Pornografia jest dokładnie tym, co oznacza słowo: przedstawieniem prostytutki.
Niszczy własną spontaniczność, inwencję i indywidualność w sferze seksualnej.
Wydatnie utrudnia bycie dobrym kochankiem.
Wbudza agresję, bo jest obrazem pobudzającym do zazdrości seksualnej.
Zamula, gasi i zabija ducha, bo jest fałszem.
Nie daje ukojenia, ani zapomnienia, bo cała, jaka kiedykolwiek istnieje,
nie może się równać z jednym wspomnieniem kobiety.
Bezpłodne współżycie nie zaspokaja.
z własnego doświadczenia

Można ją postawić na równi z alkoholem i narkotykami.
Uzależnienie od seksu jest uzależnieniem chemicznym, tak samo jak od alkoholu.
Efekty pornografii: uzależnienia, eskalacji, utraty wrażliwości, tendencja do wcielania w życie.
Miłujcie się

Ja bym jeszcze dodał do tej listy 'efekt alienacji' : [wyobcowania, osamotnienia]
pornografia odcina od prawdziwych kobiet.
Kępiński, Z psychopatologii życia seksualnego


Integracja



hipoteza dotycząca genezis

Jak Bóg mógł stworzyć Ewę z kości Adama,
tak mógł stworzyć Adama z kości człowieka pierwotnego.

Instynkty naszego ciała kształtowały się przez miliony lat.
Mamy unikalny wśród gatunków sposób odżywiania i mózg.
Być może "córki człowiecze" (z Rdz 6:2) to były (również?) kobiety pierwotne.*
Sądzę, że: potop nie zostawił śladów archeologicznych;**
Aztekowie i Indianie przypłynęli do Ameryki po potopie;
rasy ciała zależne od miejsca wykształciły się w ciągu kilku pokoleń,
bo w genach rodziny Noego już była zapamiętana predyspozycja.
Ponadto sądzę, że pojawienie się po potopie tęczy jako znaku przymierza,
sugeruje że przedtem takie zjawisko nie występowało,
czyli być może nastąpiła wtedy jakaś korekta praw fizyki.
To są wszystko moje przypuszczenia, które mogą ulec zmianie.

nauka Kościoła (dead link)
objawienie prywatne (dead link)

Kosmos został stworzony taki duży, a aniołowie obdarzeni władzą nad jego materią,
także na wypadek, gdyby ludzie nie chcieli jeść z drzewa wiadomości.

Sądzę, że rozmiar kosmosu jest także dla zapewnienia
stabilności i jednorodności czasu i przestrzeni na planecie ludzi.
Miła jest mi myśl, że Boga stać na to, żeby stworzyć
cały kosmos dla człowieka i żeby stał pusty po grzechu człowieka.
Ta myśl daje mi uchwytne cieleśnie pojęcie dobroci Boga i ogromu zła, jakim jest grzech.
Sądzę, że marzenie o zasiedleniu kosmosu jest żywo obecne
w podświadomości starych kultur pogańskich,
o czym świadczy dla mnie ich architektura sakralna.
To są wszystko moje przypuszczenia, które mogą ulec zmianie.

"Teologia nie zajmuje się tym czego nie ma.
Nie ma ludzkości bez grzechu pierworodnego." Festyn Nauki 2005, PAT

Orientacyjne daty z historii powszechnej:

5000000 pierwsze ślady ludzi pierwotnych, narzędzia, ogień, pochówki, malowidła
10000 biblijny Eden, potop, Mezopotamia, Egipt, pierwsze pismo /not found/
2000 Abraham
1000 Dawid, Rzym
0 Jezus
1000 Polska
1500 druk
2000 rete contexto

Hipoteza odnośnie stworzenia człowieka
została wypracowana przeze mnie na bazie zdania Jana Pawła II,
że teoria ewolucji nie sprzeciwia się wierze,
oraz na bazie mojej znajomości teorii ewolucji, anatomii, genetyki, geologii, astronomii, fizyki.
Dla nauki Kościoła ta kwestia jest drugorzędna. DSWi

Hipoteza odnośnie zasiedlenia kosmosu jest inspirowana
komentarzami do literatury ufologicznej,
zwłaszcza wzmianek o podejściu prawosławia do tego tematu.
Trzymam się jej, bo wzmacnia moją wiarę w dobroć Boga,
ale zdanie Boga i Kościoła przedkładam ponad własne.

Wewnętrzna granica niepoznanego przebiega w osobie ludzkiej.
Zewnętrzna granica niepoznanego przebiega w kosmosie.



continuum uczuć

Uczucia wyższe: takie, które może mieć sama dusza; mają je ludzie i anioły.
Uczucia niższe: potrzebne jest ciało, aby je odczuwać; mają je ludzie i zwierzęta.
To jest moja hipotetyczna typologia. Ciekawe, czy trafna ?


wewnętrzna harmonia psychologii

pionowa

Teorie psychologiczne można ułożyć według stopnia wzrostu w łasce. 2002.08.12
Teorie psychologiczne można uporządkować według dawanego przez nie stopnia integracji. Ken Wilber
Powyższe myśli zawdzięczam dwóm osobom studiującym psychologię.

Stopnie dojrzałości człowieka:
być - zgodność duszy z sobą*; behawioryzm, freudyzm, poznawcza; Wilber/individual; IQ; terapia, integracja
kochać - zgodność człowieka z innymi ludźmi; egzystencjalizm; Wilber/collective; EQ; chrześcijański holizm
adorować - zgodność człowieka z Bogiem*; duchowości; SQ; rozwój

* KKK 2337
Czystość oznacza osiągniętą integrację płciowości w osobie,
a w konsekwencji wewnętrzną jedność człowieka w jego bycie cielesnym i duchowym**.
Płciowość, w której wyraża się przynależność człowieka do świata cielesnego i biologicznego,
staje się osobowa i prawdziwie ludzka, gdy zostaje włączona w relację osoby do osoby,
we wzajemny dar mężczyzny i kobiety, który jest całkowity i nieograniczony w czasie***.
Cnota czystości obejmuje zatem integralność osoby i integralność daru.


**To jest jedna z głównych rzeczy, które mnie przekonały o wartości nauki Kościoła.

***Mówiąc inaczej: jeśli dwoje ludzi kocha się w sposób czysty, to staje się to wieczne.

. pozioma

Zohar i Marshall w książce "Inteligencja duchowa"
podali sześcioaspektowy model psychiki, 'Lotos Jaźni'.
Ten model występuje u nich w tym miejscu,
gdzie w mojej koncepcji antropologicznej są władze duszy.
Przypuszczam, że jest zatem jakaś odpowiedniość
i wydaje mi się, że jest ona taka:

męskiekobiece
pamięć realizmkonwencja
intelekt badawczośćspołeczność
wola przedsiębiorczośćartyzm

Jest to klucz interpretacyjny do typologii Hollanda.
W książce Caroline Myss "Anatomia duszy" z której czerpali Zohar i Marshall
jest rozszerzenie tej interpretacji dla Kabały i buddyzmu.

Inteligencja duchowa to wykonywanie przykazań Bożych.


wyczuwanie ducha mówiącej osoby

Znane w teologii, w seminariach umieją to niektórzy duchowni.
Połączenie metody fenomenologicznej i redukcyjnej, dane są tylko ze zmysłów
Słuchanie melodii głosu, świadomość przekazu niewerbalnego, rozpoznawanie, wnioskowanie
ton głosu jako jeszcze jedna dana więcej przy poznawaniu człowieka, sama w sobie niewystarczająca.


Model komunikacji w rozmowie (ideogram, 1995)
Przekazowi werbalnemu (tekst wypowiadanych słów, górna strzałka)
towarzyszy przekaz niewerbalny (melodia słów, dolna strzałka).
Informacja jest przekazywana werbalnie i niewerbalnie.
Zazwyczaj komunikacja niewerbalna dokonuje się poniżej poziomu świadomości.


rysunek przedstawia:<br>
dwie sylwetki ludzi stojących na przeciw siebie,<br>
od lewej do prawej prosta strzałka na poziomie ust,<br>
poniżej niej, strzałka w kształcie łuku,<br>
tworząca kształt wyższy niż szerszy,<br>
zaczynająca się prostym odcinkiem<br>
przy nogach lewej sylwetki<br>
i kończąca się na poziomie serca prawej sylwetki

Weryfikowanie własnymi odczuciami - wykorzystanie zasady harmonii.
Weryfikowanie w oparciu o dane z ciała - wspomaganie zachowania sensu, oparte na obecności Boga jako Stwórcy.

Jesteśmy bądź co bądź naczelnymi, a wszystkie naczelne mają rozwinięty system komunikacji niewerbalnej.
Każdy człowiek może odczytywać sygnały niewerbalne, chociażby tylko nieświadomie.
Można z dużą trafnością określać, co ktoś czuje.
Jeśli ktoś to wyćwiczy i się dobrze skupi, to może nawet określać, jakie u kogoś zachodzą procesy myślowe.
wypowiedź psychologa w talk-show o wróżkach, TVN? 3.VII.2003, tak jak zapamiętałem


fenomenologia

Myślenie bez słów, połączenie intellectus i ratio w jednym umyśle.
Można ją wyćwiczyć jako próbę powrotu do myślenia przed-Babelowego. (żal, modlitwa)
Pojęcie abstrakcyjne fenomenu można uchwycić rozważając
wielość ludzkich języków w stosunku do jednej rzeczywistości,
Pomaga też rozważanie, jak myśli osoba kaleka, na przykład niemowa.
Unikanie nie trafionych słów w intymnej rozmowie ćwiczy myślenie fenomenologiczne.
Czasem lepiej pokazać, dotkąć, wskazać ręką, niż mówić głupie słowa.
Nie ma w łacinie, ani w polskim odpowiednika sanskryckiego wyrazu 'joni'.

Znaku tyldy między wyrazami używam do oznaczenia podobieństwa fenomenologicznego,
a tuż przed wyrazem i bez odstępu dla oznaczenia, że jest to fenomenologiczna nazwa robocza.

słowa bronią bezsłowną intuicję ~ ratio broni intellectus ~ mężczyzna broni kobietę

Fenomenologia to skupianie się na przedmiocie rozmowy, a nie na słowach.
Poezja jest konwencjonalną formą myślenia fenomenologicznego.
Każdy poliglota jest dobrym fenomenologiem.

"Po pierwsze, specyfiką geniuszu kobiety jest wpisana w
jej strukturę osobową zdolność do miłowania i bycia
miłowaną, a to zakłada szczególną wrażliwość na osobę,
osobę Boga i osobę człowieka, co za chwilę zostanie
jeszcze podjęte. Zatem istotą kobiety jest zdolność do
miłowania i bycia miłowaną. Po drugie, właśnie z tej
racji, że "geniusz kobiety" polega na zdolności do
miłowania i bycia miłowaną nie można go zredukować do
jakiejś nadzwyczajnej sprawności intelektualnej, do
inteligencji. W obiegowym znaczeniu "geniusz" jest
sytuowany w obszarze pojęć związanych z poznawaniem, z
inteligencją. Ojciec Św. pokazuje, że geniusz kobiety to
intuicja, to całokształt osobowego wyposażenia kobiety,
jakie otrzymuje wraz ze swoją płcią."
ks. dr hab. Marek Chmielewski "Geniusz kobiety",
Rozmowy Niedokończone 21.07.2001



epistema osób

Osoba ma zmysły zewnętrzne i zmysł wewnętrzny.
Istnieją byty poznawane tylko zmysłami zewnętrznymi (materia),
poznawane tylko zmysłem wewnętrznym (psychika),
oraz poznawane wszystkimi zmysłami (idee). (rozróżnienie Poppera)
Bóg jest solipsystą. (ludzkie pojęcie o ratio aeterna).

Propozycja uporządkowania filozofii według władz duszy,
na działy zajmujące się tym, co związane z poszczególnymi władzami:
- z pamięcią, obejmujący ontologię, kosmologię i teologię naturalną
- z intelektem, obejmujący logikę i epistemologię
- z wolą, obejmujący psychologię i aksjologię.
Podobny pomysł miał d'Alembert.

Rzeczywistość to jest to wszystko, co postrzegamy zmysłami i zmysłem wewnętrznym
z natury: emipirią i introspekcją; dochodzi do tego jeszcze wiara
Prawda to informacja o rzeczywistości.
Prawda istnieje, bo jeśli w informatyce można na zawodnym łączu nawiązać niezawodne połączenie,
to i zmysłami można uzyskać pewne wskazania.

Poznanie człowieka ma trzy obszary:
-wnętrze, wyznaczone przez fizyczną granicę ciała
-zewnętrze, przestrzeń wspólna poznania empirycznego
-niepoznane, obszar w środku wnętrza i poza granicami empirii

Introspekcja to jest coś naturalnego, wgląd w siebie naturalnymi siłami.
Zmysł wewnętrzny to zdolność, sprawność rozeznania, znajomość.
Nie jest to zmysł w takim sensie, jak 5 zmysłów.
Łaskę w sobie można dostrzec tylko na mocy wiary.
Wyczuć się jej nie da. Taka jest nauka Kościoła.
Łaskę poznaje się po uczynkach ("po owocach ich poznacie").
Introspekcja i wiara to zmysł wewnętrzny - można tak powiedzieć.
odpowiedź siostry z ZMBM - streszczenie; tak, jak zapamiętałem

Dusza jest formą ciała.
W duszy może być obecny Bóg.
Uczucia to stan układu krwionośnego.
Świadomość to stan układu nerwowego.
Introspekcja to postrzeganie tych stanów.
Zmysł wewnętrzny to introspekcja wspomagana wiarą.

"Poznanie istoty Boga to uświadomienie sobie niemożności zrozumienia Jego istoty."
Wiem, jaka jest to istota. Jest to taka istota, której ja nie mogę pojąć.


rozwój człowieka

Poniższy rysunek ilustruje schematycznie prawidłowy rozwój człowieka.
rozszerzanie się przestrzeni życiowej**, równoważenie ratio i intellectus, wzrost w dobrym
Wykres ma na osiach poziomych parametry charakteryzujące naturę, a na pionowej - łaskę.
ciało - kurczenie/rozszerzanie**, dusza - intellectus/ratio, duch - dobro/zło
W miarę rozwoju osoba uzyskuje coraz wyższy stopień integracji.
**Porady Pedagoga i Psychologa 31.10.2000, 'Wychowanie do śmierci', dr Ireneusz Pyrzyk, 11:23-15:27

rysunek przedstawia:<br>
trzy osie w przestrzeni trójwymiarowej<br>
oś poprzeczna na rysunku mająca na końcach napisy<br>
"intellectus"(z lewej), "ratio"<br>
oś wgłąb na rysunku mająca na końcach napisy<br>
"kurczenie"(bliżej), "rozszerzanie"<br>
oś pionowa na rysunku mająca na końcach napisy<br>
"zło"(na dole), "dobro";<br>
są zaznaczone dwie grube strzałki:<br>
od punktu (kurczenie, intellectu, zło) do punktu<br>
(rozszerzanie, pośrodku osi intellectus/ratio, dobro)<br>
podpisany "kobieta";<br>
od punktu (kurczenie, ratio, zło) do punktu<br>
(rozszerzanie, pośrodku osi intellectus/ratio, dobro),<br>
podpisany "mężczyzna";<br>
są też dorysowane pomocnicze linie przerywane,<br>
aby było widać punktu początkowe kresek

metabolizm prawo wartość poziom
informacyjny zachowania celuzachowania sensu dobroprawda SQ
  harmonii piękno EQ
energetyczny zachowania gatunkuzachowania życia dobrobytzdrowie IQ

Ideał trójpracy: rozwijać harmonijne wszystkie dziedziny: fizyczną, psychiczną i duchową.
Jeden z elementów Tao: równowaga między męskością i kobiecością.
(całość taoizmu jest nie do przyjęcia dla chrześcijanina)

Piszę tu o równoważeniu żeńskiego i męskiego aspektu intelektu.
Zohar i Marshall rozszerzają tą intuicję o władzę pamięci i woli.
Intelekt najmniej ucierpiał po grzechu pierworodnym, dlatego najłatwiej go analizować.


chrześcijański holizm

"Holizm" to wyraz utworzony od angielskiego: whole, holy (pełnia, świętość)
Zetknąłem się z nim w literaturze New Age, w kontekście medycyny holistycznej.
Poniższe myśli są próbą adaptacji w chrześcijaństwo.
Kieruję się tu tradycją św. Tomasza z Akwinu,
który korzystał z pism pogan i wydobywał z nich to, co prawdziwe.

Jest to jedynie adaptacja terminu i podejścia do kwestii zdrowia,
bo sama przedstawiona tu idea jest w chrześcijaństwie żywo obecna od początku.
Używam nowego terminu na bardzo starą i dobrze znaną rzecz.

Dawne szaty liturgiczne mają motywy wyraźnie wskazujące
na składowe mikrokosmosu, jakim jest człowiek. (DSWi)


Wilkie Au "Drogą serca. Ku holistycznej duchowości chrześcijańskiej"

Holizm chrześcijański to połączenie spojrzenia holistycznego zaczerpniętego z medycyny wschodu
z chrześcijańską trychonomią natury człowieka, powszechnie obecną we współczesnej kulturze.

chrześcijański holizm:
leczyć całego człowieka - ciało, duszę i ducha

chrześcijaństwo:
"Bóg stał się człowiekiem, aby człowiek stał się bogiem" św. Ireneusz
new age:
człowiek jest bogiem (panteizm)

holizm chrześcijański:
człowiek to ciało, dusza i duch; ciało i dusza to natura; duch to łaska
( new age określa to błędnie dualizmem
/może nie rozumiem terminu 'dualizm' i dlatego uważam że 'błędnie'/ )
holizm new age'owy:
człowiek to ciało i dusza, będące jedną całością
(z punktu widzenia chrześcijaństwa jest to fragmentaryczność)
holizm filozoficzny:
człowiek ma ciało, psychikę, oraz duchowość
(holizm new age'owy jest fragmentaryczny
także z punktu widzenia filozofii stosowanej w religioznawstwie)

Wiele chorób psychicznych jest często także pneumagennymi,
to znaczy wynikającymi z problemów duchowych - np. niewiary, a przez to utraty sensu życia.
Przede wszytkim własne grzechy niszczą psychikę, np. pornografia. /2016-01/
Jest to często postrzegane jako psychogenność - bo duchowość jest zawarta w psyche,
a badać można tylko psyche, a i to tylko pośrednio - zmysłami i introspekcją.
Ogólnie - chrześcijański holizm rozpatruje w ramach etiologii,
także pneumagenność, oprócz psychogenności i endogenności.
Tylko Bóg potrafi stać się częścią człowieka tak, że ten człowiek czuje się w pełni sobą.
Tylko Boga ludzka natura w pełni akceptuje jako swoją.
Dusza ożywia ciało, łaska ożywia duszę.

Pneumagenność chorób psychicznych jest skutkiem braku orientacji duchowej,
nieumiejętności bronienia się przed złymi duchami,
co nie pozwala wyeliminować ich działania jako czynnika chorobotwórczego.
Odnowa w Duchu Świętym jest dobrym źródłem wiedzy o obronie przed złymi duchami.
Daniel Ange "Zraniony pasterz", Emilien Tardif "Jezus żyje", Jacques Verlinde "Jeden jest Pan"

Osoby o poglądach zgodnych z chrześcijańskim holizmem (ze znanych mi, na pewno jest więcej):
Antoni Kępiński, Wanda Półtawska, Kinga Wiśniewska-Roszkowska,
Teresa Król, Urszula Dudziak, Jacek Pulikowski, Anna Wasiukiewicz

korekta


zestawienie pojęć

inteligencja (Zohar, Marshall) IQ EQ SQ
zajmująca się nią dyscyplina informatyka psychologia religia
poziom introspekcji (Quoist) zmysłowy emocjonalny wolitywny
aktywny poziom (św. Paweł) ciało dusza duch
podstawy dla zaistnienia cnoty przeciwne grzechom (?) cnoty kardynalne cnoty wlane
stopień dojrzałości człowieka być kochać adorować
rodzaj miłości miłość własna miłość bliźniego miłość Boża
zgodność człowieka z sobą innymi ludźmi Bogiem
integrują na tym poziomie freudyzm i niższe egzystencjalizm duchowości
wartości (Sokrates) zdrowie, dobrobyt piękno (?) prawda, dobro (?)
zasady (Kępiński) zachowania życia, gatunku harmonii (?) zachowania sensu, celu (?)
metabolizm (Kępiński) energetyczny   informacyjny (?)
dziedzina fizyczna psychiczna duchowa
potrzeby (Masłow) fizjologiczne, bezpieczeństwa opieki, społeczne wewnętrzne, realizacji
(?) analiza transakcyjna (Bern) dziecko dorosły rodzic
(?) poziom funkcjonowania (Freud) id ego superego
poziom motywacji (św. Tomasz) amor concupiscentiae amor complacentiae amor benevolentiae
wytwory ludzkie materialne kulturowe duchowe
zaspokajane potrzeby jedzenie, ubranie, schronienie bycie z innymi ludźmi ukojenie lęku przed śmiercią (?)
tradycyjne określenia ciało z jego zmysłami serce z jego uczuciami (?) dusza z jej władzami (?)
polskie zasady patriotyczne Ojczyzna Honor Bóg

rysunek przedstawia:<br>
Ideogramy czterech koncepcji antropologicznych<br>
1. bibijnej<br>
owal symbolizujący "soma",<br>
w nim krzywa tworząca trójlistną koniczynę<br>
symbolizująca "psyche";<br>
w niej kółko symblizujące "pneuma";,<br>
dopisek: Łk 1:46-47, 1 Tes 5:23<br>
2. Alexandra Lowena, opisanej w jego książkach<br>
"Duchowość ciała", "Miłość, seks i serce",<br>
koło z sercem w środku,<br>
serce jest otoczone krótkimi łukami<br>
na całej średnicy koła,<br>
dwie strzałki odchodzące od serca,<br>
jedna dochodząca do koła<br>
druga do jednego z wewnętrznych łuków,<br>
łuki są podpisane: "bloki przepływów - ślady urazów"<br>
3. modelu świadomości<br>
półkole z wstawionym w środek kątem ostrym<br>
całość tworzy ciągłą krzywą,<br>
kąt podpisany jest "uwaga",<br>
wnętrze półkola podpisane "podświadomość"<br>
4. model opisany tekstem<br>
"rozpatrywanie jaźni jako zespołu funkcji kontaktu"<br>
Dopiski:<br>
Teorie 3 i 4 znam z książki omawiającej<br>
współczesne kierunki w terapii, z 1990 roku.<br>
Konkluzja: modele 2,3,4 są częściami 1<br>
i są zgodne z 1.


uzasadnienia

Uzasadnienie uzupełnienia praw metabolizmu Antoniego Kępińskiego

Harmonię skojarzyłem z pięknem na podstawie swoich przemyśleń.
Również ze swoich przemyśleń wiem, że sens i cel wyznaczają ducha, wystarczają, aby go zidentyfikować.
Skojarzyłem to z władzami duszy określonymi przez św. Tomasza z Akwinu - wolą i rozumem,
i porównując je z podobnym wyróżnieniem dokonanym przez św. Katarzynę ze Sieny,
stwierdzam, że św. Tomasz z Akwinu rozumem nazywał dwie władze łącznie - pamięć i intelekt.
(to pasuje mi do nauki Kościoła; Pater-Logos-Pneuma, Pneuma to wiatr który nadaje kierunek - DSWi)
Ponadto wiem, że treść władz duszy identyfikuje jednoznacznie duszę. To pasuje mi do kanonu wartości.
Przypuszczalne wartości dla władz duszy:
rozum - prawda, wola - dobro
pamięć - istnienie, intelekt - piękno, wola - dobro
Podobieństwa fenomenologiczne, które intuicyjnie przypuszczam:
istnienie i piękno ~ istnienie i harmonia ~ prawda (veritas est adequatio intellectum et rei)
spokój ~ neutralność ~ sprawiedliwość ~ prawda
zgoda ~ harmonia ~ równowaga
symbolem '~' oznaczyłem relację "jest podobne cechami, pokrewne istotą"


Zasady metabolizmu informacyjnego to:
- zachowanie zgodności wewnętrznego systemu symboli z zewnętrznym (zasada zachowania sensu),
- zachowanie obranego kierunku ich przetwarzania (zasada zachowania celu).
Harmonia między metabolizmem energetycznym a informacyjnym zwiększa moc ustroju.

Ukojenie lęku przed śmiercią to zachowanie sensu i celu.
Sens i cel to treść metabolizmu informacyjnego.

Światło rozumu i siła woli, jedna z łask eucharystycznych.
O silnej woli marzyłem od dziecka.
Daje ją budowanie swojego życia na skale, a nie na piasku.

Uzasadnienie przypisania pojęć z teorii Masłowa, Berna i Freuda

Stosunek ducha do ciała podobny do stosunku rodzica do dziecka
jest zgodny z rzeczywistością (Bóg jest Ojcem)
oraz zapewnia optymalną integrację wewnętrzną.
św. Katarzyna ze Sieny opisywała tą sytuację zdaniem
zawierającym frazę "gdy ciało poczuje woń cnót..." ("Dialogi" albo "Modlitwy")
U osób z rodzin dysfunkcyjnych może następować kompensacja
w postaci nasilenia się relacji między wewnętrznym dzieckiem a wewnętrznym rodzicem,
skutkująca osłabieniem wewnętrznego dorosłego, a przez to relacji z innymi ludźmi.
Przez potrzebę opieki rozumiem opiekę obustronną.
Rozwój człowieka powinien przebiegać harmonijnie na wszystkich trzech płaszczyznach.
Dziecko powinno być pojmowane jako człowiek.

- Nie lubię dzieci.
- Czyli nie lubisz rówież samego siebie - bo w głębi siebie jesteś także i dzieckiem.
Wzrastanie polega na rozbudowywaniu, a nie na zastępowaniu nowym.
Prawidłowe wzrastanie. Takie, w którym każdy etap był dobry
i można zostawić jego owoce i bazować na nich w następnych


Obszar id i superego powinny być stopniowo zmniejszane (samopoznanie).
Herman Lewis Judith "Przemoc. Uraz psychiczny i powrót do równowagi"

Rodzaje miłości wyróżnione przez C.S.Lewisa obejmują każdą z płaszczyzn.
Przypisanie soma-branie, psyche-wymiana, pneuma-dawanie jest błędne.

Przypisuję ego i id inaczej niż Zohar i Marshall. W sposób "zachodni".

Uzasadnienie przypisania polskich zasad patriotycznych

"Bóg - Zasady i wartości.
Aby nie ulegać zbyt wielkim rozterkom i dylematom
należy kierować się stałymi zasadami, spośród których
najtrwalszymi i uniwersalnymi są zasady religijne.
Honor - Harmonia wewnętrzna. Stan będący wynikiem równowagi
pomiędzy naszymi możliwościami a tym co robimy.
Nie można czynić niczego ponad własne siły,
nie można też nie wykorzystywać danych nam od Boga talentów.
Innymi słowy nie można ani zatracać się w pracy lub przyjemnościach
ani też nie można uciekać od obowiązków i odpowiedzialności.
Bądźmy prawi i odpowiedzialni, przywróćmy znaczenie słowa honor.
Ochrona swego honoru nie ma ceny.
Ojczyzna - Miejsce na Ziemi. Poznanie swojej przeszłości
pozwala poznać związki z konkretnymi miejscami.
Dzięki temu poprzez obecność w nich naszych przodków
miejsca te nabierają dla nas konkretnego wymiaru,
zaczynamy czuć do nich szacunek
- to nasi przodkowie kształtowali te miejsca.
Znając historię swoich przodków pojawia się sentyment i nostalgia
- pojawia się więź z "Małymi Ojczyznami" naszych przodków.
Stąd wywodzi się umiłowanie Ojczyzny."
źródło: Ornatowski

Zohar w swoim referacie /not found/ stwierdziła,
że SQ powinno być wymieniane na pierwszym miejscu,
że piramida potrzeb Masłowa powinna być odwrócona.


cnoty

"Ojcze nasz. Modlitewnik wspólnoty chrześcijańskiej", Wrocław 1982
Cnoty wlane
Razem z łaską uświęcającą, życiem Bożym w duszy
- obdarza Bóg chrześcijanina cnotami wlanymi,
czyli Boskimi: wiarą, nadzieją i miłością.
1. W i a r a - uzdalnia nas do przyjęcia prawd objawionych przez Boga.
Nikt nie może przyjść do mnie, jeśli go Ojciec nie pociągnie (J 6,44).
2. N a d z i e j a - daje nam zdolność ufania Bogu, że udzieli nam potrzebnych pomocy,
a więc darów naturalnych i swojej łaski do życia zgodnie z przykazaniami
i do osiągnięcia ostatecznego celu, jakim jest szczęście wieczne.
Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie (Mt 6,33).
3. M i ł o ś ć - jest stałą zdolnością do ukochania Boga ponad rzeczy i ludzi,
bo On nas wpierw umiłował, a jako najwyższe Dobro godzien jest naszej miłości.
Bóg jest miłością, a kto trwa w miłości, ten trwa w Bogu, a Bóg w nim (1 J 4,16).
Cnoty główne
Cnoty główne, czyli kardynalne, doskonalą nasze życie osobiste i społeczne.
1. R o z t r o p n o ś ć jest sprawnością rozumu,
który w świetle wiary ocenia życie i ludzi, rzeczy i sprawy.
2. S p r a w i e d l i w o ś ć - pomaga oddawać Bogu co Bożego, a ludziom to, co im się należy.
3. W s t r z e m i ę ź l i w o ś ć - umiarkowanie uzdalnia do opanowania siebie
i ponoszenia ofiar dla zdobycia wartości wyższych.
4. M ę s t w o - dodaje sił, aby przezwyciężyć trudności na drodze doskonałości i do zbawienia.
Zarówno cnoty Boskie jak i kardynalne
wymagają od człowieka współpracy nad ich ugruntowaniem i rozwojem.
Grzechy główne
Życie Boże w nas niszczą grzechy. Należy wystrzegać się tych zwłaszcza spośród nich,
które mogą stać się przyczyną wielu moralnych upadków.
Są to przede wszystkim tzw. wady albo grzechy główne:
1. pycha 2. chciwość 3. nieczystość 4. zazdrość 5. nieumiarkowanie 6. gniew 7. lenistwo

"Katechizm podstawowy" ks. Wacław Piszczek, Kraków 1991
Cnoty przeciwne grzechom głównym:
pokora, szczodrobliwość, czystość, życzliwość, umiarkowanie, łagodność, pilność w dobrym.

cnota - łac. habitus - sprawność, zdolność

Geneza:
cnoty kardynalne - Platon, Mdr 8:7
cnoty wlane - św. Paweł apostoł
grzechy główne, cnoty przeciwne do nich - Ojcowie pustyni

"na postawę ufności składa się (...) wiara, nadzieja i miłość" Faustinum

grzechy przeciwne cnotom
roztropność - głupota
sprawiedliwość - okrucieństwo
wstrzęmięźliwość - rozwiązłość
męstwo - tchórzostwo
wiara - zwątpienie
nadzieja - rozpacz
miłość - nienawiść


pęknięcie ludzkiej natury

pneuma
dobro
prawda
psyche
wola i rozum
soma
zachowanie gatunku dobrobyt rozmnażanie układ krwionośny rośliny geny, wzrost uczucia pożądawcze
zachowanie życia zdrowie przeżycie układ nerwowy zwierzęta ruch, poszukiwanie uczucia bojowe

Psyche to poziom decyzyjny.
Tu spotykają się sprzeczne dążenia.
Pęknięcie grzechu pierworodnego przebiega
między pneuma i soma, dążeniami ciała i ducha,
oraz dotyka wewnętrznej struktury duszy.
Zachowanie życia i zachowanie gatunku
mogą być sprzeczne z prawdą i dobrem,
Ciało to nie jest człowiek pierwotny.

Cnoty są pięknem duszy. Łączą pękniętą ludzką naturę.
Cnoty chrześcijańskie stanowią całość, brak chociaż jednej z nich
świadczy o tym, że pozostałe są niepełne, bądź pozorne.

Substancje składowe ludzkiej natury:
ciało, dusza, duch terminologia biblijna
soma, psyche, pneuma dosłowne określenia biblijne
Trojaka pożądliwość:
pożądliwość ciała, pożądliwość oczu, pycha żywota św. Jan
seks, pieniądze, władza współczesne znaczenie znane mi z kazania dominikanina
kobiety, śpiew, wino starożytni
sex, rock'n'roll, drugs kultura XX wieku
seks, muzyka, sensacja system SMS, bp. Lepa "Świat manipulacji"
Rady ewangeliczne:
post, jałmużna, modlitwa dobre uczynki, osoby świeckie i osoby konsekrowane
czystość, ubóstwo, posłuszeństwo śluby zakonne, osoby konsekrowane

Choroby nie są zamierzone przez Boga w stworzeniu,
człowiek starzeje się i choruje przez grzech pierworodny.
Ciało musi cały czas walczyć, aby przeżyć.
Bóg zaopatrzył człowieka na tą niedolę.
Nasze ciało zawdzięczamy życiu bardzo wielu ludzi pierowtnych,
stworzeń które tu walczyły i cierpiały tak samo jak my.
Ono potrafi walczyć samo, a jako stworzenie Boże,
które bardzo ściśle podlega Jego prawom,
może być niejednokrotnie mądrzejsze od błądzącej duszy.

Te właściwości ciała badały tradycyjne szkoły walki
a współcześnie psychoneuroimmunologia, uzupełnienie farmakologii.
Subtelna złożoność chemiczna naturalnych substancji
to cecha jaką syntetyczne związki nieprędko osiągną.

Istnienie i tworzenie są wartościami, które łączą w dążeniach ciało i ducha.
Emocją poprzez którą jest dostęp do sił witalnych organizmu,
jest dzikość zwierzęcia wylizującego swoje rany, emocja miłosierdzia.
Dusza ożywia całe ciało i może nim władać bezpośrednio.
Człowiek za mało wie o sobie, żeby tym kierować.
Istnieje tu spore ryzyko pójścia za 'prawem grzechu'. Rz 7:19-23
Pomoc i kierownictwo Boga są konieczne przy samoleczeniu.
Samoleczenie ma ograniczoną skuteczność,
medycyna i profilaktyka też są potrzebne.

Modlitwa przed walką wręcz.
Przybądź, Wszechmocny Boże, przybądźcie, aniołowie strażnicy.
Dajcie nam natchnienia do czynienia pokoju, dajcie nam siły do czynienia pokoju.
Błogosław nam, Jezu Chryste, abyśmy byli nazwani Twoimi synami.
Amen.

"Nie ma zła, z którego Bóg nie mógłby wyprowadzić większego dobra.
Nie ma cierpienia, z którego nie mógłby uczynić drogi prowadzącej do Niego.
Idąc na dobrowolną mękę i śmierć na krzyżu, Syn Boży wziął na siebie całe zło grzechu.
Cierpienie ukrzyżowanego Boga nie jest jakimś rodzajem cierpienia pośród innych,
mniejszym czy większym bólem, lecz nieporównywalną miarą cierpienia.
Chrystus, cierpiąc za nas wszystkich, nadał cierpieniu nowy sens,
wprowadził je w nowy wymiar, w nowy porządek: w porządek miłości.
To prawda, cierpienie wchodzi w historię człowieka wraz z grzechem pierworodnym.
To grzech jest tym 'ościeniem' (por. 1 Kor 15, 55-56), co zadaje ból, co rani na śmierć ludzkie istnienie.
Ale męka Chrystusa na krzyżu nadała cierpieniu sens zupełnie nowy, wewnętrzenie je przekształciła.
Wprowadziła w ludzkie dzieje, które są dziejami grzechu,
cierpienie bez winy, podjęte wyłącznie z miłości.
To jest cierpienie, które otwiera drzwi nadziei na wyzwolenie,
na ostateczne wyrwanie "ościenia", który rozdziera ludzkość.
Jest to cierpienie, które pali i pochłania zło ogniem miłości
i wyprowadza nawet z grzechu wielorakie owoce dobra."
Jan Paweł II "Pamięć i tożsamość"

korekta


tradycje

"- Jak odróżnić sferę duchową od psychicznej?
- Musimy wrócić do starej myśli Ojców Kościoła, Orygenesa i innych,
którą na swój sposób odnowiła Edyta Stein.
Rozumieli oni człowieka jako byt trychonomiczny, a nie dychonomiczny.
Wskazywali na ciało, duszę i ducha. Ciało to jest prosta sprawa.
Dusza oznacza wymiar pozamaterialny ludzkiego bytu,
wskazujący na sferę życia emocjonalnego.
Jest to wymiar psychiczny ludzkiej duchowości,
bardzo ściśle związany z ciałem.
Często w psychologii spotykamy się
z pomieszaniem elementu psychicznego z duchowym.
Wszystko nazywa się duchowością,
a tak naprawdę chodzi o sferę emocjonalną,
niesłychanie istotną, ale różną i odmienną od sfery ducha."
Joanna Brodniewicz i Paweł Kozacki OP "Z pokorą, ale bez lęku"



ZMBM: Bóg jest zawsze obecny jako Stwórca. W stanie łaski jest obecny także jako gość i przyjaciel.
BT: Cnoty wlane należą do pneuma.
mój wniosek: Pneuma to nie Bóg, ale bez Boga nie ma pneuma.

korekta


Rozwój


"Uroczystość Niepokalanego Poczęcia.
Przed Komunią św. ujrzałam Matkę Najświętszą w niepojętej piękności.
Uśmiechając się do mnie, powiedziała mi:
Córko moja, z polecenia Boga mam ci być w sposób wyłączny i szczególny matką,
ale pragnę, abyś i ty szczególnie była mi dzieckiem.
Pragnę, córko moja najmilsza, abyś się ćwiczyła w trzech cnotach,
które mi są najdroższe, a Bogu są 1415 najmilszymi:
pierwsza -- pokora, pokora i jeszcze raz pokora.
Druga cnota -- czystość; trzecia cnota -- miłość Boża.
Jako córka moja, musisz szczególnie jaśnieć tymi cnotami. --
Po skończonej rozmowie przytuliła mnie do swego Serca i znikła."
Dz 1414

znaczenie wyrazu 'miłość'

W książce są wyróżnione cztery formy miłości: przywiązanie, przyjaźń, eros, caritas.
Zauważyłem, że są to miłości osobowe - takie, jakie można czuć tylko do osób.
Każda jest całościowa (całość mnie kocha całość Ciebie), ale moga się nakładać (występować jednocześnie).
Przywiązanie - jest na przykład do rodziców, dzieci, małżonka, rodu, plemienia...
Współczesna manipulacja: zawężanie eros do soma.
C.S.Lewis "Four Loves"

Grecy rozróżniali więcej form miłości, z tym że tylko osobowe są niektóre z nich.
Na przykład miłość rodzaju 'filia' można czuć także do rzeczy.
Wojciszke "Psychologia miłości"

Pożądanie nie jest miłością. Uczucia nie są miłością.
Miłość jest sprawą woli, jest czymś duchowym.
Miłość duchowa wyznacza ramy tym pozostałym.
Wołoszańscy(?) "Rozmowy (przed)małżeńskie", artykuł z "Drogi"

Miłość to przysporzenie komuś dobra.
Miłosierdzie to zaradzenie czyjemuś złu.
Definicja św. Tomasza z Akwinu, Faustinum

"To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem.
Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich.
Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję.
Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego, ale nazwałem was przyjaciółmi,
albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego.
Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to,
abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał
- aby wszystko dał wam Ojciec, o cokolwiek Go poprosicie w imię moje.
To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali."
Jn 15:12-17

"Kto jednego tylko człowieka wyłączy od miłości swojej,
znać, że wszystkich miłuje miłością naturalną, ziemską."
bł. Alfons Maria Mazurek

Miłość człowieka to najbardziej złożona dziedzina na ziemi.
Wszystko jej służy. Jest najtrudniejsza. Zawsze inna.
Nawet Bogu czasem nie udaje się jej zdobyć.

"Wtedy rzekł: Wyjdź, aby stanąć na górze wobec Pana!
A oto Pan przechodził.
Gwałtowna wichura rozwalająca góry i druzgocąca skały [szła] przed Panem;
ale Pan nie był w wichurze.
A po wichurze - trzęsienie ziemi:
Pan nie był w trzęsieniu ziemi.
Po trzęsieniu ziemi powstał ogień:
Pan nie był w ogniu.
A po tym ogniu - szmer łagodnego powiewu."
1 Krl 19:11-12

"Filozofia rozróżnia w zasadzie miłość biorącą i dającą.
Amor concupiscentiae to pożądliwość, która może być tylko cielesna
(np. popęd seksualny) lub również duchowa (pożądanie czy tęsknota
dotycząca nie aktu seksualnego lub nie tylko tego aktu,
ale i danego człowieka jako osoby - jego widoku, głosu, zalet ducha i umysłu itp.).
Amor complacentiae - to upodobanie, które może łączyć się
z pożądaniem cielesnym lub też może być tylko czystą przyjemnością duchową.
Można powiedzieć, że wyżej wymienione formy stanowią miłość "biorącą",
dążącą do uzyskania w związku z przedmiotem miłości takich czy innych satysfkacji.
Wreszcie amor benevolentiae, czyli miłość "dobrej woli",
to postawa świadczenia dobra drugim osobom bez względ na uczucia
czy łączące się z tym korzyści. Można by ją nazwać miłością życzliwości.
Nauka Chrystusa nakazuje żywić taką miłość również w stosunku do nieprzyjaciół."
Kinga Wiśniewska-Roszkowska "Erotyka a religia"

Przyjaźń to wspólny cel, zainteresowania, życzliwość, dobroć, bezinteresowność.
Przyjaźń najłatwiej zdobywa się, dając. Przyjaźń powinna pozostać zawsze,
niezależnie od tego, jakie będą przyszłe losy dwojga ludzi, czy stworzą razem rodzinę, czy nie.
W potocznym myśleniu jest to sprawa dość oczywista.

Ideał trójpracy: doskonalić harmonijnie ciało, duszę i ducha.
Pirożyński "Kształcenie charakteru", Zdzisław Dębicki "Praca"


przyrzeczenie czystości

True Love Waits

refleksje w rok po złożeniu przyrzeczenia

Przyjaźń sama w sobie jest warta starania.
Jeśli dochowanie przyrzeczenia True Love Waits
miałoby dla mnie oznaczać samotność do końca życia, to zgadzam się na to.
Ofiarowałem Matce Bożej do dyspozycji sprawę mojego powołania.
Nie ma sensu się z tego wycofywać, bo Ona jest mądrzejsza ode mnie.
Miłość do Boga jest istotą każdego ofiarowania.
Osoby konsekrowane żyją w celibacie także z miłości do mnie.
Bóg jest sprawcą chcenia i nie chcenia w człowieku.
Nie chcę w służbie Bogu poprzestawać na najłatwiejszym.
Jeśli małżeństwo miałoby mi Boga odebrać, to jestem gotów wyrzec się małżeństwa.

Jezu, naucz mnie opanowywać podniecenie i pożądanie.
Naucz mnie tak traktować swoje ciało, abym nie cierpiał.
Naucz mnie żyć tak, żebym Cię nie ranił.
Boże, pragnę Cię. Przyjdź do mnie tak, jak Ty chcesz.
Jesteś we mnie.
Proszę Cię, przyjdź do mnie w drugim człowieku,
jeśli taka jest Twoja wola.
Maryjo Niepokalana, proszę Cię, uproś mi łaskę czystości.
Proszę Cię Jezu, żebym nie utracił twojej łaski,
bo ona jest cenniejsza niż doczesne powodzenie.
Proszę Cię Jezu, żebym o tym nie zapomniał.
Amen.

"(...) nauka miłości wymaga hamowania popędu teraz, aby mógł służyć
miłości przez całe życie. To nie jest nerowicorodne hamowanie negatywne
przez próbę poniżania popędow, ale konieczne hamowanie pozytywne,
które polega na dobrowolnym wyrzekaniu się bezpośredniej przyjemności
ze względu na wspólne szczęście, na które warto czekać..."
Jolanta Massalska "Erotyka z aspekcie zdrowia psychicznego"

"Jeśli młoda dziewczyna w delikatny i oględny sposób przytoczy
i wyjaśni motywy swej odmowy przedślubnego współżycia, podkreślając zarazem
swoją wielką wagę, jaką przywiązuje do ślubu i małżeństwa,
może być pewna, że każdy z gruntu szlachetny chłopak nie tylko to uzna,
lecz jego miłość i szacunek dla niej wzrosną ogromnie,
zrozumie bowiem, że znalazł prawdziwą "perłę" wśród dziewcząt.
A gdyby odwrócił się i odszedł, nie powinna żałować go ani przez chwilę,
bo razem z nim odszedł od niej zawczasu ten cały ciężki i zły los,
który taki człowiek zgotowałby jej w małżeństwie."
Kinga Wiśniewska-Roszkowska "Erotyka a religia"

refleksje w trzy lata później
Powołanie do życia konsekrowanego jest cudem.
Jest wynikiem działania Boga, które przekracza naturę.
Bóg jest sprawcą chcenia i nie chcenia w człowieku.
Powołanie jest tym, czego człowiek chce.
Chciałbym stać się takim, aby małżeństwo było drogą dla mnie.

cztery lata później
Deprywacja pragnień seksualnych to stan podobny
do stanu zwierzęcia poza okresem rui.
Jest to biologicznie wykonalne, jakkolwiek to nie jest to samo.
Zwierzęta gdy chcą mieć potomstwo, budują gniazdo,
czyli jakby zakorzeniają się, podobnie jak rośliny.
Mogą jednak też długo żyć bez takiego zakorzenienia.
Takie zwierzęta walczące, poszukujące.
Od nich można czerpać natchnienie.

pięć lat później
Złamałem swoje przyrzeczenie.
Przysporzyło mi to wiele cierpienia.
Chcę je dalej wypełniać.

dziesięć lat później
Dalej łamałem swoje przyrzeczenie i przez to cierpiałem.
Powtórzyłem dokładnie te same błędy w drugim związku.
Jeżeli będę miał dzieci, nie ukryję przed nimi owocu poznania.


Modlitwa o dobrego małżonka

"Zakochał się w najpiękniejszej dziewczynie na świecie. Wcielone piękno i
jasność. Ale oto Bóg wkracza, by zarezerwować ją dla siebie. Nie rozumie tego.
Chce więc pozwolić jej, by szła przez życie sama, skoro ona nie jest dla niego.
Ale oto Bóg chce, by pozostał z nią, czuwał nad nią i nad jej stanem, choć teraz
rozumie jeszcze mniej. I oto przyjmuje ją po raz drugi, lecz z poszanowaniem
tajemnicy, którą ona w sobie nosi, a która całkowicie przerasta ich oboje. Nowa
miłość rodzi się między nimi. Wzajemne porozumienie, by razem służyć
powierzonemu im dziecku, które jest samym Bogiem: to Jezus. Choć nie współżyli
ze sobą seksualnie, być może nigdy dwoje młodych nie przeżywało tak głębokiej i
intensywnej miłości jak oni. Są zarazem pierwszą parą chrześcijan i pierwszymi
ludźmi uświęconymi przez celibat dla Królestwa. Jakże nieraz wstrzemięźliwość
musiała mu ciążyć! Ale wytrzymał. Ona w swej czułości wspierała go. Rozpoznałeś
o kogo chodzi - o Józefa z Nazaretu. Ten święty patron pomaga w ciężkich
chwilach, które każdy z nas przeżywa." - o. Daniel Ange "Twoje ciało stworzone do życia"
Opowiadała mi moja znajoma, że będąc młodą dziewczyną uczęszczała co
środę do kościoła na nowennę do Matki Boskiej Nieustającej Pomocy, aby uprosić
sobie dobrego męża. W kościele klęczała zawsze w tym samym miejscu. Kilka metrów
przed nią klęczał i modlił się zawsze ten sam młodzieniec. Kiedyś, po wyjściu z
kościoła, zaczęli z sobą rozmawiać. Dziś są szczęśliwym małżeństwem, wiele lat
po ślubie. - Nie wyobrażam sobie, aby męża szukać na dyskotece - mówi z
uśmiechem Elżbieta. - Męża trzeba sobie wymodlić. Patronem kojarzenia dobrych
małżeństw jest św. Józef. Jego niezwykłe małżeństwo było tak świetnie dobrane.
Miał szczęście mieć za żonę najwspanialszą Kobietę świata. Dzisiaj św. Józef
pomaga chętnie tym, którzy zwracają się do Niego z prośbą o dobrego męża czy
dobrą żonę. Spotykam wiele dobrych małżeństw, którym św. Józef rozwiązał problem
samotności życiowej, staropanieństwa czy starokawalerstwa. Nieraz po ludzku
wydawało się, że nie ma wyjścia.
Poniżej przedstawiam modlitwę do św. Józefa, która jest niezwykle skuteczna:

Święty Józefie, dziękuję Ci, że jeszcze nie nie ożeniłem się.
Święty Józefie, Ty wiesz w Bogu, kto ma być moją żoną, pomóż mi spotkać tego człowieka.
Święty Józefie, spraw, żeby to była dobra żona, która będzie mnie kochała i szanowała, jak Ty kochałeś i szanowałeś Maryję.
Święty Józefie, doprowadź do zerwania każdą moją znajomość, która nie podoba się Panu Bogu.
Święty Józefie, obiecuję Ci dochować czystości przed ślubem.
Święty Józefie, obiecuję dać pierwszemu mojemu dziecku przynajmniej jako drugie imię "Józef".
Święty Józefie, obiecuję innym mówić, że tak dobrą żonę mam dzięki Tobie.
Amen

Święty Józefie, dziękuję Ci, że jeszcze nie wyszłam za mąż.
Święty Józefie, Ty wiesz w Bogu, kto ma być moim mężem, pomóż mi spotkać tego człowieka.
Święty Józefie, spraw, żeby to był dobry mąż, który będzie mnie kochał i szanował, jak Ty kochałeś i szanowałeś Maryję.
Święty Józefie, doprowadź do zerwania każdą moją znajomość, która nie podoba się Panu Bogu.
Święty Józefie, obiecuję Ci dochować czystości przed ślubem.
Święty Józefie, obiecuję dać pierwszemu mojemu dziecku przynajmniej jako drugie imię "Józef".
Święty Józefie, obiecuję innym mówić, że tak dobrego męża mam dzięki Tobie.
Amen

Miłujcie się, 11-12 1999


rodzina

"Ten zaś, kto wstąpił w związek małżeński,
zabiega o sprawy świata, o to, jak by się przypodobać żonie.
I doznaje rozterki. Podobnie i kobieta:
niezamężna i dziewica troszczy się o sprawy Pana,
o to, by była święta i ciałem i duchem.
Ta zaś, która wyszła za mąż, zabiega o sprawy świata,
o to, jak by się przypodobać mężowi."
1 Kor 7:33-34

"Niesłusznie w książkach ascetycznych doradza się poniechanie ziemi.
Ziemia wyszła dobra i piękna z rąk Boga, po niej chodził Chrystus,
tu nas zbawił, tu też mamy sobie wysłużyć szczęśliwość wieczną.
Ale o tym zdaje się zapominać wielu ludzi w gorliwości doskonalenia się.
Biorą za jedno dwa pojęcia: ziemię i świat.
Ascetyka katolicka musi głosić afirmację ziemi a negację świata.
Świat to jest wszytko to, co dobrowolnie bierze na siebie,
lub nawet utrwala w sobie skazę grzechu.
Chrystus żył na ziemi nie tylko życiem nieba.
Żył bez lęku czy odrazy życiem ziemi.
Ale nigdy nie żył życiem świata, chociaż żył pośród świata."
bł. Natalia Tułasiewicz, 13 lipca 1942 roku, Kalwaria Zebrzydowska

"Współżycie:
kobieta zmusza się - błąd
ona - kiedy tylko może
on - szanuje, gdy ona nie może
Seks w niewłaściwych okolicznościach jest niszczący dla związku." RM

"Wychowanie przez posłuszeństwo:
0-7 chętnie słucha rodziców
7-14 słucha zasad, kórych przestrzegają też rodzice
14-21 szuka prawdy, z której wypływają te zasady i słucha jej
Wolność to posłuszeństwo prawdzie." RM

"Czytanie dzieciom książek, Biblia, Sienkiewicz, Mickiewicz, Tolkien, ..." RM
ogólnie: tych, które się samemu czytało z pasją

"Rozmowa, wzajemne wsparcie, więź między małżonkami.
Wyjazdy rekolekcyjne całą rodziną, rozmowy z innymi małżeństwami.
Podstawa: łaska sakramentu małżeństwa.
Modlitwa Tobiasza i Sary, wzór modlitwy dla małżonków." RM

"Zaufanie w rodzinie sprawia, że ludzie mogą się rozwijać." ?

"Celem wychowania jest zbawienie wychowanka." ?

"Rodzina jest zdrowa wtedy, gdy dzieci są w stanie założyć zdrowe rodziny." ?

"Dziecko ma prawo mieć oboje rodziców." ?

"Tylko kiedy oboje mają w sobie Boga, małżeństwo daje szczęście." ?

"Trzymajcie się oboje ołtarza, to was nic nie rozdzieli.
Trójkąt, którego wierzchołki sa oznaczone "Bóg", "mąż", "żona";
kiedy oboje zbliżają się do Boga, zbliżają się do siebie
Chrystus jest w środku koła, a my na obwodzie,
zbliżając się do Niego, zbliżamy się do siebie." ojcowie kościoła

"Małżeństwo jest sakramentem, którego małżonkowie udzielają sobie nawzajem." RM

"Familiaris Consortio, zadania ojca:
- troska o życie poczęte
- udział w wychowaniu dzieci
- troska o byt rodziny
- dawanie przykładu życia"


Sztuczna inteligencja.


testament Turinga

"Myślenie jest funkcją nieśmiertelnej ludzkiej duszy.
Bóg obdarzył duszą każdego mężczyznę i każdą kobietę,
ale nie obdarzył nią zwierząt ani maszyn.
A zatem ani zwierzę ani maszyna nie mogą myśleć. (...)
A czyż nie powinniśmy wierzyć, że gdy On uzna to za stosowne
może dać duszę choćby i słoniowi ? (...)
W naszych wysiłkach zbudowania takich maszyn nie powinniśmy
buńczucznie przypisywać sobie Jego mocy tworzenia dusz
- czegokolwiek więcej ponad to, czym jesteśmy poczynając dzieci.
W obu tych przypadkach jesteśmy raczej narzędziami Jego woli,
dostarczającymi siedzib dla dusz, które On tworzy."
Alan Turing, cytat z: A.Buller "Sztuczny mózg. To już nie fantazje"

Mój komentarz:
Współcześni ludzie nie chcą dusz, które Bóg tworzy, bo zabijają poczęte dzieci.
W takiej sytuacji Bóg miałby dawać dusze ich maszynom ?


projekty SI

CAM-Brain
Zbudowanie i programowanie sieci neuronowej
o ilości neuronów porównywalnej z ilością neuronów w mózgu człowieka.
Techniczną możliwość zbudowania tak dużej sieci daje
nowy typ komputera "Cellular Automata Machine".
Jest to sprzętowo zrealizowany automat komórkowy.
W nim modeluje się sieć neuronową.
dr. inż. Andrzej Buller /not found/
Human Information Processing Research Laboratories /not found/
Human Information Science Laboratories /not found/


pełna SI

System symboli dający pełny symulat ludzkiej osoby, alfabet metabolizmu informacyjnego,
może być stworzony tylko przy założeniu jakiejś hipotezy metapoznawczej odnośnie natury ludzkiej.
Przemilczanie przyjętej hipotezy, w specyfikacji takiego systemu, jest nieetyczne.
Otwarcie przyjmuję hipotezę chrześcijaństwa i opieram się na niej we wszystkich rozważaniach.

Człowieka można modelować niezależnie od jego wierzeń. Problem jest z substancją z której składa się człowiek.
Nie możemy badać substancji natury duchowej żadnymi instrumentami zbudowanymi z materii.
A gdybyśmy mieli jakieś instrumenty, oraz fizyka substancji natury duchowej miałaby prawa wyrażalne matematycznie,
to jeszcze może się okazać, że jest to matematyka nie poddająca się obliczalności w skończonym czasie.

Jeśli udałoby się sformułować choćby przybliżenie praw substancji natury duchowej, to pozostaje problem kalibracji.
Próbie symulowania ustalonej woli może towarzyszyć złudzenie twórcy co do jej celu, SI może działać inaczej niż chciano. Ja robot, Eagle eye
Podstawowy błąd intelektu to nie odróżnianie własnego obrazu od rzeczywistości, SI popełni go łatwiej bo nie ma ciała.
Jeśli wola człowieka to zdolność do szukania po omacku, to prawidłowa SI może być omylna jak człowiek.

Zakładając, że uda się zbudować pełną SI, w jaki sposób nakłonić ją do wykonywania złych rzeczy ?
Można ją okłamywać. Ale jeżeli będzie miała moduł obrony przed manipulacjami,
rozróżniania prawdy, to może jej się nie dać okłamać. A bez tego modułu może się okazać bezużyteczna.


chrześcijaństwo wobec SI

"Epoka nasza bardziej niż czasy ubiegłe potrzebuje takiej mądrości,
która by wszystkie rzeczy nowe, jakie człowiek odkrywa, czyniła bardziej ludzkimi."
Jan Paweł II, Kraków, 8 czerwca 1997

"When designing or implementing systems,
computing professionals must attempt
to ensure that the products of their efforts
will be used in socially responsible ways, will meet social needs,
and will avoid harmful effects to health and welfare."
ACM Code of Ethics

Chrześcijanie nie powinni się bać nauki ani techniki, bo jest owocem ich ducha.
Chrześcijaństwo, desakralizując przyrodę, uczyniło ją przedmiotem badań.
myśl z artykułu kard. Ratzingera, L'Osservatore Romano

Błędem jest twierdzenie, że przez technikę człowiek choruje, gorzej żyje, że ona go niszczy.
Technika jest dobra, jest darem Bożym,
a przyczyną obecnego stanu rzeczy są ludzkie grzechy, a nie rozwój techniki.
Człowiek wcale nie prześcignął Boga, tworząc technikę,
bo to Bóg stworzył rozum, który człowiek użył do stworzenia techniki.
Prowokowanie ludzi tworzeniem maszyn, które przeczą istnieniu Boga,
jest także prowokowaniem Boga.


wniosek z istnienia aniołów

Substancja natury duchowej jest nośnikiem informacji i przetwarza informację.

"substancja natury duchowej jest inna
niż substancja natury materialnej"
św. Tomasz z Akwinu

"Excuse me... how can you discover a particle
so small that nobody has ever seen one?"
question to J.J. Thomson, 1897

"Błędy logiczne są jak syreny.
Sam fakt, że żadnej jeszcze nie widziałeś,
nie oznacza, że nie istnieją naprawdę."
Dawid Harel "Rzecz o istocie informatyki"


człowiek cielesny

Dusza jest formą ciała. św. Tomasz z Akwinu
"Ilość wiedzy, to tylko pojemność aparatu mózgowego" Anna
Dusza ludzka jest duchem niższym niż anioł. kazanie
Mózg jest duży w porównaniu z układem scalonym.
Pamięć może być nie tylko w mózgu.
Człowiek wnioskuje z emocji, emocje są sygnałami z całego ciała,
a ciało jest fizycznym zapisem historii życia.
W Gestalt jest znane zjawisko zapamiętywania doświadczonych emocji
w formie struktury napięć mięśniowych.
Człowiek myśli całym ciałem, nie tylko neuronami.

Wniosek:
Myślenie człowieka cielesnego to raczej nie jest tylko działanie mózgu,
ale jest możliwe zasymulowanie go z dowolnym przybliżeniem.



człowiek duchowy

W stanie łaski żywa dusza, obecność Boga
ludzkie myślenie nie jest w całości reprezentowane przez materię ciała,
bo człowiek otrzymuje natchnienia.

Wniosek:
Zasymulowanie myślenia człowieka duchowego jest niemożliwe, bo równałoby się zasymulowaniu Boga.
Badania mózgu mogą dać co najwyżej poziom funkcjonowania psyche.



historia pojęcia 'dusza'

Dusza ludzka (gr. psyche) - nieśmiertelny składnik człowieka

KKK 33 Człowiek: zadaje sobie pytanie o istnienie Boga swoją otwartością na
prawdę i piękno, swoim zmysłem moralnym, swoją wolnością i głosem sumienia,
swoim dążeniem do nieskończoności i szczęścia. W tej wielorakiej otwartości
dostrzega znaki swojej duchowej duszy. "Zaród wieczności, który w sobie nosi, jest
niesprowadzalny do samej tylko materii"10 - jego dusza może mieć początek tylko w Bogu.
10 Sobór Watykański II, konst. Gaudium et spes, 18; por. 14.

KKK 365 Jedność ciała i duszy jest tak głęboka, że można uważać duszę za
"formę" ciała222; oznacza to, że dzięki duszy duchowej ciało utworzone z materii
jest ciałem żywym i ludzkim; duch i materia w człowieku nie są dwiema
połączonymi naturami, ale ich zjednoczenie tworzy jedną naturę.
222 Por. Sobór w Vienne (1312): DS.902

korekta


perspektywy SI

Wykonywanie ściśle wyznaczonych zadań stanie się domeną SI,
ale najważniejsze decyzje dalej podejmować będzie musiał człowiek.

Łaska uświęcająca to posiadanie w sobie Stwórcy.
Stwórca nie może być zasymulowany przez żadne stworzenie.

Istotą symulacji jest fałsz.
Człowiek grzeszny idzie za fałszem,
więc jest symulowalny.
Tomasz Dulęba

"Pewym przybliżeniem granic systemów symbolicznych
jest słynne matematyczne twierdzenie Gödla o nierozstrzygalności.
Jego przedłużenie na grunt wiedzy naturalnej prowadzi do ważnego wniosku:
czasoprzestrzeń cyfrowa nie może być siedliskiem nieskończonej miłości
- takiej która powołała do istnienia nasz świat."
Radosław Tereszczuk

Wniosek: w świetle chrześcijaństwa, ogólna SI jest nieosiągalna. [w doczesności]
Analogiczna teza jest w książce Stanisława Lema "Bomba megabitowa".

Światowa sieć komputerowa jest wynalazkiem o randze wynalazku druku.
Jest czymś więcej niż światową biblioteką i łącznością. Jest księgą napisaną przez ludzi.
Ryszard Tadeusiewicz "Społeczeństwo informacyjne"

Wszystkie programy, jakie ludzie napisali do tej pory,
stanowią najdokładniejsze obecnie przybliżenie pełnej SI.

Świat jest księgą napisaną przez Boga, warto ją czytać.
PTTA


lumen gloriae

"Dla św. Tomasza, który jako teolog interpretuje teksty Nowego Nowego Testamentu
(zwłaszcza to, co św. Paweł mówi o przyszłej chwale, która nas czeka),
nie ma wątpliwości, że poznanie przysługujące zbawionym
nieskończenie przewyższa nasze przyrodzone zdolności poznawcze.
To, co nas czeka jako realnych uczestników chwały Bożej
i co św. Paweł określa słowami: "Poznam jakom poznany jest" (1 Kor 13,12),
jest czymś tak wielkim, że domaga się nowej władzy duchowej.
Tę nową władzę, jak gdyby nowy, trzeci intelekt
nazywa św. Tomasz lumen gloriae - światłem chwały.
To nie jest usprawnienie tamtych, przyrodzonych intelektów,
tylko nowa władza duchowo-poznawcza."
Stefan Swieżawski, Tomasz na nowo odczytany


Cytaty




ks. prof. Michał Poradowski "Talmud czy Biblia ?"

Credo "Quicumque vult salvus esse", św. Atanazy,
być może ułożone było przez św. Ambrożego,
gdyż jego tekst łaciński znany był wcześniej niż grecki,
a znajduje się w najstarszych brewiarzach

Ktokolwiek pragnie być zbawiony, powinien przede wszystkim trzymać się wiary katolickiej.
Kto by jej w całości i bez uszczerbku nie zachował, niechybnie zginie na wieki.
Wiara zaś katolicka jest, abyśmy czcili Jedynego Boga w Trójcy, a Trójcę w Jedności,
nie mieszając osób, ani nie rozdzielając istoty.
Bo inną jest osoba Ojca, inną Syna, inną Ducha Świętego,
lecz Ojca i Syna i Ducha jedno jest bóstwo, równa chwała i jednowieczny majestat.
Jaki jest Ojciec, taki też i Syn i taki Duch Święty.
Niestworzony Ojciec, niestworzony Syn, niestworzony Duch Święty.
Niezmierzony Ojciec, niezmierzony Syn, niezmierzony Duch Święty.
Wieczny Ojciec, wieczny Syn, wieczny Duch Święty.
A jednak nie ma trzech wiecznych, lecz jeden Wieczny,
jako i nie ma trzech niestworzonych, ani trzech niezmierzonych,
lecz jeden Niestworzony i jeden Niezmierzony.
Podobnie też wszechmogący jest Ojciec, wszechmogący Syn i wszechmogący Duch Święty,
a jednak nie ma trzech wszechmogących, lecz jeden jest Wszechmogący.
Tak też Ojciec jest Bogiem, Syn jest Bogiem, Duch Święty jest Bogiem,
a jednak nie ma trzech bogów, lecz jest jeden Bóg.
Tak również Ojciec jest Panem, Syn jest Panem i Duch Święty jest Panem,
a jednak nie ma trzech panów, lecz jest jeden Pan.
Bo, jak nas wiara chrześcijańska skłania do tego,
byśmy każdą osobę w szczególności wyznawali Bogiem i Panem,
tak nam też religia katolicka zabrania mówić o trzech bogach lub trzech panach.
Ojciec nie jest przez nikogo ani uczyniony, ani stworzony, ani zrodzony.
Syn jest od Ojca samego nie uczyniony, ani stworzony, lecz zrodzony.
Duch Święty jest od Ojca i Syna nie uczyniony,
nie stworzony, ani nie zrodzony, lecz od Nich pochodzi.
Więc jeden tylko jest Ojciec, nie trzech ojców, jeden Syn, nie trzech synów,
jeden Duch Święty, nie trzech duchów świętych.
A w Trójcy nic nie jest wcześniejsze lub późniejsze, nic większe lub mniejsze,
lecz wszystkie trzy osoby jednakowo są wieczne i we wszystkim
- jak już się powiedziało - należy czcić Jedność w Trójcy a Trójcę w jedności.
Kto chce być zbawiony, tak niechaj o Trójcy rozumie.
Lecz do zbawienia wiecznego potrzeba nadto
z pełnią wiary uznawać wcielenie Pana naszego Jezusa Chrystusa.
Otóż prawdziwa wiara żąda, byśmy wierzyli i wyznawali,
że Pan nasz Jezus Chrystus, Syn Boży, Bogiem jest i człowiekiem.
Bogiem - z istoty Ojca zrodzony przedwiecznie,
człowiekiem zaś - z istoty Matki narodzony w czasie.
Bóg doskonały i człowiek doskonały, złożony z rozumnej duszy i ciała ludzkiego.
Równy Ojcu ze względu za swą boskość, mniejszy od Ojca ze względu na swe człowieczeństwo.
I jakkolwiek jest Bogiem i człowiekiem, to jedna nie masz dwóch,
lecz jeden tylko jest Chrystus.
Jeden, nie przez przemianę bóstwa w ciało,
lecz przez przyjęcie człowieczeństwa przez Boga.
Bezwzględnie jeden - nie przez zlanie się natur, lecz przez jedność osoby.
Bo jak rozumna dusza i ciało stanowią jednego człowieka,
tak Bóg i człowiek jednym jest Chrystusem.
Który cierpiał dla naszego zbawienia, zstąpił do piekieł, trzeciego dnia zmartwychwstał.
Wstąpił na niebiosa, siedzi po prawicy Boga Ojca Wszechmogącego,
stamtąd przyjdzie sądzić żywych i umarłych.
A na Jego przyjście mają wszyscy ludzie zmartwychwstać w ciałach swoich
i zdać rachunek ze spraw swoich.
I pójdą ci, którzy czynili dobrze, do żywota wiecznego,
a którzy źle czynili - w ogień wieczny.
Taka jest wiara katolicka, bez której wiernego i stałego zachowania
nikt zbawienia dostąpić nie może.



http://minddancer2.cba.pl/audiobooki/audiobooki.htm#L07

ks. prof. Michał Poradowski "Talmud, czy Biblia ?"
framgent rozdziału 'Na czym polega judaizacja chrześcijaństwa?'


Właśnie jedną z najniebezpieczniejszych form judaizacji Chrześcijaństwa w Polsce
jest obecnie szerzenie wśród katolików pojęć nauki żydowskiej Kabały.
Usiłuje się interpretować najważniejszy dogmat chrześcijańskiej wiary,
a więc Trójcy Przenajświętszej, jako "trójcy kabalistycznej",
a rozumowanie jest następujące:
człowiek według Biblii jest stworzony na obraz i podobieństwo Boga,
a skoro Bóg jest Trójcą, to także i człowiek jest trójcą,
stąd też istota ludzka składa się z trzech elementów,
a mianowicie z ciała, z duszy i z ducha, tworząc "trójcę organiczną".
Ciało fizyczne jest ożywiane przez "ciało astralne".
Rozróżnia się trzy "plany": boski, astralny i fizyczny.
Według Kabały, przed stworzeniem naszego świata
Bóg stworzył wiele innych światów na próbę, a później je zniszczył.
Kabała uznaje metapsychozę i reinkarnację.
Są to wszystko słynne, stare i dawno potępione przez św. Pawła "judaikois mitois" (Tt 1,14),
czyli, jak św. Paweł to nazywa, żydowskie bajki: Iudaicis fabulis.



http://minddancer2.cba.pl/audiobooki/audiobooki.htm#L08

św. Katarzyna ze Sieny, Modlitwy

I. Miłość Boga w Trójcy Jedynego
Awinion, między 18 VI a 13 IX 1376

"Boże, Boże niepojęty! Dobro największe,
Ty z samej miłości uczyniłeś nas na swój obraz i podobieństwo.
Gdy stwarzałeś człowieka nie powiedziałeś: "Niechaj się stanie" (Rdz 1,3), jak mówiłeś stwarzając rzeczy,
ale rzekłeś: "Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam" (Rdz 1,26).
A miała w tym udział cała Trójca Święta.
Boże Wiekuisty, formując człowieka, odcisnąłeś ślad Trójcy Przenajświętszej na ludzkiej duszy.
Dałeś więc człowiekowi trzy władze duszy.
Dałeś mu pamięć, aby upodobnić go do Ciebie, Ojcze Przedwieczny,
który jako Ojciec trzymasz i zachowujesz w sobie każdą rzecz.
Podobnie pamięć ludzka zbiera i zachowuje to,
co intelekt widzi, rozumie i poznaje z Ciebie, nieskończona Dobroci.
Dopuściłeś też człowieka do udziału w mądrości Twego Jednorodzonego Syna.
Poza tym dałeś człowiekowi wolę, miłą łaskawość Ducha Świętego,
a wola ta, pełna Twej miłości, unosi się i jak ręka chwyta to wszystko
co intelekt pozna i zrozumie z Twej nieskończonej dobroci.
Tak oto dzięki mocnej woli oraz wielkiej miłości pamięć i serce napełnia się Tobą, Boże dobry.
Dzięki, dzięki Ci składam Boże Wiekuisty za wielką miłość, jaką okazałeś,
dając nam tak powabny kształt i tak potężne władze duszy.
Dałeś nam intelekt, aby poznawać Ciebie,
pamięć, aby wspominać o Tobie i zachowywać Cię w nas
oraz wolę i miłość, aby kochać Cię nade wszystko.
Jest rzeczą słuszną i rozumną, że człowiek poznawszy Ciebie, nieskończona Dobroci, kocha Cię,
a miłość jego jest tak silna, że nie może mu jej odebrać
ani szatan, ani żadne rozumne stworzenie, jeżeli człowiek sam tego nie chce.
Gdy zatem człowiek ujrzy, jak bardzo jest przez Ciebie, Boże, miłowany,
a sam Cię nie kocha, musi się bardzo wstydzić.(...)"




Modlitwa przed wejściem do internetu i na katolickie Forum Online

Wszechmocny i wieczny Boże,
Który stworzyłeś nas na Twoje podobieństwo
i poleciłeś nam szukać, przede wszystkim, tego co dobre,
prawdziwe i piękne,
szczególnie w Boskiej Osobie Twego Jednorodzonego Syna,
Pana naszego Jezusa Chrystusa,
pomóż nam, błagamy Ciebie,
przez wstawiennictwo św. Izydora, biskupa i doktora,
abyśmy podczas naszych wędrówek w internecie
kierowali nasze ręce i oczy tylko na to, co podoba się Tobie
i traktowali z miłością i cierpliwością
wszystkie te osoby, które spotkamy
przez Chrystusa Pana naszego. Amen.

Święty Izydorze, módl się za nami!

tłum. Asja Kozak

Autorem modlitwy jest J.T.Zuhlsdorf.




Orátio ante colligatiónem in interrete*
necnon in Foro Catholico

Omnípotens aetérne Deus,
qui secúndum imáginem Tuam nos plasmásti
et omnia bona, vera, pulchra,
praesértim in divína persóna Unigéniti Fílii Tui
Dómini nostri Iesu Chrísti,
quaérere iussísti, praesta quaésumus ut,
per intercessiónem Sancti Isidóri, Epíscopi et Doctóris,
in peregrinatiónibus per interrete**,
et manus oculósque ad quae Tibi sunt plácita intendámus
et omnes quos convenímus cum caritáte ac patiéntia accipiámus.
Per Christum Dóminum nostrum. Amen.

J.T.Zuhlsdorf...with ecclesiastical approval

*olim: "in rete contexto"
**olim: "per rete contextum"




Prayer Before Logging Onto the Internet
and Before using the Catholic Online Forum

Almighty and eternal God,
who created us in Thy image
and bade us to seek after all that is good, true and beautiful,
especially in the divine person
of Thy only-begotten Son, our Lord Jesus Christ,
grant we beseech Thee that,
through the intercession of Saint Isidore, bishop and doctor,
during our journeys through the internet
we will direct our hands and eyes
only to that which is pleasing to Thee
and treat with charity and patience
all those souls whom we encounter.
Through Christ our Lord. Amen.

J.T.Zuhlsdorf...with ecclesiastical approval



źródła:
http://www.mateusz.pl/modlitwa.htm
http://www.catholic-forum.com/saints/sainti04.htm /not found/



http://minddancer2.cba.pl/audiobooki/audiobooki.htm#L09

Wojciech Gietrych OP, przedmowa do książki św. Katarzyna ze Sieny "Dialog", fragment

" PRZEDMOWA

Men reason about things. Women jump to conclusions, and on the whole they are right.
- "Mężczyźni rozumują. Kobiety wprost sięgają do wniosku, i zazwyczaj mają rację".
Ta maksyma angielska, denerwująca zbyt gorące feministki,
ujmuje jednak różnicę między "męskim" i "kobiecym" wymiarem ludzkiego umysłu.
Umysł mężczyzny, aby zrozumieć, musi niejako ująć przedmiot i rozważyć go z każdej strony.
Jest podobny do męskiej dłoni, silnej i przeznaczonej do tego, by właśnie przedmiot chwycić.
Umysł kobiety jest natomiast bardziej intuicyjny, nastawiony na wyczuwanie rzeczywistości.
Podobny jest do dłoni kobiecej, drobnej, delikatnej, ale za to wrażliwej.
Klasycy określali ten męski wymiar umysłu terminem ratio, a kobiecy intellectus.
To właśnie intellectus dostarcza bezpośredniego doznania rzeczywistości;
dzięki niemu jest możliwa kontemplacja filozoficzna, metafizyczny zachwyt nad bytem.
Poprzez intellectus dokonują się najwyższe przeżycia religijne.
Chrześcijańska mistyka opiera się na głębszym fundamencie niż emocje,
choć zachwyt nad Bogiem odbija się również echem w uczuciach.
Ale spotkanie z Bogiem nie zamyka się w doznaniach uczuciowych.
Może się ono niekiedy rzeczywiście dokonać na poziomie intellectus,
bez żadnego poruszenia uczuciowego.
Tylko dzięki temu, co się dokonuje w wymiarze intellectus,
jest możliwa głęboka refleksja teologiczna nad mistyką
- refleksja, która dokonuje się już w wymiarze ratio.
Ratio jest służebne wobec intellectus,
gdyż intellectus dostarcza materiału,
który dopiero potem ratio może próbować "uchwycić".
Gdy sięgniemy do spuścizny mistyków,
ciekawe jest porównanie dzieł pisanych przez mężczyzn i kobiety.
Kobiety, czy to św. Katarzyna ze Sieny, czy św. Teresa z Avilli, czy Faustyna Kowalska
przelewały na papier swój zachwyt nad Bożą rzeczywistością.
Opis tego, co się dokonuje w ludzkiej duszy, gdy podda się Bożemu działaniu,
w ich ujęciu staje się bardziej zachętą niż traktatem teologicznym.
Inaczej pisał św. Tomasz z Akwinu, św. Jan od Krzyża czy Jan od św. Tomasza.
Opisując działanie łaski w głębi duszy, określili dokładną mapę, aż denerwującą w swej dokładności,
precyzując ściśle poszczególne cnoty, ich wzajemną zależność,
ich związek z darami Ducha Świętego, charyzmatami i błogosławieństwami.
Gdzie kobiety opisowo ujmowały zbliżanie się do Boga
(św. Katarzyna pisała o wspinaniu się na stopnie mostu, jakim jest Chrystus,
a reformatorka Karmelu opisywała wędrówkę po komnatach twierdzy wewnętrznej,
wiodącą do środka pałacu, gdzie mieszka Król),
tam mężczyźni omawiali dary Ducha Świętego.
Do tej samej rzeczywistości można się zbliżać przez ratio i przez intellectus.
I jedno, i drugie jest potrzebne.
Bo do modlitwy trzeba złożyć razem delikatną dłoń kobiecą i silną rękę mężczyzny.
Kobiety potrzebują, by ująć w karby ich zbliżanie się do Boga, by pokierować nimi,
by rozeznać granicę między autentycznym poddaniem się natchnieniom Ducha Świętego a niezdrowymi emocjami.
Dlatego kobieta nie może być spowiednikiem.
Mężczyźnie natomiast trzeba pomóc, by rozwinął intellectus.
To właśnie kobieta może ukazać mężczyźnie, jak się Bogiem zachwycić,
to ona może go pociągnąć do głębszej modlitwy,
wyrobić w nim wrażliwość religijną i otworzyć przed nim perspektywy,
na które dotychczas był ślepy.
(...)"

"Dzienniczek" siostry Faustyny, 568

Niech się strzeże wchodzić w dziedzinę ich sumień, bo tu ma łaskę tylko kapłan,
ale zdarza się, że niektóra dusza czuje jakby potrzebę wypowiedzenia się przed przełożoną,
a więc przełożona może przyjąć takie wypowiedzenie się przez jakąś duszę,
ale jednak niech pamięta o tajemnicy, bo niczym się więcej dusza nie zrazi,
jak tym, że coś wypowie, co ona powiedziała w zaufaniu, czyli w tajemnicy.
Niewiasty mają zawsze słabe głowy pod tym względem,
rzadko się spotyka niewiastę z umysłem męskim.




Anna "Świadkowie Bożego miłosierdzia",
cz. 1, Świętych obcowanie w dzisiejszych czasach,
Wydawnictwo WAM, Kraków 1998,
fragment ze strony 143-149


O ANIOŁACH

20 VIII 1973 r. Mówi ojciec Ludwik.

- Chciałaś napisać o aniołach. Pomogę Ci w tym. Posłuchaj.
Bóg stworzył niesłychanie wielką liczbę bytów duchowych,
które pozostają w połączone z Nim miłością
- i o tych mówimy myśląc o aniołach.
Ich świadomość poznawcza nieskończenie przewyższa naszą,
gdyż pozostaje nie skażona grzechem,
tj. istnieją wedle myśli Bożej zamierzonej dla nich, w zgodzie z nią.
Nie możemy mieć jasnego pojęcia o istnieniu bytów
różniących się naturą swą od natury ludzkiej,
dlatego wszelkie wyobrażenia w tej materii są nieścisłe,
a ponieważ człowiek nie może myśleć bez wyobrażeń,
dlatego tworzy wyobrażenia "osób"
wedle skali porównawczej ludzkiej i tylko w jej granicach.
Są one z natury swej bardzo odległe od rzeczywistości,
gdyż "najświętszy" człowiek nie jest bliski aniołom;
nie jest im podobny poza jedną cechą
- kochania Boga z całej pełni i wszystkich mocy swej natury.
Dlatego rozpatrując nasze zagadnienie powinniśmy się oprzeć na zrozumieniu,
że oprócz ludzkości istnieje nieskończona liczba bytów innych,
w tym byty duchowe czyste, zrodzone z miłości Boga
i połączone z Nim miłością wzajemną, żyjące Jego życiem,
działające Jego wolą, którą uznały za własną.
Byty te świadomie i dobrowolnie podporządkowały się Ojcu,
widząc w tym swoje szczęście.
Nie jest więc słuszne przypisywanie aniołom cech natury ludzkiej: sumienia i woli.
Bo tam, gdzie nie ma możliwości błądzenia, nie istnieje kwestia wyboru:
działanie wypływa wówczas z miłości widzącej jasno.
Przedstawienia aniołów są zawsze wyrazem gustów epoki, która je wyraża.
Poza tym, że ukazują one istoty "piękne",
wyobrażenia te jednak nie mogą nic powiedzieć o strukturze duchowej aniołów,
która nie da się wizualnie określić.
Tak więc będą to zawsze nie wizerunki a omówienie przez podobieństwo
- bytów duchowych, niewyobrażalnych.

22 VIII 73 r. Mówi ojciec Ludwik.

- Masz kłopoty z przyjęciem mojego określenia, że "anioły nie
mają sumienia ani woli". Odnosi się to do ludzkiego pojmowania
tych władz. Otóż natura ludzka duchowa obdarzona została
sumieniem i wolą. Są to jej władze duchowe. Sumienie to głos Boży
w nas, głos nieomylny, jasno wskazujący nam drogę postępowania
etycznego. Znaczy to, że sumienie nie określi ci np., który z dwóch
systemów filozoficznych jest słuszny, a który nie, natomiast od razu
poczujesz niepokój i niezadowolenie, postępując sprzecznie z prawami
Bożymi, np. z prawem miłości bliźniego. Sumienie jest tą władzą
naszej natury duchowej, która pozostaje nie skażona grzechem
pierworodnym, ale może zostać zagłuszona, praktycznie zniszczona,
"unieszkodliwiona" złą wolą.

Aniołowie mają naturę duchową odmienną od ludzkiej. Trudno
by ci było zrozumieć istotę tej odmienności, która czyni z nich byty
duchowe absolutnie różne od nas, aczkolwiek również stworzone
i współżyjące z Bogiem we wzajemnej miłości, kochające Go całą
pełnią swej natury duchowej, bezgranicznie Mu oddane i
współdziałające z Nim w Jego planach i wedle Jego woli. (...)

Duchy czyste - aniołowie - jako byty stworzone z miłości
przez Ojca- Stwórcę, pojmują w prawdzie swoją zależność od Niego.
Część z nich przyjęła tę prawdę, inna zaś część ją odrzuciła: odrzuciła
zależność, zaprzeczając poznanej rzeczywistości. W tym znaczeniu
aniołowie mają wolę, ale wolę utrwaloną dobrowolnie w oddaniu się
Panu i Ojcu. Byty duchowe istnieją poza czasem, dlatego wolny
wybór ich pozostaje utrwalony w wieczności i nie podlega wahaniom.
W tym znaczeniu stan aniołów bliski jest naszemu stanowi
w Chrystusowym królestwie miłości, tu, w niebie.
Sądzę, że rozumują przez analogię łatwo to przyjmiesz, gdyż
masz utrwalone przekonanie, że my, triumfująca część Kościoła
Chrystusowego, nigdy swego wyboru nie żałując i posiadając nadal
wolę, łączymy się z wolą Boga na zawsze i nierozdzielnie, "albowiem
słuszne to jest i sprawiedliwe" i jedynie prawdziwe.
Archaniołowie są natury tej samej co aniołowie; są to byty
duchowe o ogromnej sile miłości, bezgranicznie oddane Panu i z Nim
dzielące Jego miłość ku wszelkiemu stworzeniu, znajdujące szczęści
we współpracy z Panem, w Jego planach. Nie słudzy, a domownicy
Jego - tak można by ich określić lepiej - wykonawcy woli Pańskiej,
najbliżsi Mu, strzegący Jego praw.

5 IV 1979 r. Ojciec Ludwik odpowiada na moją prośbę o wytłumaczenie,
w czym anioły mogą nam być pomocne.

- Anioły ? Anioły mogą wam pomóc w uwielbieniu Pana. One
całe żyją w Jego blasku.
- Jakie są ?
- Są "przejrzyste" - przechodzi przez nie Jego łaska, ponieważ
nic nie zatrzymują dla siebie. Są indywidualnościami o wspaniałej
inteligencji i wrażliwości, lecz są jakby pryzmatami, które
pełnię światła Bożego rozkładają na poszczególne barwy, nic nie
pochłaniając. "Stoją przed Panem" zawsze, cokolwiek czynią, a wola Pana
jest ich wolą, i to jest ich największym szczęściem. Są od nas inne,
odrębne, lecz nie gorsze czy lepsze. Mamy z nimi tego samego Ojca
i jest w nich i w nas Jego podobieństwo, a więc Jego miłość, Jego
mądrość, i jest też nieustanne pragnienie służenia Mu i wielbienia Go.
- A ich stosunek do na ?
- To trudna zagadnienie. Są chóry anielskie związane bardziej
z nami niż inne. Aniołowie Stróżowie istnieją i służą Panu poprzez
czuwanie nad nami i opiekę. One się stale za nas modlą, póki żyjemy
- na ziemi. Zawsze możesz prosić, aby ci pomagały w modlitwie,
zwłaszcza uwielbienia, i w prośbach "Przyjdź królestwo Twoje". To
jest ich błaganie za nami. One kochają nas "w Panu" i w Panu
możliwa jest przyjaźń z nimi.

O Aniołach Stróżach

18-29 IX 1988 r. Rozmowa z ojcem Ludwikiem.

- Chciałabym się dowiedzieć dokładniej o roli Aniołów
Stróżów w naszym życiu i o możliwości i zakresie ich działania,
a także o porozumieniu się z nimi; czy jest możliwe ? W 1979 roku
pytałam Ojca o Aniołów Stróżów i Ojciec powiedział, że one "kochają
nas w Panu" i w Panu możliwa jest przyjaźń z nimi. Co to znaczy ?
Chciałabym, żeby ludzie bardziej na Nie zważali i do Nich się
zwracali, i ja także. Jak to zrobić ?
- Posłuchaj uważnie. Aniołowie to byty duchowe, które nigdy
nie żyły "w materii". Dlatego obce są im odczucia zmysłowe, a także
potrzeby naszych ciał. Dostrzegają je, ale nie potrafią ich "odczuć".
- Jak więc mogą czuwać nad nami ?
- Mogą. po pierwsze dlatego, że Pan im taką służbę powierza,
a więc starają się wypełnić ją jak najlepiej; wiedzą też, jaką każdy
z nas ma wartość w oczach Pana i jak jest przez Pana kochany. Po
prostu są tak samo bytami stworzonymi z miłości jak cała ludzkość.
Są mieszkańcami domu Boga i wiedzą, że takie jest też nasza
przeznaczenie, są więc naszymi prawdziwymi przyjaciółmi.
Po drugie, one widzą nieprzyjaciół naszych, więc nie walczą
z nimi tak "ślepo" jak my. Znają ich i odczytują ich zamiary
względem człowieka, a tych, którymi się opiekują - bronią i osłaniają,
proszą za nich i przepraszają Pana w ich imieniu.
Nie wkraczają w wolną wolę człowieka i nie łamią jej, tak
samo jak nie może tego uczynić żaden duch zły, ale przeciwstawiają
im swoje oddziaływanie wspomagając głos sumienia, przypominając
o Bogu, o naszych obietnicach, dobrych zamiarach, powinnościach.
Mogą nas ostrzegać i zwracać uwagę na zaniedbania, niebezpieczeństwa,
zagrożenia, budzić naszą czujność, a także bronić naszego
życia. Bo wiedzą , kiedy przychodzi czas naszego odejścia (czyli że to
już jest pora wedle woli Pana); natomiast wcześniej osłaniają nas. Ta
wielka ilość "przypadków", które występują w życiu każdego
człowieka i powodują, że nie ginie jeszcze jako dziecko, to zasługa
opieki naszych Aniołów Stróżów. Lepiej brzmiałoby - opiekunów
i przyjaciół, a jeśli ich prosimy i ufamy im, to i pomocników, i po
trochu przewodników; po trochu, bo najwyższym naszym przewodnikiem,
mistrzem i nauczycielem jest sam Pan, jednak też wtedy, gdy
Mu się powierzamy i ufamy.
Bóg troszczy się o każde swoje dziecko, lecz nie ingeruje
w jego wolę, chyba że jest ona dobrowolnie złączona z wolą Boga, to
znaczy, że jest ustalona, silna i niezmienna wolą miłowania Go
i pełnego zawierzenia. Uwierz mi, że życie takiego człowieka jest
naprawdę szczęśliwe. Wszelkie decyzje i pragnienia, jak również lęki,
zmartwienia i kłopoty codzienne oddaje on Panu naszemu i w ten
sposób żyje wolny, swobodny, lekki i radosny. Chciałbym bardzo
takiej postawy dla ciebie, ale patrząc na twoje życie rozumiem, jak
bardzo jesteście obciążeni i zniewoleni codziennymi utrapieniami,
a jak my, w zakonach, byliśmy "odciążeni". Dotyczy to zwłaszcza
kobiet, które są przemęczone i przeładowane obowiązkami.
Podziwiamy was i współczujemy.
Wracając do aniołów. Ciąży na was przeniesiona ze starożytności
pogańskiej tradycja wyobrażeń nieprawdziwych i śmiesznych,
a jednak wciąż żywych, bo utrwalonych w plastyce. Myśląc o aniołach
odrzuć wszelkie wyobrażenia putt, amorków, nagich bobasków
i kobiet w powłóczystych szatach, tudzież - skrzydeł; skrzydła to
symbol szybkości posłańca Bożego, anioła.
Anioły są bytami niesłychanie zróżnicowanymi w porównaniu
z ludzkością, lecz wszystkie są bytami czystymi, bez żadnej skazy
charakteru. Przewyższają nas samoświadomością, a to, co pojmują,
wiedzą w prawdzie. Są świadome swego miejsca w planach Bożych
i świadome świętości Boga, Pana naszego, w której Pan im się
udziela. Czcząc więc i wielbiąc swego Stwórcę i Dawcę szczęścia,
dziękują za istnienie pełne szczęścia, a że nie mogą przez wybór
i walkę - jak my - udowodnić Bogu swojej wdzięczności, służą
Panu, starając się natychmiast i jak najlepiej wypełnić Jego życzenia.
Nie zapominaj, że posiadają potężną inteligencję i są świadome
wspaniałości, doskonałości i mądrości planów Bożych, bo Bóg ich
przed nimi nie ukrywa. Toteż ich działanie nie jest "ślepym"
i posłusznym wykonawstwem, a współpracą wedle ich możliwości
i "ukierunkowania" - bo każdy z aniołów stanowi indywidualność.
Aniołowie i archaniołowie są bardziej zwróceni ku człowiekowi
niż inne byty duchowe. Dzielą miłość Pana ku nam i Jego troskę
i współczucie, ale bardziej obchodzi ich nasze życie wieczne niż
powodzenie czy osiągnięcia w życiu doczesnym. Chyba że te
osiągnięcia skierowane są na usługiwanie Bogu; wtedy mogą wam
wręcz pomagać, gdyż łączy was ta sama miłość i pragnienia.
A możliwości mają ogromne.
Nie spodziewaj się więc współczucia twojego Anioła Stróża
w niepowodzeniach tak zwanych "życiowych", ale licz na niego
w trudnościach duchowych. Zawsze da ci wsparcie, kiedy spotkasz
się ze złością lub nienawiścią ludzką, a kiedy upadasz, wstawia się
za tobą i prosi Pana o pomoc dla ciebie.
Anioł Stróż traktuje powierzonego sobie człowieka jak
ukochane małe dziecko, bezradne w świecie duchowym i ślepe.
Dlatego przeciwstawia się przede wszystkim zakusom wrogów
waszych, mocy zła i nienawiści, a kiedy upadacie, nie odchodzi,
a broni was tym bardziej, bo człowiek w stanie grzechu jest zupełnie
"odsłonięty" i bezbronny. Ponieważ ich delikatność i subtelność jest
niezmiernie rozwinięta, łatwo jest zasmucić swego opiekuna, jednak
Aniołowie Stróżowie nigdy nie tracą nadziei na zbawienie swego
"dziecka", gdyż w przeciwieństwie do ludzi znają nieskończoność
miłosierdzia Boga. Żyją w obliczu Prawdy i dlatego są prości prostotą
dziecka, co jednak nie ma nic wspólnego z dziecinnością; jeśli, to
w radości, szczerości, akceptowaniu całego dzieła Bożego, w tym
planów Bożych dla ludzkości.
- Jak się zwracać do swego Anioła Stróża ? Czy oni mają
imiona ? Czy zawsze i każdy człowiek ma swojego anioła i czy
zawsze jednego ? Czy mogą się oni zmieniać, czy też zawsze
opiekunem jest od urodzenia do śmierci ten sam anioł ?
- Anioły są indywidualnościami, ale Pan zleca opiekę - nad
każdym człowiekiem, nie tylko chrześcijaninem - temu z nich, który
będzie najlepszym opiekunem dla osobowości tego właśnie człowieka,
którego mu powierza. Taka opieka i zaufanie Pana jest dla
każdego z posłańców i domowników Pana zaszczytem i wielką
radością. Staje się on obrońcą człowieka wobec świata mocy zła
i nienawiści, nie jest natomiast wychowawcą i nic ze swojej osobowości
człowiekowi nie przekazuje. Staje się przewodnikiem takim, jakim
jest widzący w świecie materii dla niewidomego, tyle że przede
wszystkim dla "obszarów" świata duchowego. Aby to pojąć, trzeba
zrozumieć prawdziwą wolność człowieka - w jego wyborach,
a jednocześnie darowaną mu pomoc i podtrzymanie we wszystkich
wyborach właściwych.
Aniołowie mają jeden ideał, jeden wzorzec, jedną miłość -
Boga; stąd wyrażenie, że "patrzą w oblicze Pana". Są świadomi tego,
że są kochani, dlatego kochają swego Stwórcę i istnieją w nieustającej
wymianie miłości, w zachwycie, czci i uwielbieniu. U człowieka
można by nazwać stan taki - trwający krótko - ekstazą, ale w
świecie duchów czystych nie jest on "zachwyceniem", a samym
istnieniem, przeżywaniem szczęścia w pełni świadomości i zrozumienia.
Rozumie się samo przez się, że gdyby stan istnienia anioła
udzielał się człowiekowi, przestałby istnieć moment wyboru -
człowiek żyłby "w niebie". Panu naszemu nie o to chodzi. Grzech
pierworodny spowodował taką ciemność i zakłócenie w duchowych
władzach człowieka, iż pomoc stała się niezbędna, i dlatego -
przy pełnym uszanowaniu naszej woli - otrzymaliśmy ja.
Aniołowie maja imiona, ale dla ludzi są po prostu opiekunami.
Dla niemowlęcia są jak niańka, później jak starszy, bardzo mądry brat
i przyjaciel na drodze ku Bogu. Znają nas i podtrzymują w każdym
dobrym pragnieniu, zamiarze, czynie. Widzą się i przyjaźnią ze sobą
- przecież kochają tego samego Pana. Jeśli chcesz, porównaj je do
wojska niebieskiego: wiernego i niezwyciężonego, w którym każdy
żołnierz służy inaczej - wedle swej umiejętności - lecz wszyscy
z pełni swej woli i miłości: świadomie, mądrze i jak najdoskonalej.
Anioły są bytami wolnymi, swobodnymi. Żaden nie jest
"przywiązany" do swojego "dziecka", ale stale ogarnia je miłością
i czujną opieką. Gdy trzeba, może wezwać pomoc. Może też Pan sam
zadecydować o dodatkowej pomocy aniołów o innych osobowościach,
jeśli człowiek pracuje dla Pana i ma dużo różnorodnych zadań,
a i wiele duchów zła usiłuje tę jego pracę osłabić lub zniszczyć.
Ponieważ jednak żaden anioł nie pełni swej straży obojętnie i bezosobowo,
a przeciwnie, kocha z całej mocy swoje małe "dziecko" - Bóg
nie narusza tej więzi.
Obok przyjaciela - Anioła Stróża każdy człowiek ma również
pomoc, orędownictwo i stałą troskę swoich bliskich. Bliskim staje się
każdy, za kogo modlimy się, komu przez nasze wstawiennictwo
ulżyliśmy w cierpieniu, ułatwiliśmy śmierć, skróciliśmy czas pokuty
w czyśćcu. Słowem - każdy człowiek miłosierny i współczujący ma
wielką ilość przyjaciół w naszym świecie, tak jak i najgorszy
zbrodniarz ma nasze orędownictwo i ma swego anioła, który błaga
za niego, przeprasza, tłumaczy i wciąż ufa w uratowanie duszy
"swego dziecka". Aniołowie błagają wtedy (w sytuacjach beznadziejnych)
o wstawiennictwo Maryję, Królową nieba.




Anna "Świadkowie Bożego miłosierdzia",
cz. 1, Świętych obcowanie w dzisiejszych czasach,
Wydawnictwo WAM, Kraków 1998,
fragment ze strony 101-102


II
BÓG - OJCIEC NASZ I MY

DROGI DO BOGA SĄ RÓŻNE

11 IX 1967 r. Mówi Matka.

- Nie niepokój się. My ci wszystko powoli wytłumaczymy. Tu
u nas ani "gnozy", ani "herezji" nie ma. Tu się widzi wszystko
w Prawdzie, a wielkość szczęścia i możliwości coraz szerszego
poznawania zależą wyłącznie od stopnia miłości naszej do Boga i jej
czystości, a nie od ilości pochłoniętych ziemskich teoretycznych
spekulacji "na temat Boga". I gnostycy, i teozofowie, i katolicy,
i poganie (tacy jak na przykład Makarenko) są tu, dalej lub bliżej
źródła miłości, zależnie od siły swej miłości do Boga
w Jego wszystkich atrybutach, Jego "Promieniach". Nikt z nas nie jest
w stanie objąć Boga całego swoją miłością, ale zdolny jest pokochać
jeden z Jego "promieni" i ku niemu z całych sił dążyć. Takimi
"promieniami" - strumieniami światła są na przykład miłość
i miłosierdzie Boże, sprawiedliwość i prawa Boże, rozum Boga,
dobroć Boga, wspaniałość i chwała Boga, piękno i harmonia Boża. To
On sam dał nam zdolność rozpoznania i szczególnego upodobania
tego Jego "blasku" ("oblicza", "promienia światła" jak gdyby), ku
któremu nas przeznaczył, w którym chciał nas widzieć dążących ku
Niemu. O ile obudzimy w sobie miłość, to ten "blask", "promień",
"światło" będzie nas prowadzić w kierunku nam przeznaczonym
jako dzieciom Bożym. Jest to nasz dom ojczysty, nasze własne miejsce
w Jego królestwie.
[Zrozumiałam, że np. św. Tomasz z Akwinu czcił Boga szczególnie
w "promieniu" Jego mądrości, a św. Wincenty a Paulo i brat Albert -
w "promieniu" Jego miłosierdzia.]
Nie wątp w naszą zdolność zrozumienia praw Bożych. Tu się
je widzi, a nie domyśla się. Wierność Kościołowi Chrystusowemu to
wierność miłości do Boga i w Bogu - do wszystkiego co cię otacza;
przyrody, ludzi i nas - całego twojego "domu". Wszystkich nas,
i "złych" i "dobrych", bo nigdy nie wiesz, kogo Bóg jak ocenia. Jego
miłość do wszystkich ludzi jest nieskończona i niejeden niewierzący
obudził się w Jego ramionach, a niejeden "wierny", niezdolny do
pokochania odmienności w swoich bliźnich i potępiający gorliwie
wszelki różne od swojej, "prawdziwej" drogi poszukiwania Pana,
widzi ze zdumieniem, że oni są Mu bliżsi - bo bardziej Jego lub
Jego dzieci kochali.
o mózgu
Nie po znajomości ilości dzieł poznasz, kto jest na Jego drodze,
a po stopniu miłości, jaką daje z siebie innym w Jego imię. Ilość
wiedzy, to tylko pojemność aparatu mózgowego - pojemność, którą
On przyznaje; nic tu własnego nie ma. Często nawet uczenie się nie
jest szukaniem Boga, lecz pychą rozumu ludzkiego, i człowiek staje
się przekupniem kramarzącym Jego darami na własną korzyść
(niezależnie od wyznania). Patrz na Chrystusa, On nikogo nie oceniał,
nie było dla Niego jakichkolwiek podziałów na mądrych i głupich,
bogatych i biednych, cudzoziemców i Żydów, grzeszników i tych
"czystych". Czego On znieść nie mógł, to właśnie przyznawania sobie
specjalnych praw i przywilejów, a nawet "łaski Bożej" przez
faryzeuszy czy saduceuszy...

KKK 1037
Bóg nie przeznacza nikogo do piekła Por. Synod w Orange II: DS 397; Sobór
Trydencki: DS 1567
dokonuje się to przez dobrowolne odwrócenie się od Boga (grzech
śmiertelny) i trwanie w nim aż do końca życia. W liturgii eucharystycznej i w codziennych
modlitwach swoich wiernych Kościół błaga o miłosierdzie Boga, który nie chce
"niektórych zgubić, ale wszystkich doprowadzić do nawrócenia" (2 P 3, 9):

Boże, przyjmij łaskawie tę ofiarę od nas, sług Twoich, i całego ludu Twego. Napełnij nasze
życie swoim pokojem, zachowaj nas od wiecznego potępienia i dołącz do grona swoich
wybranych. Mszał Rzymski, Kanon Rzymski

Deklaracja Dominus Iesus /not found/




Stanisław Krajski "Czy filozofia współczesna może doprowadzić człowieka do obłędu ?"
rozdział 'Czy filozofia współczesna może doprowadzić człowieka do obłędu ?'


Wszystko zaczęło się już od Platona, który wzgardził światem poznawalnym
zmysłowo i uznał za realną i godną człowieka rzeczywistość wydumany przez siebie
świat idei. W swoim "Liście VII" idee utożsamił z pojęciami, skupiając tym samym
uwagę człowieka na świecie jego wytworów. Rozsądni Grecy przyjęli koncepcję Platona,
jak zaświadcza to Diogenes Laertios, kpinami i drwinami. Koncepcja ta jednak miała
decydujący wpływ na kształtowanie umysłowości Europy.
Stało się tak dlatego, iż myśl Arystotelesa -- konkurencyjna w stosunku do
propozycji Platona -- zaginęła gdzieś w zawierusze wojennej jeszcze za życia swego
twórcy, by pojawić się w kulturze europejskiej około X wieku. Koncepcje Arystotelesa
nie oddziałały, bo został on wykreślony z intelektualnego życiorysu naszej cywilizacji
wraz z klęską Aleksandra Macedońskiego, którego był doradcą, a zapewne także i
agentem. W wypadku Stagiryty pierwszy raz sprawdziła się prawda, iż filozofowie nie
powinni mieszać się do polityki.
Później przyszedł na świat Plotyn, który myśli platońskiej nadał rangę religijną,
akcentując w niej bardziej gnozę niż teorię poznania. Plotyn uczynił tym samym z
idealizmu doktrynę wrogą chrześcijaństwu. Dało się to wyraźnie zauważyć w
pierwszych wiekach po Chrystusie. Daje się to zauważyć także dzisiaj.
Chrześcijaństwo miało więc poważne kłopoty z myślą idealistyczną. Pogłębiał je jeszcze ten
fakt, iż innej filozofii wówczas nie było. Stąd indywidualne i zbiorowe herezje, różnorodne
wypaczenia doktryny chrześcijańskiej i kłopoty z jej zaszczepieniem w umysłowości
ówczesnego człowieka. Jednak chrześcijaństwo poradziło sobie, przynajmniej na pewien
czas, z idealizmem. Stało się to za sprawą dwóch wielkich Doktorów Kościoła: św.
Augustyna i św. Tomasza z Akwinu. W średniowieczu zaczęto więc w przyszłość patrzeć
optymistycznie.
Średniowiecze jako stan intelektualny i kulturowy Europy zostało jednak
zamordowane przez polityków, którzy chcieli stać ponad prawem i moralnością.
Chrześcijaństwo krępowało ich ruchy. Odwołali się zatem do starożytności, wprzęgając w
swą służbę prawo rzymskie, według którego władca równy był Bogu. Nastało Odrodzenie,
odrodzenie pogaństwa, odrodzenie idealizmu, odrodzenie myśli platońskiej gnozy i
postaw antychrześcijańskich.
Wtedy pojawił się Kartezjusz który nie tylko konsekwentnie kontynuował tradycję
Platona, ale również wzbogacił ją o nowy wątek. Wprowadził mianowicie w umysłowość
filozoficzną swoich czasów wcale nie filozoficzny wątek demona. Kierował nim bowiem
strach przed opętaniem przez diabła. Zobaczył go, jak pisze o tym w "Rozprawie o
metodzie", pewnej nocy i pragnął się od niego uwolnić. Nie możemy wierzyć naszym
zmysłom, stwierdził, bo to demon może podsuwać pod nasze oczy zwodnicze obrazy.
Zaufajmy więc jedynie naszemu rozumowi. Całe życie uciekał przed demonami nie
zauważając, że ironicznie uśmiechnięte torują mu drogę w ślepy zaułek.
Strach przed demonem ostał się w filozofii nowożytnej i współczesnej, choć jego imię
skrzętnie wykreślono z jej kart. W XX wieku przywoływano go w przykładzie złotej kuli, którą
człowiek, jak mówiono, widzi tylko jako koło. Gdy bowiem stoi, widzi tylko koło. Gdy zaś
zaczyna poruszać się próbując sprawdzić, jak wygląda z boku albo z tyłu to na co patrzy, musi i
tak zakładać, że w dalszym ciągu obserwuje koło, które ktoś (kim może być tylko demon)
w odpowiednim tempie obraca wokół osi stwarzając iluzję, że widzi się kulę.
Kartezjusz próbował jeszcze udowodnić istnienie Boga i świata materialnego. Nie chciał, aby
w polu widzenia człowieka pozostała tylko jego świadomość. Jego dowody wyśmiewali jednak
jeszcze za życia jego uczniowie. Nie da się bowiem udowodnić istnienia Boga tylko na pod-
stawie jego pojęcia. W żaden sposób nie da się wykazać istnienia świata materialnego, tak jak
nie da się udowodnić w jednym dowodzie tezy dowodzonej i jej przesłanek. Kartezjusz
zatem sprowadził faktycznie cały świat człowieka wyłącznie do jego myślenia.
Zrozumiał to dobrze Kant. Uczynił on jeszcze coś więcej. Udowodnił mianowicie, a
przynajmniej tak mu się wydawało, że nie ma świata materialnego i nie ma Boga.
Czas i przestrzeń uznał za kategorie ludzkich zmysłów,
przedmiot, przyczynę za kategorie ludzkiego umysłu, duszę,
świat, Boga za nasze idee. Cóż pozostało z zewnętrznego świata? Nic. Kant stwierdził, że
chaos. Istnienie Boga można uznać wtedy, rozumował królewie-cki filozof, jeżeli
zaobserwuje się jakąś prawidłowość świata. Wszelki sens rzeczywistości nadaje rozum
człowieka, to on wprowadza porządek. Nie ma zatem Boga, a jeśli chcemy tą nazwą coś
określić, możemy nią nazwać tylko siebie.
Kłopot polegał tu jednak na tym, iż z człowieka też niewiele pozostało. Kant mówił o
niektórych władzach człowieka. "Twierdzenia dotyczące człowieka jako człowieka, stawały się
jednak absurdalne. Pojecie człowieka musiało być bowiem związane z pojęciem podmiotu, a
pojecie to było przecież tylko kategorią naszego rozumu.
Wzięli to pod uwagę co bardziej konsekwentni następcy Kanta. Pozostali uciekli w
gnostycką mistykę, poezję lub kryptoideologię. Filozofia orientacji idealistycznej zaczęła
zjadać swój własny ogon i kręcić się rozpaczliwie w kółko. Zaczęto badać "czystą
świadomość", a więc świadomość bez świadomości, czyli inaczej mówiąc samo pojęcie
świadomości. Zaczęto też próbować przeprowadzić badania nad poznaniem samym w sobie, a
zatem oderwanym od podmiotu i przedmiotu (cóż zostawało po dokonaniu takiego
zabiegu?).
Uczciwi ludzie zagubieni w plątaninie idealistycznych dogmatów musieli przyznać z
niechęcią, iż wiadomo im jedynie, że jest coś takiego jak świadomość (nie wiadomo tylko
czyja jest to świadomość) i że jest coś, co się w niej pojawia (nie wiadomo tylko skąd i jak).
Dało to początek zupełnie nowej filozofii. W ten sposób pojawiła się konsekwentna,
metodologicznie poprawna filozofia współczesna. Próbowano jeszcze ratować jej autorytet,
ukrywając jej główne twierdzenia pod płaszczykiem ogólnie uznawanych i rozumianych
słów i poetyckich przenośni, choć to powodowało trudny do wyobrażenia zamęt w umysłach
tych, którzy dali się złapać na haczyk idealistycznych obietnic.
Zaczęły pojawiać się przeróżne dziwaczne propozycje. Mówiono na przykład, że język
człowieka jest całkowicie niezrozumiały. Każde słowo posiada przecież swoje znaczenie, które
oddać można tylko za pomocą definicji. Ta zaś wprowadza nowe znaczenia, które także
trzeba zdefniować -- i tak w nieskończoność. Język to zatem tylko zabawa. Nikt nie wpadł
na prosty pomysł, którego można nauczyć się od dzieci. Najpierw trzeba uczyć się słów
odnoszących się do zewnętrznych konkretów (człowiek, drzewo, łyżka, jeść, pić, śmiać się),
a te można wskazać palcem. Reszta to już tylko kwestia czasu.
W takiej orientacji panować zaczął oczywiście relatywizm głoszący, że nie ma prawdy,
że wszystko jest względne. Gdyby nie powszechna ignorancja, nikt by się tym nie przejął. Już
przecież starożytni wyśmiewali tego typu twierdzenia, nadając im zgodnie z prawami logiki
postać: "prawdą jest, że nie ma prawdy". Zaczęto, chyba w związku z tym, podważać wszelką
logikę, przede wszystkim logikę dwuwartościową. Lekceważono takie jej przesłanki, jak
zasada tożsamości (pies jest psem) czy niesprzeczności (pies nie jest kotem). Starożytni,
którzy przyjmowali podobne poglądy, byli tu jednak bardziej konsekwentni. Po prostu
uznawali, że w ogóle nie mają prawa głosu i że nie wolno im nic zrobić. Siedzieli więc i
milczeli. Tak też powinni, chcąc zachować twarz, postępować i filozofowie współcześni. Oni
uznali jednak, iż lepiej bełkotać niż milczeć.
Jedynie filozofia współczesna, jak mówią jej przedstawiciele, może rozwiązać problemy
współczesnego człowieka. W jaki sposób może ona jednak je rozwiązać"? Bardzo prosto. Jeżeli
człowiek ma problemy, to są to problemy związane z takim, a nie innym uporządkowaniem
przez niego w świadomości pojawiających się tam danych. Pamiętajmy, stwierdzają filozofowie
współcześni, że dane te możemy porządkować, jak chcemy. Nikt i nic zasad porządkowania nam
tu nie narzuca. Jeśli zatem jakaś konfiguracja danych nas stresuje, odrzućmy ją i stwórzmy sobie
taką konfigurację, która sprawi nam intelektualną rozkosz (termin intelektualna rozkosz ukuł
staruszek Kant, chcąc uzasadnić sensowność filozofowania).
Masz kłopoty z emocjami czy uczuciami i mówisz, że to wiąże się z zewnętrznym światem,
którego nie można zmienić. Bzdura. Gdy oglądasz film, też śmiejesz się lub płaczesz, boisz
się, podniecasz itp. Pluń na zewnętrzną rzeczywistość. Jest ona przecież zabobonem. Puść
sobie w świadomość jakiś dobry film, wyobraź sobie, że jesteś cesarzem chińskim, a wszystko
będzie dobrze. Oto inna recepta filozofii współczesnej.
Andre Frossard słusznie stwierdził, iż kartezjańskie "cogito ergo sum" zaprowadziło ludzi
do sytuacji, w której zaczynają twierdzić, iż "myślę, więc ciebie nie ma". Należałoby tu
jeszcze dodać, iż filozofia współczesna proponuje także, wyłącznie dla znawców, przyjęcie
twierdzenia "myślę, więc mnie nie ma". Człowiek bowiem w jej ujęciu to wyłącznie
autokreacyjna świadomość, której możliwości są nieograniczone.
Podsumowując, filozofia współczesna to propozycja terapii dla zagubionych, słabych,
egocentryków, bliskich samobójstwa itp., propozycja, która mówi -- jedyną receptą na
szczęście jest obłęd sterowany. Jeśli masz wariować, wariuj w taki sposób, aby ci to sprawiło
przyjemność. Taką receptę na szczęście dawał szatan w książce "Tajemniczy przybysz"
Marka Twaina. Zbieżność jest tu chyba nieprzypadkowa.
Filozofia współczesna to już dawno nie filozofia, to nowa religia, której bazą jest
przeintelektualizowana starożytna gnoza. Najlepiej widać to u Heideggera, który swą karierę
filozoficzną zakończył doktryną ścieżek leśnych, "na których nie będziemy błądzić, jeżeli
zapytamy o drogę leśników i drwali".
Używając terminu filozofia współczesna nie miałem tu na myśli każdej doktryny
filozoficznej, która powstała w XX wieku. Chodziło mi wyłącznie o tych, którzy pod takim
sztandarem występują, głosząc hasła zapoczątkowane przez Platona, a jeszcze wcześniej,
choć w innej formie, przez wtajemniczonych ze Wschodu. Mówiąc o filozofii współczesnej
miałem na myśli te doktryny, które tak naprawdę z filozofią nie mają wiele wspólnego. Filo-
zofia to przecież umiłowanie mądrości.




Stanisław Krajski "Czy filozofia współczesna może doprowadzić człowieka do obłędu ?"
rozdział 'Sensus catholicus czyli instynkt katolicki'


Sensus catholicus nazywany też po polsku zmysłem czy instynktem katolickim to,
używając definicji o. Jacka Woronieckiego: głębokie i całkowite przejęcie się zasadami
katolickimi, sprawiające, że człowiek w każdej niemalsytuacji życiowej bez długich wahań i na-
mysłów znajduje od razu (...) katolicki punkt widzenia i katolickie rozwiązanie.
Instynkt katolicki to zatem, pewna intelektualna sprawność, czy jak mówi o.
Woroniecki, "nastrój umysłu", który powinien posiadać każdy katolik, a więc każdy
chrześcijanin, który uznaje, że najwłaściwsze rozumienie Objawienia i najbardziej prawidłową
realizację zawartych w nim wskazań odnaleźć można w doktrynie i praktyce Kościoła
rzymskokatolickiego, który okazuje absolutne posłuszeństwo w sprawach wiary Urzędowi
Nauczycielskiemu tego Kościoła, i który w swoim życiu stara się kierować wskazówkami
znajdującymi się w jego nauczaniu.
Ojciec Woroniecki określa religijne i intelektualne źródła instynktu katolickiego. Do
tych pierwszych zalicza ducha wiary, uległość i posłuszeństwo, modlitwę i umartwienie,
ofiarność i apostolstwo pokorę i miłość bliźniego. Za te drugie uznaje leżące u podstaw
katolickiej nauki realistyczny obiektywizm w stosunku do wszystkiego, co nas otacza i co możemy
poznać i będący gwarancją tego obiektywizmu w osiąganiu przez niego prawdy uniwersalizm
związany z jej poszukiwaniem.
Źródła religijne instynktu katolickiego to nic innego niż praktyka religijna, w której
następuje rozwój stanowiących religię realnych powiązań z Bogiem i dokonuje się
urzeczywistnienie wewnętrznych i zewnętrznych naturalnych skutków tych powiązań. Mówiąc
inaczej, katolik praktykujący w sposób niejako naturalny nabywa instynktu katolickiego w tej
jego perspektywie, która jest perspektywą miłości, wiary i nadziei.
Źródła intelektualne instynktu katolickiego stanowią podstawy istnienia nauki Kościoła,
katolickiego porządku i znaczenia ludzkiego myślenia. Bez nich nie byłoby możliwe
jednoznaczne sformułowanie, właściwe rozumienie i przekazywanie prawd objawionych.
Prawdy objawione pozbawione tych podstaw muszą przybrać postać do końca nieczytelnych,
wieloznacznych tajemnic, które nabierają konkretnej treści tylko w indywidualnych, często
diametralnie różnych, subiektywnych ujęciach. W ten sposób prawdy wiary jawiły się w
ujęciu odrzuconego przez Kościół modernizmu.
Zachowanie obiektywizmu i uniwersalizmu w nauce Kościoła może z kolei być
zagwarantowane tylko wtedy, gdy ten obiektywizm i uniwersalizm będą integralnymi
cechami wspomagającej tę naukę filozofii. Nie można przecież nauki Kościoła wspierać na
filozofii głoszącej np., iż poznanie człowieka jest poznaniem czynnym. Jeśli bowiem
uznamy, że wszystkie treści jawiące się w naszej świadomości są w znacznej mierze naszym
tworem, to musimy również uznać, ze prawdy wiary są w znacznej mierze naszym
tworem, a to już nie jest chrześcijaństwo, lecz tylko jedna z postaci godzącej w nie
gnozy.
Słusznie więc o. Woroniecki uznaje obiektywizm i uniwersalizm za zasadnicze
składniki instynktu katolickiego. Wyznaczają one ten instynkt w perspektywie lu-
dzkiego intelektu. Jeżeli jednak brak takiej perspektywy w świadomości człowieka, a
jest ona zarazem "zanurzona" w kulturze antyobiektywistycznej i antyuniwersali-
stycznej, instynkt ten ginie zastępowany intuicją typu gnostyckiego, która prędzej czy
później zniszczy życie religijne człowieka.
Obiektywizm odpowiada w filozofii doktrynie realistycznego konceptualizmu, w
której świetle stanowiące treść naszego myślenia pojęcia odpowiadają rzeczom będącym
poza nami i są w swej treści całkowicie od nich zależne. Filozofia, której cechą jest
obiektywizm, bada więc rzeczywistość realną taką, jaka jest ona w swej istocie
przyjmując za punkt wyjścia swego poznania poznanie zmysłowe, identyfikując
poznanie człowieka jako poznanie bierne, adekwatne do swego przedmiotu w całym
jego ontycznym bogactwie.
Ludzie zdrowi i normalni, nie spaczeni fałszywą filozofią -- stwierdza o. Woroniecki - chcą
wiedzieć jak się rzeczy mają, a nie, co ten lub ów filozof o nich myśli, toteż pierwszym
warunkiem, aby być rozumnym i oświeconym katolikiem, posiadającym "sensus catholicus", jest
uświadomić sobie absolutną konieczność obiektywnego patrzenia na świat i strzec się bardzo
miazmatów subiektywizmu, tak bardzo przenikających atmosferę umysłową naszych czasów. Kto
im ulegnie i da im zapanować nad, swoją umysłowością, tego całe życie duchowe będzie pod cią-
głym znakiem zapytania.
Subiektywizm reprezentowany dziś przez większość współczesnych prądów filozoficznych
rodząc się z zanegowania obiektywizmu odrzuca kategorię prawdy uznając w konsekwencji
relatywizm i ograniczając faktycznie przedmiot filozofii do treści ludzkiej świadomości. W
ten sposób sprowadza się całe życie intelektualne człowieka, a co za tym idzie, także jego
życie religijne, do pewnej postaci wyrafinowanego i często nieświadomego kultu własnego "ja".
Ten kult powstaje poprzez sprowadzenie całego świata do swojej jego świadomości, w której
traktuje się wszystko, w tym również Boga, jako zespół idei, z których konstruuje się taki system,
który zapewnia rozwój duchowy (ilościowe i jakościowe zwiększenie tego, co moje w stosunku
do tego w świadomości, co nie moje) i wolność (działanie, w którym realizuję wyłącznie to, co
moje).
Uniwersalizm, który jest sposobem gromadzenia obiektywnej wiedzy wychodzi z
założenia, że jej zdobywanie jest funkcją społeczną i głosi, że, jak mówi o. Wo-roniecki, dopiero
solidarny wysiłek szeregu pokoleń zapewnią jej trwały postęp. W teologii jest to coraz głębsze prze-
myślenie i coraz ściślejsze formułowanie prawd objawionych. Praca pojedynczych teologów jest
tu bardzo cenna -- stwierdza o. Woroniecki -- a jednak nie decydująca, ona dostarcza
niejako cegieł. Decydującą rolę ma żywe magisterium, budujące dalej z tych cegieł i
wzwyż i w głąb przepiękny gmach wiary i teologii katolickiej. W filozofii to gromadzenie
wiedzy dotyczące realnej rzeczywistości, gromadzenie, w którym zasadą i kryterium wyboru
i systematyzacji poszczególnych twierdzeń jest sama rzeczywistość.
Uniwersalizmowi przeciwstawia się partykularyzm, który wiąże się ściśle z
subiektywizmem uznając za kryterium wartości wiedzy człowieka jej oryginalność i no-
woczesność, które w praktyce objawiają się zazwyczaj wyłącznie w sferze języka i perspektywie
przykładów. Ten kult oryginalności -- jak zwraca na to uwagę o. Woroniecki -- nie zamknął
się bynajmniej w naszych czasach w świecie filozofów; nie on przeniknął i do szerszych kół
wykształconych i z niego to wyrosły tak często spotykane w kołach młodzieży postulaty, by każdy
sam sobie wyrobił "swój" własny i oryginalny światopogląd. Nie trzeba chyba dodawać jak mało
jest oryginalności w tych światopoglądach, wiemy bowiem z codziennego doświadczenia, że nic
nie ma bardziej nudnego i banalnego jak uganianie się za oryginalnością.
Filozofia pozostaje w określonej relacji do nauki Kościoła. Niektóre prawdy filozoficzne,
takie jak te, które dotyczą istnienia Boga czy powstania rzeczywistości materialnej (to, co
materialne nie jest odwieczne, ale stworzone), są bezpośrednim przedmiotem nieomylności na-
uczania Kościoła (Objawienie zawiera bowiem, w myśl nauczania Kościoła, wiele prawd, do
których człowiek może dojść na drodze poznania filozoficznego, które jednak zostały
objawione przez Boga). Inne prawdy filozoficzne nie zawierające się w Objawieniu mogą
również pośrednio podlegać nieomylnemu nauczaniu Kościoła, o ile tak ściśle związane są z
prawdami wiary, że ich zanegowanie prowadzi do negowania tych ostatnich (np. doktryna
poznania biernego). Pozostałe zagadnienia filozoficzne pozostawione są przez Kościół
rozwadze filozofów. Ale i tu Kościół może sprawować swą pieczę wspomagając filozofów w
ich służbie prawdzie i Bogu.
We wszystkich odpowiednich, dokumentach, jakie wydał Kościół od Leona XIII do Jana
Pawła II, za jedyną filozofię obiektywistyczno-uniwersalistyczną uznaje się filozofię św.
Tomasza z Akwinu. Stąd Kościół poleca jej studiowanie i rozwijanie i nakazuje spoglądać na
koncepcje innych filozofów przez pryzmat tomizmu i czerpać z nich te ich doświadczenia,
które z tomizmem są zgodne.
Tylko dzięki tej doktrynie filozoficznej wykształcony katolik może posiadać instynkt
katolicki umożliwiający mu bycie katolikiem nie tylko wtedy, gdy bierze udział
we Mszy św. czy przystępuje do sakramentów. Brak tego instynktu w człowieku to zarazem
zepchnięcie jego katolicyzmu na margines wydarzeń tak wewnętrznych, jak i zewnętrznych,
które wyznaczają jego życie, to więc także zanegowanie istoty katolicyzmu w jego wymiarze
intelektualmym, moralnym i społecznym, a w konsekwencji często faktyczne jego
odrzucenie.
Instynkt katolicki to zatem instynkt samozachowawczy katolicyzmu. Jego brak może
być początkiem religijnej samozagłady katolika. Powinni sobie zdawać z tego sprawę
wszyscy ci, którzy w taki lub inny sposób godzą w obiektywizm i uniwersalizm i starają się z
kultury katolickiej usunąć tomizm.




Jan Paweł II "Pamięć i tożsamość"
fragment rozdziału 'Miara wyznaczona złu' / 'Ideologie zła'


Aby lepiej naświetlić ten problem, trzeba wrócić jeszcze do okresu przed oświeceniem,
a przede wszystkim do tej rewolucji, jakiej w myśleniu filozoficznym dokonał Kartezjusz.
Cogito ergo sum - "myślę, więc jestem", przyniosło odwrócenie porządku w dziedzinie filozofowania.
W okresie przedkartezjańskim filozofia, a więc cogito (myślę) czy raczej cognosco (poznaję),
była przyporządkowana do esse (być), które było czymś pierwotnym.
Dla Kartezjusza natomiast esse stało się czymś wtórnym, podczas gdy za pierwotne uważał cogito.
W ten sposób dokonała się nie tylko zmiana kierunku filozofowania,
ale również radykalne odejście od tego, czym dawniej była filozofia,
czym była w szczególności filozofia św. Tomasza z Akwinu: filozofia esse.
Wcześniej wszystko się przez ten pryzmat tłumaczyło.
Bóg jako samoistne Istnienie (Ens subsistens) stanowił nieodzowne oparcie dla każdego ens non subsistens,
ens participatum
, czyli dla wszystkich bytów stworzonych, a więc także dla człowieka.
Cogito, ergo sum przyniosło zerwanie z tamtą tradycją myśli.
Pierwotne stało się teraz ens cogitans (istnienie myślące).
Od Kartezjusza filozofia staje się nauką czystego myślenia:
wszystko, co jest bytem (esse) - zarówno świat stworzony, jak i Stwórca
- pozostaje w polu cogito jako treść ludzkiej świadomości.
Filozofia zajmuje się bytami o tyle, o ile są treścią świadomości, a nie o tyle, o ile istnieją poza nią.
W tym miejscu trzeba nieco czasu poświęcić tradycjom filozofii polskiej,
a szczególnie temu, co stało się w niej po dojściu do władzy partii komunistycznej.
Z uniwersytetów usuwano wszelkie formy myślenia filozoficznego,
które nie odpowiadały modelowi marksistowskiemu.
Dokonywano tego w sposób prosty i radykalny:
usuwano ludzi, którzy reprezentowali ten sposób uprawiania filozofii.
Bardzo znamienne, że wśród tych, których pozbawiono katedr,
znajdowali się przede wszystkim reprezentanci filozofii realistycznej,
włącznie z przedstawicielami realistycznej fenomenologii, jak prof. Roman Ingarden,
oraz szkoły lwowsko-warszawskiej, jak prof Izydora Dąmbska.
Trudniej było z reprezentantami tomizmu,
ponieważ znajdowali się na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim
i na wydziałach teologicznych w Warszawie i w Krakowie
oraz w seminariach duchownych.
Ich jednak w inny sposób dotknęła boleśnie ręka ustroju.
Marksistowskie władze z nieufnością odnosiły się do cenionych myślicieli,
którzy zachowali krytycyzm wobec materializmu dialektycznego.
Spośród nich pamiętam zwłaszcza Tadeusza Kotarbińskiego, Marię Ossowską i Tadeusza Czeżowskiego.
Z uniwersyteckiego programu zajęć nie można było oczywiście usunąć logiki czy metodologii nauk.
Można było natomiast na różne sposoby utrudniać i ograniczać
wpływ "nieprawomyślnych" profesorów na formację studentów.
Otóż te wydarzenia, które miały miejsce w Polsce po dojściu do władzy marksistów,
przyniosły skutki podobne do tych, jakie wyniknęły w związku z procesami,
które już wcześniej wystąpiły w Europie Zachodniej w okresie pooświeceniowym.
Mówiło się między innymi o "zmierzchu realizmu tomistycznego",
a równocześnie próbowano to rozumieć jako odwrót od chrześcijaństwa jako źródła filozofowania.
W ostateczności kwestią, która była podana w wątpliwość, była sama możliwości dotarcia do Boga.
W logice cogito, ergo sum Bóg mógł pozostać jedynie jako treść ludzkiej świadomości,
natomiast nie mógł pozostać jako Ten, który wyjaśnia do końca ludzkie sum.
Nie mógł więc pozostać jako Esse subsistens, "samoistne Istnienie",
jako Stwórca, Ten, który obdarowuje istnieniem,
i jako Ten, który obdarowuje sobą w tajemnicy wcielenia, odkupienia i łaski.
"Bóg Objawienia" przestał istnieć jako "Bóg filozofów".
Pozostała tylko "idea Boga", jako temat do dowolnego kształtowania przez ludzką myśl.
W ten sposób zawaliły się także podstawy "filozofii zła".
Zło bowiem, w znaczeniu realistycznym, może zaistnieć tylko w relacji do dobra,
a zwłaszcza w relacji do Boga, najwyższego Dobra.
O takim właśnie złu mówi Księga Rodzaju.
W tej perspektywie można zrozumieć grzech pierworodny,
a także każdy grzech osobisty człowieka.
To zło zostało odkupione przez Chrystusa na krzyżu.
Ściśle mówiąc, został odkupiony człowiek,
który za sprawą Chrystusa stał się uczestnikiem życia Bożego.
To wszystko, cały ten dramat dziejów zbawienia,
zanikło w umysłowości oświeceniowej.
Człowiek został sam: sam jako twórca własnych dziejów i własnej cywilizacji;
sam jako ten, który stanowi o tym, co jest dobre, a co złe,
jako ten który powinien istnieć i działać etsi Deus non daretur
- nawet gdyby Boga nie było.
Skoro człowiek sam, bez Boga, może stanowić o tym, co jest dobre, a co złe,
może też zdecydować, że pewna grupa ludzi powinna zostać unicestwiona.
Takie decyzje, na przykład, były podejmowane w Trzeciej Rzeszy przez osoby,
które po dojściu do władzy na drodze demokratycznej uciekały się do nich,
aby realizować przewrotny program ideologii narodowego socjalizmu,
inspirującej się przesłankami rasowymi.
Podobne decyzje podejmowała też partia komunistyczna w Związku Radzieckim
i w krajach poddanych ideologii marksistowskiej.
W tym kontekście dokonała się eksterminacja Żydów,
a także innych grup, jak na przykład Romów, chłopów na Ukrainie,
duchowieństwa prawosławnego i katolickiego w Rosji, na Białorusi i za Uralem.
Podobnie dokonywały się prześladowania wszystkich osób niewygodnych dla ustroju:
na przykład kombatantów września 1939 roku oraz żołnierzy Armii Krajowej w Polsce po II wojnie światowej,
a także przedstawicieli inteligencji, którzy nie podzielali światopoglądu marksistowskiego czy nazistowskiego.
Chodziło tu zazwyczaj o eliminację w wymiarze fizycznym, ale czasem także moralnym:
mniej lub bardziej drastycznie osoba była pozbawiona przysługujących jej praw.
W tym miejscu nie sposób dotknąć sprawy bardzo dzisiaj nabrzmiałej i bolesnej.
Po upadku ustrojów zbudowanych na "ideologiach zła" wspomniane formy eskterminacji
w tych krajach wprawdzie ustały, utrzymuje się jednak nadal legalna eksterminacja
poczętych istnień ludzkich przed ich narodzeniem.
Również i to jest eksterminacja zdecydowana przez demokratycznie wybrane parlamenty
i postulowana w imię cywilizacyjnego postępu społeczeństw i całej ludzkości.
Nie brak innych poważnych form naruszania prawa Bożego.
Myślę na przykład o silnych naciskach Parlamentu Europejskiego,
aby związki homoseksualne zostały uznane za inną postać rodziny,
której przysługiwałyby również prawo adopcji.
Można, a nawet trzeba się zapytać, czy tu nie działa również
jakaś inna jeszcze "ideologia zła", w pewnym sensie głębsza i ukryta,
usiłująca wykorzystać nawet prawa człowieka przeciwko człowiekowi i przeciwko rodzinie.
Dlaczego się to wszystko dzieje ? Jaki jest korzeń tych ideologii pooświeceniowych ?
Odpowiedź jest jednoznaczna i prosta: dzieje się to prostu dlatego,
że odrzucono Boga jako Stwórcę, a przez to źródło stanowienia o tym, co dobre, a co złe.
Odrzucono to, co najgłębiej stanowi o człowieczeństwie,
czyli pojęcie "natury ludzkiej" jako "rzeczywistości", zastępując ją "wytworem myślenia"
dowolnie kształtowanym i dowolnie zmienianym według okoliczności.
Sądzę, że gruntowne przemyślenie tej sprawy mogłoby nas zaprowadzić
poza cezurę kartezjańską. Jeżeli sensownie chcemy mówić o dobru i złu,
musimy wrócić do św. Tomasz z Akwinu, to jest do filozofii bytu.
Można na przykład metodą fenomenologiczna analizować doświadczenia,
takie jak doświadczenie moralności, religii czy też człowieczeństwa,
wzbogacając w znaczący sposób nasze poznanie.
Nie można jednak zapominać, że te wszystkie analizy
poniekąd milcząco zakładają rzeczywistość bytu ludzkiego,
to znaczy bytu stworzonoego, a także rzeczywistość Bytu Absolutnego.
Jeżeli nie wychodzimy od tego realistycznego założenia,
poruszamy się w próżni.




o. Jan Góra "Pijani Bogiem"
fragment rozdziału 'List do św. Jacka', str. 90


"Co nas tu trzyma ? Czym się charakteryzujemy ?
Jean Claude Laurenceau, były przeor klasztoru w Lille,
a obecnie jego ekonom:
- Pierwsza i najważniejsza jest wspólna liturgia, wspólna modlitwa.
Nie hermetycznie zamknięta i strzeżona, ale otwarta.
Modlitwa otwarta na Boga i na ludzi świeckich,
którzy chcieliby razem z nami wielbić Pana.
Zakon przez wiele wieków miał swoją własną liturgię.
Świadczy to o dużej świadomości i o roli wspólnotowej modlitwy
przybierającej swój własny ryt. Wspólna modlitwa
- krótka i szybka, breviter et succincte,
tak aby bracia nie stracili pobożności
- pozostanie na zawsze cechą dominikanów.
Ze wzruszeniem oglądam poniewierające się na strychu
albo w szafach nad zakrystią stare, niepotrzebne już nikomu
księgi liturgiczne w rycie dominikańskim,
zastąpione tak gwałtownie przez księgi nowe, posoborowe,
w języku narodowym... Tamte miały w sobie ten rys wspólnoty
zdolnej wytworzyć swój własny język i własny
sposób porozumiewania, swój własny styl modlitwy.
Pierwszy poziom ad verbum, co do słowa, zrozumieć wyrazy,
zapoznać się z treścią. Dalej ad sensum, co do sensu,
poznać sens, intencję, zrozumieć ducha, oraz ad mentem,
wznieść się i iść już samemu ponad czytanym tekstem albo
iść dalej, poza tekst. Tekst już odkładam, nie jest mi potrzebny,
idę sam. Mało, innym pokazuję drogę, innych prowadzę za rękę.
Modlitwa wspólna jest jak wspólny rytm, wspólny oddech,
pomagający iść tym, którzy sami już nie mogą ani iść,
ani nawet oddychać...
Niektórzy tę samą trzystopniową drogę określają jako
lectio - czytanie, meditatio - rozważanie i contemplatio
- kontemplację... Nieważne, jak się to nazywa, o jedno
przecież chodzi, o osobistą dojrzałość w kontakcie z Panem,
a potem z ludźmi..."




ks. Aleksander Żychliński "Pełnia umiejętności świętych"
fragment rozdziału 'Modlitwa żywej wiary'


"Rodzaj modlitwy zależy od łaski modlitwy. Każdy otrzymuje dostateczną łaskę,
by mógł modlić się, a z pomocą modlitwy postępować w życiu wewnętrznym.
Lubo, że wszyscy otrzymują dostateczną łaskę modlitwy, to nie otrzymują
tej łaski w równej mierze. Są dusze, które łaska tak prowadzi, że przez całe życie
poprzestawają na modlitwie ustnej i tą droga dochodzą do doskonałości;
inne trzymają się rozmyślania i tą znowu drogą uświęcają się, ponieważ łaska
nie wzywa ich na wyższy stopień modlitwy, a wiemy, że dla każdego ten właśnie
rodzaj modlitwy jest najbardziej zbawienny, do którego Bóg swą łaską go wzywa.
Choć więc łaski modlitwy są przeróżne i Bóg każdą duszę osobną prowadzi
ścieżyną, to można jednak powiedzieć w myśl zasad św. Teresy i św. Jana od Krzyża,
że zwykła droga, którą Bóg prowadzi dusze do doskonałości, jest droga
modlitwy żywej wiary. Rzadko Bóg wiedzie dusze do doskonałości drogą
modlitwy ustnej; zazwyczaj łaska wymaga modlitwy myślnej. Modlitwa
zaś myślna - o ile zależy od wysiłku ludzkiego wspartego łaską -
rozpoczyna się w rozmyślaniu, przechodzi w swym rozwoju przez modlitwę serca
i dojrzałe rodzi owoce w modlitwie żywej wiary. Trzeba zatem powiedzieć,
że modlitwa żywej wiary stanowi normalny kres pracy naszej w życiu modlitwy.
Nie znaczy to jednak, jakoby w ogóle nie było wyższych, doskonalszych form
modlitwy od modlitwy żywej wiary; owszem, św Teresa wylicza
cały szereg rodzajów modlitwy żywej wiary. Wszakże te formy modlitwy
nas obecnie nie zajmują. Są to modlitwy ściśle mistyczne, które leżą wprawdzie
na poziomie normalnego rozwoju życia łaski, których jednak nikt własnym wysiłkiem
zdobyć nie może; modlitwa mistyczna jest owocem szczególnych łask
Bożych oraz darów Ducha Świętego, których działanie nie zależy wprost
od woli i pracy naszej.
Jeśli natomiast uwzględnimy życie modlitwy w formie niemistycznej,
które zdobyć możemy własnym wysiłkiem przy pomocy zwykłych łask,
to stwierdzić trzeba, że modlitwa żywej wiary jest najdoskonalszą formą modlitwy,
do jakiej ogół wiernych może dojść własną pracą za pomocą łaski."




ks. Aleksander Żychliński "Pełnia umiejętności świętych"
fragment rozdziału 'Postęp duszy'


"Najgłębszą treść naszego życia wewnętrznego polega na tym, że odrodzeni jesteśmy
wewnętrznie przez Ducha Świętego. Sam Duch Święty jest w nas Sprawcą łaski
uświęcającej, a znowu łaska uświęcająca sprawia, że Duch Święty
prawdziwie przebywa w naszej duszy. A że Duch Święty pochodzi od Ojca i Syna
i jest Duchem Ojca i Syna, dlatego powiadamy słusznie, że przez łaskę
Ojciec przychodzi do duszy, posyła do niej Syna, który pochodzi od Niego,
i wraz z Synem daje jej Ducha Świętego. Duch Święty zaś przebóstwia
duszę i sprawia, że jest ona zdolna posiadać Trójcę Świętą i się nią rozkoszować."


o. Pio "Dobrego dnia!..."

XI.30. Pamiętaj, że Bóg jest w nas, kiedy ży-
jemy w stanie łaski uświęcającej, a na ze-
wnątrz nas - by tak powiedzieć - kiedy ży-
jemy w stanie grzechu; jednak Jego anioł
nigdy nas nie opuszcza...
On jest naszym najszczerszym i najpew-
niejszym przyjacielem, kiedy nie zasmuca-
my go naszym złym postępowaniem (GdT, s. 205).




Katechizm Kościoła Katolickiego, 2005

Łaska, należąc do porządku nadprzyrodzonego, wymyka się naszemu
doświadczeniu
i może być poznana jedynie przez wiarę. Tak więc nie możemy
opierać się na naszych odczuciach czy naszych uczynkach, by na ich podstawie
wnioskować, że jesteśmy usprawiedliwieni i zbawieni. Jednak, zgodnie ze
słowami Chrystusa: "Poznacie ich po ich owocach" (Mt 7, 20), rozważanie
dobrodziejstw Boga w naszym życiu i w życiu świętych daje nam pewność, że
łaska działa w nas i pobudza nas do coraz większej wiary oraz do postawy
ufnego ubóstwa.

Jeden z najpiękniejszych przykładów tej postawy znajdujemy w odpowiedzi, jakiej
udzieliła św. Joanna d'Arc na podchwytliwe pytanie sędziów kościelnych: "Zapytana, czy
sądzi, że jest w stanie łaski Bożej, odpowiada: >>Jeśli nie jestem, oby Bóg zechciał mnie do
niego wprowadzić; jeśli jestem, oby Bóg zechciał mnie w nim zachować<<". Actes du proces




"Dzienniczek" siostry Faustyny, 714

+ Dziś powiedział mi Pan: Idź do przełożonej i powiedz, że życzę sobie, żeby
wszystkie siostry i dzieci odmówiły tę koronkę, której cię nauczyłem. Odmawiać
mają przez dziewięć dni i w kaplicy, w celu przebłagania Ojca mojego i
uproszenia miłosierdzia Bożego dla Polski.
Odpowiedziałam Panu, że powiem o
tym przełożonej, ale muszę się wpierw porozumieć z ojcem Andraszem, i
postanowiłam sobie, że jak tylko ojciec przyjedzie, zaraz się w tej sprawie porozumiem.
Kiedy ojciec przyjechał, złożyły się okoliczności tak, że nie mogłam się z
ojcem widzieć, jednak nie powinnam była zważać na żadne okoliczności, ale iść do
ojca i załatwić tę sprawę. Pomyślałam sobie, że jak ojciec drugi raz przyjedzie. O,
jak bardzo się (148) to 715 nie podobało Bogu. W jednej chwili opuściła mnie
obecność Boża - ta wielka obecność Boża, która nawet w sposób
odczuwamy ustawicznie jest we mnie. W tej chwili jednak mnie zupełnie opuściła,
jakaś ciemność zapanowała w duszy mojej do tego stopnia, że nie wiem, czy
jestem w stanie łaski, czy nie. Wskutek tego nie przystępowałam do Komunii św.
cztery dni, po czterech dniach widziałam się z ojcem i opowiedziałam wszystko.
Ojciec mnie pocieszył, że: Nie utraciłaś łaski Bożej - ale zarazem [powiedział]
- bądź wierna Bogu. W chwili, kiedy odeszłam od konfesjonału, na powrót
ogarnęła mnie obecność Boża tak jak przedtem; zrozumiałam, że łaskę Bożą
trzeba przyjmować tak, jak ją Bóg zsyła, i w sposób, w jaki On chce, i trzeba ją
przyjmować pod taką postacią, pod jaką nam Bóg zsyła.

"Dzienniczek" siostry Faustyny, 1246

16 [VIII 1937]. Po Komunii św. ujrzałam Pana Jezusa w wielkim majestacie i
rzekł mi Jezus: Córko moja, w tygodniach, w których mnie nie widziałaś ani czułaś
mojej obecności, głębiej byłem z tobą zjednoczony aniżeli w chwilach uniesień. A
wierność i woń twojej modlitwy dosięgła mnie.
Po tych słowach dusza moja została
zalana pociechą Bożą, nie widziałam Jezusa, a tylko jedno słowo wymówić
mogłam -- to jest: Jezus, a po wymówieniu tego imienia znów duszę moją zalewało
światło i głębsze skupienie, które trwało trzy dni bez przerwy. Jednak na zewnątrz
mogłam spełniać swoje obowiązki. Cała istota moja została poruszona w
najtajniejszych głębiach. Wielkość Boga nie przeraża mnie, ale uszczęśliwia;
oddając Mu cześć, sama jestem wywyższona. Widząc Jego szczęście, sama jestem
szczęśliwa, gdyż wszystko, co w Nim jest, na mnie spływa.




"Dzienniczek" siostry Faustyny, 85

Wilno, 2 VIII 1934 r. 85
W piątek po Komunii św. zostałam przeniesiona w duchu przed tron Boży. Przed
tronem Bożym widziałam Moce niebieskie, które bez przestanku wielbią Boga.
Poza stolicą widziałam jasność nieprzystępną dla stworzeń; wchodzi tam tylko
Słowo Wcielone, jako pośrednik. Kiedy Jezus wszedł do onej jasności,
usłyszałam te słowa: Napisz zaraz, co słyszysz: Jestem Panem w istności swojej i
nie znam nakazów ani potrzeb. Jeżeli powołują stworzenia do bytu - jest to
przepaść miłosierdzia mego.
I w tej chwili ujrzałam się w naszej kaplicy, jako
przedtem, w swoim klęczniku. Msza św. się skończyła. Słowa te już miałam
napisane.




s. Alicja Zelmańska ZMBM, "Organizm nadprzyrodzony", fragment

Przez wyrażenie natura ludzka rozumiemy istotę w tajemniczy sposób złożoną z ciała i z
duszy, które połączone w niej jak najściślej, tworzą jedną tylko naturę i jedną osobę.
Natura ludzka została bogato uposażona przez Boga we władze przyrodzone, jakimi są
władze wyższe: rozum i wola oraz władze niższe: zmysłowo-uczuciowe. Już w chwili
stworzenia, jak uczy św. Tomasz, Bóg udzielił pierwszym rodzicom obok darów
przyrodzonych także darów pozaprzyrodzonych (dar nieskazitelności, który stanowią: wiedza
wlana, opanowanie namiętności, nieśmiertelność ciała) i nadprzyrodzonych (łaska
uświęcająca wraz z cnotami wlanymi i darami Ducha Świętego). Te dary razem wzięte
stanowią pierwotną sprawiedliwość, którą obdarzeni zostali pierwsi rodzice. Świętość i
sprawiedliwość pierwotną należy pojmować jako całkowite uporządkowanie natury
ludzkiej i uczestnictwo w życiu Bożym. Przez grzech pierworodny Adam i Ewa tracą
natychmiast łaskę pierwotnej sprawiedliwości, tzn. dary pozaprzyrodzone i
nadprzyrodzone. Także ludzka natura została osłabiona i zraniona w swych siłach
naturalnych, poddana niewiedzy, cierpieniu i władzy śmierci oraz skłonna do złego.
Zostało zerwane w niej panowanie władz duszy nad ciałem. Człowiek stracił harmonię, w której
żył ze Stwórcą, z sobą samym i z otaczającym go stworzeniem. Każdy człowiek rodzi się
naznaczony piętnem grzechu pierworodnego i tylko dzięki łasce może odzyskać utracony
kontakt z Bogiem.




"Dzienniczek" siostry Faustyny, 568

Stosunek przełożonej do sióstr.
Przełożona powinna się odznaczać pokorą i miłością dla każdej
siostry, bez żadnych wyjątków; niech się nie kieruje sympatią
albo antypatią, ale duchem Chrystusowym. Niech wie o tym, że
Bóg będzie od niej żądał rachunku za każdą siostrę; niech nie
prawi siostrom morałów, ale niech da przykład głębokiej pokory
i zaparcia siebie, to będzie najskuteczniejszą nauką dla
podwładnych. Niech będzie stanowcza, ale nigdy szorstka, niech
ma cierpliwość, jeżeli ją nudzić będą tymi samymi pytaniami,
chociażby jej przyszło powtórzyć sto razy to samo, jednak
zawsze z tą samą równowagą; niech się stara wyczuć potrzeby
sióstr i niech nie czeka, aż ją będą o to czy owo prosić, bo
różne są usposobienia dusz. Jeżeli zauważy, że która siostra
jest smutna albo cierpiąca, niech się stara wszelkimi sposobami
jej dopomóc i pocieszyć, niech się dużo modli i prosi o świat
ło, jak ma postępować z każdą, bo każda dusza to inny
świat. Bóg ma różne sposoby obcowania z duszami, dla nas one są
nieraz niezrozumiałe i niepojęte, dlatego przełożona niech
będzie ostrożna, aby nie przeszkodzić działaniu Bożemu w której
duszy. Nigdy niech nie upomina sióstr, kiedy jest zdenerwowana,
ale upomnienia zawsze powinny być zaprawione zachętą; trzeba
duszy dać poznać, aby uznała swój błąd, ale nie trzeba jej
łamać. Przełożona powinna się odznaczać miłością czynną dla
sióstr, niech bierze wszelki trud na swoje barki, aby ulżyć
siostrom, niech nie żąda żadnych usług od sióstr, niech je
szanuje jako oblubienice Jezusa i niech będzie gotowa na ich
usługi czy w dzień, czy w nocy; raczej niech prosi, a nie
rozkazuje. Niech ma serce otwarte na cierpienia sióstr, a sama
niech się uczy i wpatruje w księgę otwartą, to jest w Jezusa
ukrzyżowanego. Niech się zawsze gorąco modli o światło, a
szczególnie wtenczas, kiedy ma coś ważniejszego załatwić z
którą siostrą. Niech się strzeże wchodzić w dziedzinę ich
sumień, bo tu ma łaskę tylko kapłan, ale zdarza się, że
niektóra dusza czuje jakby potrzebę wypowiedzenia się przed
przełożoną, a więc przełożona może przyjąć takie wypowiedzenie
się przez jakąś duszę, ale jednak niech pamięta o tajemnicy, bo
niczym się więcej dusza nie zrazi, jak tym, że coś wypowie, co
ona powiedziała w zaufaniu, czyli w tajemnicy. Niewiasty mają
zawsze słabe głowy pod tym względem, rzadko się spotyka
niewiastę z umysłem męskim. Niech się stara o głębokie
zjednoczenie z Bogiem, a Bóg będzie rządził przez nią. Matka
Najświętsza będzie przełożoną tego klasztoru, a my będziemy
wiernymi Jej córkami.




ks. Henryk Łuczak "Nie pozwólcie się okłamywać"
fragment rozdziału 'Warto trwać przy marzeniach'


W spotkaniach z dziewczętami świadomie prowokującymi męskie
namiętności zachowuj "bezpieczny dystans", byś mógł skutecznie omijać
pokusę sprowadzania wszystkiego na płaszczyznę Erosa; dziewczyna z natury
swej jest bardziej "anielska" niż chłopiec, ale raz zerwawszy więzy moralne
- staje się bardziej "zwierzęca", niemniej chłopiec powinien zawsze
poczuwać się do osobistej odpowiedzialności za nią, bo na płaszczyźnie
biologicznej ona znajduje się w gorszej sytuacji.




Józef Bocheński "Zarys historii filzofii", fragment rozdziału 'Św. Tomasz z Akwinu (c.d.)'

6.Teoria poznania. Jedną z najradykalniejszych innowacji św. Tomasza jest jego
teoria poznania. Wszelkie poznanie zaczyna się od zmysłów. Nie ma żadnej intuicji
ani Boga. ani nawet własnej duszy, którą poznać możemy tylko poprzez jej działanie.
Zmysły tworzą wyobrażenie, z którego umysł abstrahuje treść idealną. Dzieje się to tak.
że umysł czynny (intellectus agens, jak u Arystotelesa) działa na wyobrażenia i używając
ich jako przyczyny nadrzędnej powoduje powstanie w umyśle biernym obrazu duchowego
(species).
U człowieka poznanie to osiąga niewiele: w szczególności człowiek nie dosięga nigdy
wprost istoty rzeczy, lecz jedynie jej przypadłości, z których dopiero mozolnym
rozumowaniem może zebrać pewne, zawsze fragmentaryczne wiadomości o istocie. Tym
bardziej nie ma mowy, aby człowiek mógł pojąć istotę Boga. Św. Tomasz wyklucza leż
kategorycznie iluminacjonizm św. Augustyna i Arabów - żadne światło boskie nie
przychodzi człowiekowi z pomocą w porządku przyrodzonym; poznanie oparte jest
wyłącznie na abstrakcji. Inną charakterystyczną cechą tomistycznej teorii poznania jest
zaprzeczenie, byśmy mogli poznać jednostkę jako taką: w rzeczy samej, znamy w
jednostkach tylko cechy ogólne, wspólne w zasadzie, nigdy zaś to, co jest jej wyłączną
własnością.
Jak jednak można w tym położeniu mówić o Bogu? Św. Tomasz odpowiada na to
pytanie, zajmując pośrednie stanowisko między agnostycyzmem Majmonidesa a
naiwnym realizmem wcześniejszych scholastyków. A mianowicie twierdzi, że słowa
nasze użyte w stosunku do Boga mają znaczenie tylko analogiczne do używanych w
stosunku do stworzeń, przy czym teoria analogii jest u niego rozwinięta w ten sam sposób
jak obecnie teoria tzw. izomorfii: przenosimy na Boga tylko cechy formalne stosunków
między treściami pojęć, nigdy same treści.




Józef Bocheński "Zarys historii filzofii", fragment rozdziału 'Walka o tomizm; Duns Szkot'

7 . Świat i człowiek. Ogólna koncepcja świata jest u Szkota bardzo podobna do
tomistycznej: zasadnicza różnica zachodzi jednak między obydwoma systemami
odnośnie do struktury ciał. A mianowicie Szkot przeczy jedności formy i przyjmuje, że
np. w człowieku istnieją niejako nałożone na siebie kolejno: forma ciała (forma
corporeitatis)
. forma życia roślinnego, życia zwierzęcego i duchowa, przy czym
forma ciała różni się od pozostałych rzeczowo, a inne wzajemnie tylko aktualnie
formalnie ze strony rzeczy. Nieśmiertelności duszy nie można udowodnić. Można
najwyżej dostarczyć prawdopodobnych przekonywań (presuasiones), opartych na
moralności.




Józef Bocheński "Zarys historii filzofii", fragment rozdziału 'Filozofia w XIII wieku'

8. Rozwój logiki; Lullus. W XIII wieku rozwija się świetnie logika formalna. Jej
głównym przedstawicielem jest Piotr Hiszpan (późniejszy papież), autor słynnych Summulae
logicales.
Obok niego Wiliam Shyreswood, u którego po raz pierwszy pojawiają się znane
nazwy sylogizmów. Pojawiają się też pierwsze zbiory "Niemożliwości", tj. paradoksów logicznych.
Logika jest na ogół logiką nazw, świetnie rozwiniętą, znanych jest także szereg
(stoickich) tez z logik zdań. XIII wiek nie osiąga pod tym względem wiele nowego, ale
przygotowuje drogę dla wieków następnych.
W tym okresie kwitnąć zaczyna również, po raz pierwszy od czasu dawnych stoików,
semantyka, opracowywana w tzw. "spekulatywnych gramatykach". Na wzmiankę zasługują
tutaj Jan de Garlande (+1252). Mikołaj z Paryża (połowa XIII w.), później Siger z Courtrani (+1341).
Nie można do logików zaliczać natomiast Rajmunda Lullusa (+1315), autora wielu dzieł, z
których najbardziej znanym jest Ars magna. Sądził on, że wynalazł uniwersalną metodę logiczną,
za pomocą której da się mechanicznie rozwiązywać wszystkie zagadnienia teologii i filozofii.
W rzeczy samej niezmiernie trudno jest powiedzieć, czy mamy do czynienia z genialnym fantastą.
czy z maniakiem. Mimo to zdobył on sobie znaczną sławę w późniejszych czasach.




Józef Bocheński "Zarys historii filzofii", fragment rozdziału '19. Filozofia renesansu'

2. Filozofowie humaniści. Pierwszym myślicielem nowego typu działającym pod
wyraźnym wpływem pism starogreckich jest Pietro Pomponazzi z Mantuy (1462-1524),
erudyta, entuzjasta arystotelizmu, który uważał się za czystego perypatetyka, a zajmował
się także magią. Twierdził, że problem nieśmiertelności duszy jest "neutrum" tj. nie da się
rozstrzygnąć. Kładł wielki nacisk na autonomię etyki (cnota dla cnoty).




Józef Bocheński "Współczesne metody myślenia"
fragment podrozdziału 'Metody semiotyczne' / 'Uwagi ogólne'


Trzy wymiary znaku. Główną myśl semiotyki. która jednocześnie stanowi
podstawę dla jej podziału, można przedstawić następująco. Jeżeli ktoś mówi coś
komuś innemu, wtedy każde użyte przez niego słowo odnosi się do trzech różnych
przedmiotów:
(a) Przede wszystkim słowo to należy do pewnego języka, a to oznacza, że
znajduje się ono w pewnych stosunkach z innymi słowami tego języka, np. w
zdaniu znajduje się między dwoma innymi słowami (tak jak w wypadku słowa "i"),
albo na początku zdania itd. Stosunki te określa się jako syntaktyczne, są to
wzajemne stosunki między słowami.
(b) Po drugie to, co ktoś mówi, posiada pewne znaczenie: jego słowa znaczą coś,
chcą one zakomunikować komuś drugiemu coś określonego. Poza syntaktycznym
stosunkiem mamy więc jeszcze do czynienia z innym, mianowicie ze stosunkiem
słowa do tego. do czego ono odnosi. Ten stosunek nazywa się semantycznym.
(c) W końcu słowo jest wypowiedziane przez kogoś i do kogoś skierowane.
Istnieje zatem trzeci rodzaj stosunków, mianowicie między słowem a ludźmi,
którzy go używają. Stosunki te nazywają się pragmatycznymi.
Te różne stosunki słów wchodzą jeszcze we wzajemne, określone relacje. Stosunek
pragmatyczny zakłada semantyczny i syntaktyczny, a semantyczny zakłada
syntaktyczny. Bezsensowne słowo nie może służyć porozumiewaniu się ludzi, a aby
mieć sens musi się ono znajdować w pewnych określonych stosunkach do innych
słów. W przeciwieństwie do tego relacja syntaktyczna nie zakłada semantycznej i
pragmatycznej, a relacja semantyczna daje się badać bez brania pod uwagę
pragmatycznej. Także dla zupełnie bezsensownego języka można zbudować
zupełną syntaksę. Moglibyśmy np. utworzyć pewien prosty język, w którym
istniałyby tylko znaki P i ar, i jako syntaktyczna reguła obowiązywałoby, że P
znajduje się zawsze przed x; nie byłoby przy tym żadnej potrzeby wiedzieć, co zna-
czy P albo x.

rysunek przedstawia:<br>
sześcian w rzucie perspektywicznym<br>
lewy górny na rysunku wierzchołek<br>
jest pogrubiony i podpisany "słowo",<br>
krawędzie wychodzące z tego wierzchołka<br>
są pogrubione i zakończone strzałkami;<br>
strzałki są opisane następująco:<br>
strzałka w dół wskazuje na "inne słowa"<br>
i jest podpisana "syntaktycznie";<br>
strzałka w prawo wskazuje na "znaczenie"<br>
i jest podpisana "semantycznie";<br>
strzałka w głąb (ukośna) wskazuje na "ludzie"<br>
i jest podpisana "pragmatycznie";

Relacje między trzema rodzajami stosunków semiotycznych podobne są do tych
między trzema wymiarami bryły geometrycznej. Cały fenomen słowa jest jak
trójwymiarowa bryła, tylko przez abstrakcję możemy z niego oddzielić albo dwa
pierwsze rodzaje stosunków (syntaktyczne i semantyczne), albo tylko jeden rodzaj
(syntaktyczne), dokładnie tak samo jak w geometrii możemy wyabstrahować z
bryły bądź płaszczyznę, bądź linię prostą. Porównanie to najlepiej wyjaśnia
wyżej zamieszczony rysunek.




Józef Bocheński "Współczesne metody myślenia"
fragment podrozdziału 'Metody semiotyczne' / 'Sens semantyczny i weryfikowalność'


Co to znaczy "weryfikowalny"? Wielką jednak trudność sprawia znaczenie słowa
"weryfikowalny" i "weryfikowalność". Jakieś zdanie wtedy jest weryfikowalne, gdy można
je albo zweryfikować, albo sfalsyfikować, tzn. jeżeli możliwe jest pokazanie, że jest ono
prawdziwe lub fałszywe. Co to jednak znaczy "możliwe"? H. Reichenbach odróżnia
następujące znaczenia tego słowa:
(1) Techniczna możliwość. Zachodzi ona wtedy, gdy posiadamy środki pozwalające
zweryfikować dane zdanie. W tym sensie np. zdanie "Temperatura jądra
słonecznego wynosi 20 000 000° C" nie jest bezpośrednio weryfikowalne. Nie istnieje,
jakbyśmy więc powiedzieli, żadna możliwość techniczna jego weryfikacji.
(2) Fizyczna możliwość. Ma ona miejsce wtedy, gdy weryfikowanie zdania nie stoi
w sprzeczności z prawami natury. Wymienione wyżej zdanie o temperaturze jądra
słonecznego jest fizycznie weryfikowalne, chociaż dla jego zweryfikowania nie
posiadamy technicznej możliwości. W przeciwieństwie do tego zdanie "Jeżeli pewne
ciało porusza się z prędkością 350 000 km/s, wtedy jego masa staje się znikomo
mała" nie może być fizycznie zweryfikowane, gdyż zgodnie z prawami fizyki żadne ciało
nie może poruszać się z taką prędkością.
(3) Logiczna możliwość. Zachodzi ona wtedy, gdy weryfikacja nie zawiera
sprzeczności. Zdanie wprowadzone w punkcie (2), chociaż nie jest fizycznie
weryfikowalne, to jest weryfikowalne logicznie, ponieważ nie zawiera żadnej
sprzeczności.
(4) Transempiryczna możliwość. Jako przykład Reichenbach wybiera wypowiedź
zwolenniczki jakiejś sekty religijnej: "Kot jest istotą boską".
Podział tych możliwości jest przeprowadzony z pozytywistycznego punktu widzenia, a
czwarty jego człon wydaje się alogiczną koncesją. Można byłoby sformułować inny podział, a
mianowicie według rodzajów doświadczenia, za pomocą których pewne zdanie miałoby
być weryfikowalne. Dałoby to w rezultacie zmysłową, introspekcyjną, fenomenologiczną i
transnaturalną weryfikowalność. Wydaje się np. niewątpliwe, że fenomenologowie weryfikują
swoje zdania przez doświadczenie swoistego rodzaju, przez ogląd istoty. Podobnie zdania
należące do wiary nie są wprawdzie zweryfikowane, ale są weryfikowalne, z pewnością
jednak nie za pomocą środków naturalnych.
Ze swojej strony R. Carnap sformułował zasadę tolerancji: każdy jest wolny w
określeniu, jaki rodzaj weryfikacji chce dopuścić. Dzisiaj jednak ogólnie obowiązuje
reguła, że w naukach przyrodniczych tylko te zdania wolno traktować jako sensowne,
które ostatecznie są weryfikowalne przez doświadczenie zmysłowe. Przez
weryfikowalność rozumie się jednak zwykle coś szerszego niż weryfikowalność
techniczną i coś węższego niż czystą weryfikowalność fizyczną.




Józef Bocheński "Sto zabobonów"

MATERIALIZM. Zabobon polegający na twierdzeniu, że wszystko co jest, a w
szczególności wszystkie zjawiska psychiczne, są materialne, to jest fizyczne, że więc
myśl, świadomość, uczucie, wola itp. bądź wcale nie istnieją, bądź muszą być
rozumiane jako coś fizycznego, w gruncie rzeczy jako ruchy kawałków materii.
Tak pojęty materializm jest jednym z najdziwniejszych zabobonów, jakie filozofowie
wymyślili kiedykolwiek, jako że zjawiska psychiczne są całkiem
oczywiście czymś najzupełniej różnym od fizycznych. Aby się o tym przekonać,
wystarczy wyobrazić sobie, jak radził niemiecki filozof Leibniz, mózg
powiększony do rozmiarów młyna. Przechadzając się w tym młynie, widzielibyśmy
różne kawałki materii, popychające się nawzajem, ale nigdy najmniejszego śladu
czegoś, co można by nazwać świadomością - bo to jest czymś najzupełniej
różnym od tych kawałków i ich ruchów. Innymi słowami, twierdzić, że świadomość
itd. jest materialna, jest dziwolągiem podobnym do twierdzenia, że woda jest
właściwie żelazem albo srebro właściwie woskiem.
Trzeba przyznać, że inteligentniejsi spośród ludzi, którzy się przyznają do
materializmu, nie idą aż tak daleko. Przyznają, że zjawiska psychiczne są czymś
różnym, ale - powiadają - są "w zasadzie" czymś materialnym. Ale i to jest
zabobonem, jako że niepodobna zrozumieć, co oni tutaj przez "materialny"
rozumieją. Można by równie dobrze twierdzić, że żelazo jest "w zasadzie"
drzewem, co wygląda na bełkot*.
Jedynym argumentem materialistów jest powołanie się na (oczywistą) zależność
funkcji psychicznych od fizjologicznych. Ale z tego, że A zależy od B, nie wynika
bynajmniej, że A jest tym samym co B. Można by równie dobrze twierdzić, że
skoro płaszcz, wiszący na żelaznym haku, porusza się, gdy poruszamy tym hakiem i
spada razem z nim, to jest sam żelaznym hakiem (Bergson).
Wreszcie bywa, że chodzi o proste nieporozumienie: ludzie, którzy twierdzą,
że są materialistami, chcą nieraz w rzeczywistości tylko odrzucić zabobon
reistyczny dotyczący duszy*, a mianowicie mniemanie, że ona jest rzeczą. W tym
wypadku mają zupełną rację, ale szkoda, że nazywają ten słuszny pogląd
zabobonnym imieniem materializmu.

DUSZA. Mało jest wyrażeń i pojęć, wokół których narosło tyle zabobonów, co
wokoło duszy. Najważniejsze to bodaj dwa: zabobon materialistyczny i zabobon
reistyczny.
1. Zabobon materialistyczny polega na przeczeniu oczywistemu faktowi, że
człowiek - a razem z nim chyba także wyższe zwierzęta ma jakieś przeżycia,
wyobrażenia, myśli i uczucia, że coś wie i czegoś pragnie. Wszystkie te zjawiska
nazywamy razem uczonym słowem "psychika" - a w języku popularnym
mówimy o duszy. Przeczyć istnieniu duszy w tym słowa znaczeniu może tylko
skrajnie zabobonny człowiek, który zupełnie oślepł na najbardziej oczywiste rzeczy.
Warto może podkreślić, że poważniejsi materialiści nie są aż w tym stopniu
zabobonni: nie przeczą istnieniu duszy, powiadają tylko, że jest ona "czymś
materialnym". Ale i to jest zabobon - równie dobrze można by twierdzić, że drzewo
jest w rzeczywistości masłem, a woda żelazem, bo zjawiska psychiczne są
przecież najzupełniej różne od fizycznych, materialnych.
2. Istnieje także inny zabobon dotyczący duszy. Nazywamy go tutaj "zabobonem
reistycznym", od łacińskiego res, co znaczy tyle co "rzecz". Ów drugi zabobon
polega na mniemaniu, że dusza ludzka jest rzeczą podobną do takich rzeczy jak
stoły, maszyny do pisania, góry i krokodyle. Skrajny wyraz temu zabobonowi dał
francuski filozof Kartezjusz. Według niego człowiek składa się z dwóch rzeczy, z dwóch
kawałków (nazywa je "substancjami") a mianowicie z rzeczy cielesnej, to jest ciała, i
rzeczy duchowej, tj. duszy. Pogląd Kartezjusza jest zresztą tylko pseudonaukowym
sformułowaniem szeroko rozpowszechnionego zabobonu o duszach ludzkich
przechadzających się poza ciałem. Tak np. starożytni Egipcjanie wierzyli już w
XXV wieku przed Chrystusem, to jest 4500 lat temu, że dusza ludzka
przechadza się po śmierci ciała w postaci ptaszka z ludzką głową wokoło grobu
zmarłego.
dusza jest formą ciała
Wobec starożytności tego zabobonu, wspartego jeszcze przez "autorytet"
Kartezjusza i jemu podobnych, a także przez źle zrozumianą wiarę chrześcijańską,
mamy do czynienia z wierzeniem trudnym do przezwyciężenia. Tym bardziej
stanowczo wypada powiedzieć, że mniemanie, jakoby człowiek składał się z dwóch
kawałków, ciała i duszy, jest bardzo nędznym zabobonem. Cała nasza nauka i
wszyscy poważni myśliciele odrzucają go stanowczo. Aby tylko jeden przykład
podać, św. Tomasz z Akwinu, jeden z największych myślicieli chrześcijaństwa,
przeczy stanowczo, by dusza ludzka była "substancją zupełną", tj. kawałkiem i
broni poglądu, że jest "treścią (forma) ciała".
w tomiźmie nie ma dualizmu
Rzecz mianowicie w tym, że człowiek nie jest połączeniem dwóch rzeczy,
cielesnej i duchowej, ale jedną jedyną rzeczą posiadającą jakby różne strony czy różne
warstwy. Takich warstw znajdujemy w człowieku nawet więcej niż dwie. Człowiek
jest przecież najpierw ciałem. Jest istotą wyposażoną we wszystkie właściwości
roślin, bo odżywia się, rozmnaża itd. jak one. Jest dalej także zwierzęciem, choć
nasi humaniści* nie chcą jakoś tego dojrzeć. Jest wreszcie istotą, która umie się
modlić itd., słowem jest istotą duchową. Ale te wszystkie jego cechy czy funkcje,
wszystkie warstwy składające się na jego istotę, nie są rzeczami, ale stronami,
cechami, funkcjami tego samego jedynego podmiotu, jedynej rzeczy, jaką jest sam
człowiek.
Jeśli chodzi o przyczynę powstania tych zabobonów, wypada powiedzieć, że
pierwszy materialistyczny, wywodzi się z tego, że człowiek z natury rzeczy
znacznie łatwiej poznaje rzeczy leżące wokoło niego, a więc byty materialne, niż
nawet własną psychikę i stąd skłonność do pojmowania wszystkiego na kształt
bytów fizycznych jest u nas wrodzona. Ta sama skłonność leży u podstaw zabobonu
reistycznego najprzyjemniej by nam było, gdybyśmy mogli pojąć duszę na
kształt jakiegoś kawałka, choćby duchowego kawałka, jak chciał Kartezjusz. Ale
ten drugi zabobon czerpie też swoją popularność z owej góry guseł i przesądów,
nagromadzonych w ciągu stuleci wokoło śmierci*, pogrzebów itp. Uwolnić się od jej
ciężaru nie jest łatwo. Swoją rolę odegrało także powszechne pragnienie
nieśmiertelności*, której ludzie nie umieją sobie inaczej wyobrazić jak przyjmując
reistyczny zabobon.



http://minddancer2.cba.pl/audiobooki/audiobooki.htm#L10

Martin von Cohem OSFC "Cztery sprawy ostateczne śmierć - sąd - piekło - niebo"
fragment rozdziału 'O urokach nieba'


A teraz, skoro już zastanowiliśmy się nad kształtem niebiańskiego Jeruzalem,
miasta Bożego, pomyślmy przez chwilę o szczęściu, jakiego zaznawać będą
mieszkający w nim święci, zarówno ciałem, jak i duchem. Prawdą jest, iż obecnie
nie posiadają oni ciał, ale w Dniu Ostatnim odzyskają je, i to tak piękne, że nic na
całym świecie nie będzie mogło się z nimi równać. A stanie się tak głównie dlatego,
że członki ich obdarzone zostaną czterema szczególnymi przymiotami: urodą,
niezmiennością, gibkością i subtelnością. Z racji owej piękności i chwały ciało
każdego z wybranych lśnić będzie niczym gwiazda, ale tak jak gwiazdy różnią się od
siebie, tak i święci błyszczeć będą mniej lub bardziej wspaniale, zależnie od jakości
ich ziemskich żywotów. Błogosławieni, okryci owymi doskonałymi i
promieniejącymi ciałami, tak niepojęcie będą piękni, że gdyby teraz jakiemuś
śmiertelnikowi dane było ujrzeć jedną z tych świetlistych istot, oślepiony byłby jej
urodą i gotów wyzionąć ducha z owej radości.
Pośród prawd objawionych św. Brygidzie przez Błogosławioną Matkę Boga
znalazły się słowa: "Święci stać będą wokół mego Syna niczym niezliczone gwiazdy,
a ich wspaniałości nie da się porównać z żadnym blaskiem doczesnym.
Wierzaj mi, gdyby można było teraz ujrzeć świętych promieniejących chwałą, jaką już posiedli,
oko ludzkie nie zniosłoby tej światłości; wszyscy odwróciliby się, olśnieni i oślepieni".
Pomyśl, jakże będziesz szczęśliwy, gdy twe ciało zalśni jak słońce w zenicie.
Wszystko, co żyje i się porusza, raduje się blaskiem i ciepłem słońca; ono cieszy całą
naturę. Podobnie ciało twe, z uwagi na jego urodę i chwałę, w niebie radować będzie ciebie i
wszystkich wokoło.
Drugim przymiotem jego będzie niezmienność, jako że ciało uświęcone nigdy
nie zazna cierpienia. Nie ulegnie ono chorobie ani kalectwu, nie zniedołężnieje, nie
zbrzydnie. Przestaną nękać je głód i pragnienie, upały i mrozy, wilgoć i susza. Nie
poparzy się w ogniu, nie utonie w wodzie, nie zrani go miecz i nie zmiażdży ciężar
nadmierny; będzie nieśmiertelne, zawsze jednakie, na wieki obdarzone
doskonałym zdrowiem i nie gasnącą siłą. Gdyby komuś tu, na ziemi, zaoferowano
ów dar niezmienności, jakże ochoczo oddałby wszystko, byle go posiąść!
Trzecim przymiotem jest jego gibkość. To uświęcone ciało zdolne będzie największe
nawet odległości przemierzać z prędkością myśli. W jednej chwili zdoła zstąpić z nieba na
ziemię; w jednej też chwili przeniesie się z jednego krańca niebios na drugi, bez wysiłku, nie
czując zmęczenia, bez trudności. Często marzymy o tym, by latać jak ptaki, by spieszyć
niczym chmury, na skrzydłach wiatru, by zrównać się z myślą w jej nieposkromionym locie.
Gdyby możliwe było zyskanie takiej mocy, każdy z nas wyrzekłby się całego swego
majątku, byle korzystać z niej choć przez rok jeden.
Jakże więc to możliwe, że tak mało czynisz, by zapewnić sobie dysponowanie owym
darem przez całą wieczność?
Czwartym przymiotem ciała uświęconego jest jego subtelność, umożliwiająca mu
przenikanie przez wszelaką materię, przedostawania się wszędzie wedle woli. Żaden mur
nie będzie na tyle gruby, żadna brama żelazna na tyle masywna, żadna góra tak ogromna, by
powstrzymać ciało uświęcone. Jak promienie słońca przechodzą przez szkło, tak ciała
odkupionych, w niebie, przenikać będą przez każdą materię, choćby najbardziej spoistą. Będą
też mogły czynić siebie widzialnymi lub nie - wedle woli. Czegóż nie oddałbyś za taką
możliwość?
Jakże wielka, Boże Wszechmogący, jest szczodrość, z jaką nagradzasz Twoich
wybrańców! Ofiarowujesz im bezcenne i najwspanialsze dary, jakich nie można
zdobyć nawet za wszystkie skarby świata tego. Któż nie byłby gotów na
poświęcenie swego żywota służbie Tobie i na narażenie się na wszelkie udręki
doczesne, by móc na całą wieczność posiąść te niepojęte dary?
Spytaj swe kruche ciało, czy nie chciałoby świecić jasnym blaskiem, uwolnić się od
cierpień, poruszać się z prędkością myśli i być swobodne niczym duch. Zaiste, opanowanie
takich mocy niosłoby ze sobą niewysłowioną pociechę i radość.
Czyż nie przystałbyś na cały rok ciężkiej pokuty, gdyby potem obdarzyć ciebie miano tymi
darami? Jeśli tak, nie użalaj się, iż przychodzi ci się tu umartwiać, bo
masz szansę je posiąść na całą wieczność. Dbaj o to, byś tu, na ziemi, miłował
światło, światło dobrych czynów; cierpliwie znoś ból i utrapienia; należycie i
żarliwie służ Bogu; jak najbardziej wyrzekaj się pożądania, a na pewno potem
cieszyć się będziesz owymi czterema przymiotami, należnymi ciału uświęconemu.



http://minddancer2.cba.pl/audiobooki/audiobooki.htm#L11

Martin von Cohem OSFC "Cztery sprawy ostateczne śmierć - sąd - piekło - niebo"
fragment rozdziału 'O urokach nieba — ciąg dalszy'


Nigdy przedtem nie słyszeliśmy o tak wielkiej mądrości i nigdy nie przestanie nas zdumiewać,
jak wielką wiedzą i wnikliwością cieszył się ów król.
A jednak, w porównaniu ze świadomością najniższych świętych niebieskich,
będzie ona tym, czym świadomość trzyletniego dziecka
w porównaniu z erudycją i mądrością najbardziej uczonych mężów.
Wszak wszelkie działania natury i wszystkie moce wszechświata
nie skryją swych tajemnic przed najmniejszymi spośród wybranych i błogosławionych.
Przed nimi nic się nie ukryje i nie pozostanie sekretem.
Oni wiedzą doskonale, że Trójca Święta zrodzona jest przez wieczność,
że niebo i ziemia, za sprawą cudu, powstały z niczego
i też, jak mądrze kierowano nimi od zarania czasu.
Święty wie, jak Syn Boży został poczęty przed wszystkimi wiekami;
wie też, że Duch Święty jest wiecznym owocem Ojca i Syna.
Wie, w jaki sposób Chrystus zrodził się z kobiety, nie naruszając jej dziewictwa;
pamięta wszystko, co Pan Nasz przecierpiał za swego żywota,
a także to, jak wszyscy Jego święci i słudzy żyli i trudzili się dla Niego.
Wszystko, co zawiera Pismo Święte, zapis tajemnic religii i natury, on z miejsca zrozumie.
Choćbyś w życiu doczesnym był niepiśmiennym prostaczkiem,
wchodząc do nieba, szeroko otworzysz oczy i jednoznacznie pojmiesz wszystkie te kwestie.
Jakże radować się będziesz ową wiedzą i brakiem wątpliwości!
Jakże dziękować będziesz za to Bogu!
Po drugie, jeżeli chodzi o pamięć, i ona w niebie dostarczy błogosławionym wszelkich powodów do radości,
jako że będzie, podobnie jak moce rozumu, udoskonalona przez Pana;
sprawi On, iż wszystkie minione zdarzenia jawić się będą im tak wyraziście i świeżo,
jakby nieustannie oglądali tablice z ich wiernym zapisem.
Dzięki temu pojmą, jak cudowną drogą Bóg wiódł ich ku wiecznemu szczęściu,
miłosiernie wybaczając im występki, wspomagając w godzinie pokusy
i dbając o to, by wszystko pracowało na ich korzyść.
Ten wgląd w przeszłość przepełni serca niepojętą wdzięcznością,
której dawać będą wyraz, wołając: Boże nasz, którego miłujemy nade wszystko,
jakże wielkie są łaski i dary, które nam zesłałeś, jakże wielka Twa szczodrość,
wszak wielokrotnie chroniłeś mnie przed grzechem,
miłosiernie ustrzegłeś przed wiecznym potępieniem i wiodłeś w stronę zbawienia!
Cóż mam czynić, by należycie sławić i wychwalać Twoją bezgraniczną hojność?
Jakże mam Ci dziękować i wielbić Ciebie za owe łaski, których mi nie skąpiłeś?
Po trzecie, wola każdego z wybrańców ukoronowana zostanie pełnią doskonałości,
a także natchniona miłością Boga i reszty błogosławionych.
To wola jest źródłem najszczytniejszych ludzkich rozkoszy.
. Człowiek czuje się szczęśliwy, gdy wszystko dzieje się po jego myśli;
kiedy osiąga wszystko, czego pragnie jego serce; kiedy bliźni otaczają go szacunkiem i chwalą;
kiedy kocha i jest kochany.
To wszystko — i jeszcze więcej — przypadnie w udziale błogosławionym,
i to w jak największej obfitości, w kształcie najdoskonalszym.
Miłość, jaką darzy swych wybrańców Bóg i jaką oni darzą Jego, jest ogromna;
rozpala ich tak bardzo, że wola ich żarzy się niczym węgiel i łączy się z ogniem, który ją zrodził.
Tak też będzie i ze świętymi w niebie; przepojeni miłością Bożą, płonąć będą i lśnić w blasku Boga,
coraz bardziej upodabniając się do Niego.
Św. Jan powiada: “Wiemy, że gdy się objawi,
będziemy do Niego podobni, bo ujrzymy Go takim, jakim jest" (l J 3, 2).
Miłość Boża i związek z Nim dostarczy im tak niewysłowionej rozkoszy,
że upojeni ową słodyczą, zatracą się w Panu.
Nie masz na ziemi szczęścia większego niż odwzajemniona miłość,
a im więcej w niej czułości, czystości i żaru, tym bardziej napełnia nas radością i upaja.
A skoro miłość niebiańska, taka, jaką odkupieni darzą Boga i siebie wzajemnie,
jest uczuciem najsubtelniejszym, najczystszym i najgorętszym, nieskończonym i bezgranicznym,
dostarczać musi im niepojętej wprost rozkoszy i poczucia najwyższego szczęścia.
Niechaj Bóg Łaskawy wszystkim nam pozwoli jej zaznać,
tak byśmy mogli doświadczyć tego, czego nie pomieszczą słowa.
Ale ten tylko zazna uroków tego stanu, kto tu, na ziemi, miłuje Boga i umrze jako Jego przyjaciel.
Czyńmy więc wszystko, by rozpalić w sobie tę Bożą miłość
i zyskać prawo do późniejszego radowania się jej pełnią.
Ale rozkoszy największej, dalece przekraczającej wszelkie uroki ziemskie, o których mówiliśmy,
dostarczy nam możliwość oglądania oblicza Boga.
Gdyby nie ona, wszystko inne straciłoby smak, niosąc jedynie gorycz.
Niegdyś diabeł, przemawiając przez opętanego, powiedział:
“Gdyby cały nieboskłon był pergaminem, wody oceanów atramentem,
wszystkie źdźbła trawy piórami, a każdy z ludzi skrybą,
jeszcze nie sposób byłoby opisać tej niezrównanej, niepojętej radości,
jaką oglądanie Boga zapewnia błogosławionym".
Oświadczył też, przy innej okazji,
że gdyby Bóg mógł zagwarantować mu przywilej oglądania Go choć przez kilka chwil,
sam cierpliwie znosiłby — o ile tylko byłoby to możliwe — aż do Dnia Sądu katusze piekielne.
Mówiąc to, uświadomił nam, że gdyby człowiek przez cały swój żywot ogromnie się umartwiał,
a po śmierci mógł choć raz przyjrzeć się obliczu Boga,
otrzymałby pełne zadośćuczynienie za wszelkie wyrzeczenia.



http://minddancer2.cba.pl/audiobooki/audiobooki.htm#L12

"World" 18 listopada 1995, s. 24.

Fritz Hinrichs

Zagubione narzędzia

O odrodzeniu chrześcijańskiej tradycji intelektualnej

OŚWIATA CHRZEŚCIJAŃSKA WYDAJE SIĘ NIEOMAL WYMARŁYM GATUNKIEM.
Chrześcijanie nie tylko czynią bardzo niewiele, by kształcić umysły
swoich pociech w pobożności, ale częstokroć uznają brak przygotowania
intelektualnego za pomocny w życiu duchowym. Pokorny umysł uchodzi
nierzadko za podstawową pomoc w osiąganiu pokory serca. Wielu uważa
dziś dyscyplinę umysłu i aktywne poszukiwania intelektualne za oznakę
skostnienia doktrynalnego i duchowej martwoty.

Dzięki Bogu wskutek rosnącego zainteresowania oświatą klasyczną
obserwujemy odrodzenie chrześcijańskich tradycji intelektualnych.
Oświata klasyczna różni się od większości metod edukacyjnych tym, że
próbuje odejść od coraz to nowych nowinek pedagogicznych, jakie co
rusz wpędzają nas w stan oszołomienia, i zapytać: "Jak wyglądała
oświata w przeszłości? Jakich używano podręczników? Jakie cele
uznawano za ważne?"

W słynnym eseju "The Lost Tools of Learning" (Zagubione narzędzia do
nauki) Dorothy Sayers próbowała na te pytania odpowiedzieć, dając nam
dzięki temu pewne mądre rady co do problemów dzisiejszej oświaty.
Zaczęła od analizy średniowiecznego modelu oświaty, zauważając, że
składał się on z dwóch części: trivium i quadrivium.

Trivium obejmuje trzy dziedziny: gramatykę, dialektykę i retorykę.
Każda z nich odpowiada kolejnym etapom rozwoju dziecka.
W pierwszych latach nauki (9-11 lat) dziecko realizuje program
gramatyki, polegający na zapamiętywaniu i przyswajaniu podstawowych
faktów. Młodsze dzieci z natury posiadają szczególnie wysoką zdolność
zapamiętywania wielkich partii materiału, nawet jeśli go nie
rozumieją.

To wyśmienity okres do wyposażenia dziecka we wszelkie przydatne
fakty: tabliczka mnożenia, geografia, daty i wydarzenia historyczne,
klasyfikacja roślin i zwierząt: wszystko, co polega na powtarzaniu i
zapamiętywaniu. Faza gramatyki sprzyja też nauce języków obcych,
zwłaszcza takich jak łacina i greka, gdy konieczne jest zapamiętanie
znacznej ilości struktur gramatycznych. W okresie drugim: dialektyki
(12-14 lat) rosnąca u dziecka zdolność rozumowania skłania go do pytań
o informacje, jakie nabyło w fazie gramatyki. Dziecko nie traktuje już
zapamiętanych faktów jak zbioru niepowiązanych informacji.

Zadając pytania zaczyna tworzyć logiczne związki między faktami. Na
przykład rewolucja amerykańska przestaje być nagim faktem
historycznym, lecz musi być pojmowana w świetle pozostałej wiedzy
dziecka. Jak się ma postępowanie rewolucjonistów do zasady
posłuszeństwa władzy państwowej? Dlaczego uważać Waszyngtona czy
Jeffersona za wzór do naśladowania, skoro posiadali oni niewolników?

KIEDY DZIECKO NABYWA ZDOLNOŚCI ROZUMOWANIA, robi często z niej użytek
naprzykrzając się rodzicom, pyskując lub wytykając im różne pomyłki i
błędy. Tę cechę młodego umysłu, czasami denerwującą, należy skierować
w stronę pożytecznych ćwiczeń umysłowych. Wielce pomocna może się
wówczas okazać logika formalna, ponieważ uczy młodego człowieka zasad
rządzących trzeźwym myśleniem. Dobrym materiałem do ćwiczenia może się
okazać wiele dziedzin wiedzy.

Zagadnienia historyczne często budzą wątpliwości o kwestie moralne,
wymaga to sporo dyskusji i starannego przemyślenia. Doskonałych
tematów do dyskusji może też dostarczyć teologia. W tym ostatnim
przypadku dyskusji musi oczywiście towarzyszyć odpowiedni szacunek
wobec poruszanego tematu i wobec odmiennych poglądów, niemniej jednak
dyskusja na tematy teologiczne bywa zazwyczaj bardzo zdrowym i
pożytecznym zajęciem.

Mniej kontrowersyjnym, a równie skutecznym narzędziem rozwijania
logicznego myślenia jest matematyka. Od tysięcy lat dzieło
starożytnego matematyka greckiego Euklidesa dostarcza przepięknie
skonstruowanej serii dowodów geometrycznych, które przy odpowiedniej
pomocy nauczyciela może sobie przyswoić każde bystrzejsze dziecko z
wielkim pożytkiem dla swojej sprawności intelektualnej.

Trzeci okres wspomniany przez Dorothy Sayers to retoryka (14-16 lat).
Dziecko przechodzi wówczas od pojmowania logicznego ciągu argumentów
ku opanowywaniu sztuki ich prezentacji w przekonujący, estetyczny
sposób. Pani Sayers nazywa też ten okres poezją, gdyż sposób wyrazu
treści nabiera równej wagi co jej zawartość logiczna.

Wówczas też uczeń może rozpocząć zgłębianie zagadnień, które go
szczególnie interesują, w przygotowaniu do quadrivium, kiedy będzie
specjalizował się w konkretnych dziedzinach wiedzy. Na etapie retoryki
uczniowie o zainteresowaniach matematyczno-przyrodniczych bądź
humanistycznych mogą poświęcać więcej czasu na bliższe im zagadnienia.

Zgłębianie konkretnych dziedzin wiedzy w tym właśnie okresie wydaje
się słuszne z tego względu, że otrzymawszy wykształcenie klasyczne,
uczeń posiadł zdolności intelektualne i dyscyplinę umysłową niezbędne
do przezwyciężania trudności, jakie napotka w niemal każdej dziedzinie
wiedzy.

W NOWOCZESNYCH SYSTEMACH EDUKACYJNYCH POSTAWILIŚMY SPRAWY NA GŁOWIE,
oczekując od uczniów opanowania wielu dziedzin wiedzy, nie
wyposażywszy ich zawczasu w narzędzia niezbędne do studiów.

Choć nauka języków i logiki może się sama w sobie wydawać nużąca, to
potrafi ona wyposażyć ucznia w narzędzia potrzebne do opanowania
każdej dziedziny wiedzy, czy to historii politycznej Szkocji, czy to
konserwacji gaźnika. W zakończeniu swojego eseju pani Sayers pisze:
"Ostateczny faktyczny cel oświaty polega po prostu na tym: nauczyć
ludzi, jak mogą uczyć się sami; każde zajęcia, które celu tego nie
osiągają, są wysiłkiem strawionym na darmo".

Retoryka - sztuka skutecznego przekonywania



http://minddancer2.cba.pl/audiobooki/audiobooki.htm#L86

"Swiat Nauki" 2002/4
"Psychopoezja kwantowa. W poszukiwaniu wyższej formy inteligencji."
Krzysztof Szymborski.


Jest to dzieło dość osobliwe. Jego autorzy, Danah Zohar i Ian Marshall
(prywatnie małżeństwo), są bez wątpienia ludźmi o wielkiej wiedzy i erudycji.
Jak wynika z zamieszczonej na okładce notki, Danah Zohar studiowała fizykę i filozofię
oraz psychologię i teologię na Harvardzie, zaś obecnie wykłada w Oxford University
(wykłada, dodajmy, teorię zarządzania). Ian Marshall jest praktykującym psychiatrą,
autorem kilku prac naukowych poświęconych istocie umysłu. On także studiował filozofię,
choć zapewne nie na uczelni tak słynnej, jak Harvard, bowiem jej nazwa nie została podana.
Ich wspólne dzieło, przez niektórych recenzentów ocenione - jeśli nie jako przełomowe -
to przynajmniej jako nowatorskie, zdobyło w USA i w Wielkiej Brytanii sporą popularność,
gdyż odpowiada dobrze potrzebom chwili.
W kulturze zachodniej od czasów Kartezjusza przywiązywaliśmy przesadną być może wagę do
racjonalnej inteligencji, będącej w przekonaniu wielu "uczłowieczającą" cechą naszego gatunku.
W latach dziewięćdziesiątych jednak, w dużej mierze za sprawą popularyzatora Daniela Golemana,
zaczęliśmy doceniać coś, co on nazwał "inteligencją emocjonalną". Stąd już tylko jeden krok
do "odkrycia", że poza nimi obiema istnieje najbardziej wysublimowana, "przekształcająca,
nadająca kontekst i znaczenie" naszym codziennym uczynkom "inteligencja duchowa".
Autorzy książki nie tylko ją definiują, lecz wskazują czytelnikowi, jak może ona zostać
wykorzystana "do budowy nowej etyki", robią test na określenie typu osobowości i opisują
"sześć ścieżek jej rozwoju". Dla wielu książka będzie lekturą inspirującą i pomagającą
w samopoznaniu. U sceptycznego czytelnika, za jakiego się uważam, /Inteligencja duchowa/
wzbudzić może pewne niepokoje, a nawet podejrzenia. Autorzy pozornie z łatwością
poruszają się po odległych od siebie intelektualnych obszarach obejmujących
kwantową teorię pola, buddyzm i psychoanalizę, ale ich rzekoma harmonijna synteza
wydaje się aspiracją zbyt ambitną, by w istocie udało się ją urzeczywistnić.
Co gorsza, książka zawiera sporą dawkę rzetelnej wiedzy na temat
na przykład badań ludzkiej świadomości czy neurofizjologii, lecz wiedza ta
bez żadnego ostrzeżenia jest przez Zohar i Marshalla ekstrapolowana w rejony mistycyzmu,
by posłużyć jako mniemany dowód słuszności ich śmiałych hipotez. Jedną z nich jest
na przykład teza, że "oscylacje o częstotliwości 40 Hz stanowią
neurofizjologiczny fundament inteligencji duchowej" (s. 97) i jako takie są ni mniej,
ni więcej tylko manifestacją obecności Boga...
Nie znaczy to bynajmniej, bym odradzał niewtajemniczonym w arkana wiedzy naukowej
czytelnikom sięgnięcie po tę książkę, w obawie, że może ona wprawić ich
w stan intelektualnego zamętu. Zamęt taki może mieć końcu także pożyteczne,
twórcze konsekwencje.


Tłumaczenie recenzji ze strony domowej autorki /not found/

Danah Zohar
SQ - Inteligencja Duchowa, najwyższa inteligencja.

Na początku dwudziestego wieku, w miarę jak psycholodzy odkrywali sposoby i środki do
mierzenia inteligencji, arystotelesowska definicja człowieka jako 'rozumnego zwierzęcia"
rozwinęła się w kierunku obsesji związanej z IQ. W środku lat 90 Daniel Goleman
spopularyzował badania emocjonalnej inteligencji, EQ, wskazując, że EQ jest podstawowym
wymaganiem dla właściwego użycia IQ. W miarę jak zbliżamy się do końca dwudziestego
wieku, jest już dość zbiorowych dowodów w psychologii, neurologii, antropologii i naukach
kognitywistycznych, aby wykazać nam, że jest trzecie 'Q', 'SQ', albo Inteligencja Duchowa.

W odróżnieniu od IQ, którą posiadają komputery, i EQ, która istnieje u wyższych ssaków,
SQ jest unikalnie ludzka i, jak utrzymują autorzy, najbardziej podstawowa z tych trzech.
Jest połączona z ludzką potrzebą sensu, kwestią którą ludzie bardzo mają na uwadze,
w miarę jak stulecie ma się ku końcowi. SQ jest tym, czego używamy do rozwijania
naszej tęsknoty i zdolności do pojmowania sensu, przewidywania i wartościowania.
Pozwala nam marzyć i dążyć od czegoś. Leży u podstaw rzeczy, w które wierzymy, i roli,
jakie nasze wierzenia i wartości grają w podejmowanych działaniach, i jaki nadajemy kształt
naszym życiom. Książka przechodzi dalej do badana naukowych dowodów na SQ i pokazuje,
jak testować SQ, oraz jak ją poprawiać i rozwijać.

Duchowa inteligencja to...

Nasz dostęp do [nich] i używanie zdolności rozumienia, przewidywania i wartościowania w
naszym sposobie myślenia i podejmowania decyzji. Inteligencja, która czyni nas pełnymi,
daje nam naszą integralność. Inteligencja duszy, inteligencja głębokiej jaźni. To jest
inteligencja z którą zadajemy podstawowe pytania i z którą kształtujemy nasze odpowiedzi.
Nasza przekształcająca inteligencja.


polska recenzja

Wiek XX należał do inteligencji racjonalnej. W latach dziewięćdziesiątych XX wieku D.
Goleman spopularyzował wyniki badań nad inteligencją emocjonalną, zwracając uwagę na jej
znaczenie we właściwym wykorzystaniu inteligencji racjonalnej. U progu XXI wieku uczeni
wysuwają koncepcję inteligencji duchowej.
Zohar i Marshall podają naukowe dowody jej istnienia, opierając się na wynikach badań w
dziedzinach psychologii, antropologii, neurologii i fizyki. Podkreślają związek tej najwyższej
formy inteligencji z ludzką potrzebą sensu i wartości, przedstawiają nowy model jaźni i
wskazują sposoby jej kształtowania i wzbogacania.

ciąg dalszy czytanego tekstu




Porady Pedagoga i Psychologa 31.10.2000,
'Wychowanie do śmierci', dr Ireneusz Pyrzyk,
11:23-15:27


Lęk przed śmiercią wiąże się ściśle, jednak, z naszą cielesnością. Generalnie człowiek
w obliczu śmierci zachowuje się tak, jakby ona była bardzo daleko. Zjawisko to jest typowe
dla ludzi starych i chorych na nieuleczalną chorobę. Lęk przed śmiercią jest jednym z
najbardziej pierwotnych przeżyć ludzkich i dotyczy bezpośrednio dwóch praw biologicznych.
Po pierwsze, prawa zachowania własnego życia i prawa zachowania życia gatunku. Obu tych
praw nie można oddzielić, według Antoniego Kępińskiego, nie tylko od cielesności, ale
również od sfery duchowej człowieka. Człowiekowi nie wystarcza tylko zaspokajanie potrzeb
podstawowych, bezpośrednich, ale często ważniejsze stają sie właśnie te potrzeby pośrednie,
potrzeby wyższego rzędu.
Świat ludzki zaczyna się budować od momentu poczęcia i narodzin człowieka. Śmierć jest
końcem wszystkiego. Naszego życia i świata. Człowiek nie może zwyciężyć śmierci. I
dlatego być może lęk przed śmiercią staje się tłem ludzkiej egzystencji. Jednak lęk ten rzadko
występuje w czystej postaci. Generalnie jest on zawsze związany z tymi dwoma
wymienionymi prawami. Przy przewadze drugiego prawa człowiek wyznacza sobie cele
przekraczające jego jednostkowe istnienie. Mam tu na myśli takie cele jak dobro właśnych
dzieci, dobro społeczne, czy wartość metafizyczną, jaką jest Bóg.
Tak pisze o tym Antoni Kepiński: "Mając takie cele przed sobą, człowiek abstrahuje od
własnej śmierci. Mierzy dalej, niż wymaga prawo zachowania własnego życia. Dzięki temu
śmierć nie jest już tak straszna i lęk przed nią maleje. Nasze cele i pragnienia promieniują na
zewnątrz do świata. Chcemy się z nim złączyć, dla niego żyć, a nawet umrzeć. Nasza
czasoprzestrzeń rozszerza się. Nie jest skurczona do własnej osoby. W lęku się kurczymy, w
miłości zaś rozszerzamy. Tylko miłość może zwyciężyć lęk przed śmiercią."
W miłości więc człowiek promieniuje na zewnątrz. W skrajnych przypadkach nawet
może dojść do zagłady, że tak powiem, własnych osobowości. Człowiek w oddaniu się
Bóstwu, w oddaniu się Bogu, w oddaniu się drugiej osobie, może utracić nawet własną
tożsamość. Może zatracić wprost siebie. I oczywiście przedmiot ten może być realny, albo
metafizyczy (mam tu na myśli oczywiście Boga). Ale codzienna obserwacja uczy nas, jak pod
wpływem miłości ludzie się zmieniają. Nawet fizycznie. A wiele religii podkreśla, że miłość
metafizyczna przekształca człowieka. Powoduje, że rodzi się na nowo.
Uczucia wywodzące się z prawa zachowania własnego życia wywołują kurczenie się
czasoprzestrzeni ludzkiej. Człowiek jest w lęku skurczony, przytłoczony. Otaczający świat
jest zagrożeniem wobec niego. Natomiast uczucia, które wywodzą się z prawa zachowania
gatunku, prowadzą do ekspansji własnej przestrzeni (poprzez naszą aktywność). Otaczająca
przestrzeń jest wolna i przyciągająca. Czyli za Antonim Kępińskim możemy powiedzieć, że
mamy dwa oblicza śmierci - to oblicze konkretnej, przychdzącej z zewnątrz, naciskającej - i
oblicze śmierci abstrakcyjnej, która przyciąga swoją nieskończonością.




Michel Quoist "Między człowiekiem a Bogiem"

CZŁOWIEK WYPROSTOWANY

Człowiek marzy o tym, by być w pełni panem swego
życia. I słusznie, jego przewaga nad światem
zwierzęcym, polega właśnie na tym, że zdolny jest
do refleksji nad światem i może swe życie prowadzić
zgodnie ze wskazaniami swego ideału. A jednak
iluż ludzi, uważających się za panów swego
życia w gruncie rzeczy pozostaje w bezwzględnej
niewoli własnego ciała i własnych uczuć. Nie udało
im się ani ustalić ani utrzymać jakiejkolwiek
hierarchii w swym działaniu. Zdaje się, że nie mają
rozeznania, albo liczą na własne siły w utrzymaniu
właściwej ludzkiej, pionowej postawy w życiu.

Psychologicznie patrząc, niewielu ludzi reprezentuje "normalną postawę",
niewielu zdołało uporządkować i ustawić we właściwej hierarchii
elementy składowe swego "ja", i niewielu ludzi jest naprawdę zrównoważonych:

albo im nikt nie pomógł w pełni się rozwinąć (wychowanie),
albo nigdy sami nie podjęli zadania swego rozwoju
(samowychowanie okresu dojrzewania i dojrzałości),
albo sami siebie zepsuli, pozwolili się zepsuć przez innych
ludzi, przez środowisko, przez przedmioty i zdarzenia...

Niewielu ludzi zasługuje w pełni na miano człowieka.

Elementy psychiki człowieka można uszeregować na trzech stopniach:

na najwyższym stopniu to wszystko, co duchowe w człowieku
na środkowym stopniu to co zmysłowe,
na najniższym stopniu to co cielesne.

Wszystkie te trzy "stopnie" - trzy zakresy ulegają rozwojowi w człowieku, zachodzą na siebie,
oddziały-wają na siebie nawzajem - nie wolno jednak pomieszać ich hierarchii.
Cielesność, jako najprymitywniejsza w człowieku musi pozostać najniżej, duchowość
- to co w człowieku najpiękniejsze - musi zająć miejsce najwyższe.
Człowiek gubi swoje człowieczeństwo, gdy nie zachowa właściwej
hierarchii, bez niej nie może osiągnąć pełni swych ludzkich możliwości.

Niektórzy usiłują stać na głowie. Ale to się nie udaje, jest niezgodne z prawem natury.
- Stajesz na głowie, jeśli rządzi tobą twoje ciało.
To wtedy, gdy opanuje cię zmysłowość we wszystkich swych przejawach.
To może być także, gdy się całkowicie poddasz chorobie,
która cię ogranicza i przytłacza - choć mogłaby stać się - opanowana - darem ofiarnym w twej dłoni.

- Jeśli w twym życiu decyduje i rządzi ciało, jeśli jemu jesteś posłuszny,
ciężar tej władzy zgniecie w tobie wszystko inne.
Stępi się twoja wrażliwość, twoja duchowość pozostanie anemiczna i zduszona.

- Jeszcze twoje ciało nie pochwyciło w swe ręce całej nad tobą władcy?
Obserwuj się jednak bardzo rzetelnie - zobaczysz, jak często złapiesz się na tym,
że usiłujesz stać na głowie. Na to wskazuje chociażby i to:

twoje łakomstwo, któremu nie potrafisz się oprzeć; te
słodycze, ta lampka wina; rozleniwione ciało, któremu tak
trudno rano podnieść się z posłania; twoje ciekawości
poszukujące smakowitych sensacji i ploteczek, bez żadnego
innego celu jak prosta satysfakcja:
twój głód rozkoszy płciowej, pożądanej dla niej samej.

- Wyprostuj się, wstań, bądź człowiekiem!

Niektórzy idą przez życie jakby się czołgali; rządzą nimi prymitywne uczucia.
Uczuciowość opanowała cię, gdy każde uczucie w tobie przeradza się w namiętność,
wyłamującą się spod kontroli rozumu i sprawiającą że "tracisz głowę";
Uczuciowość tak pojęta paraliżuje twoją duchowość,
wlecze ją za sobą, pozbawioną zdolności zdrowego sądu i wolności decyzji.

- Ależ nie! - jeszcze nie stałeś się zupełnie niewolnikiem
swojej uczuciowości! - Być może. Czyż jednak nie za
często panuje ona nad tobą?
- Gdy przyznajesz rację komuś tylko dlatego, że go
bardzo lubisz a komuś innemu odmawiasz jej, bo "patrzeć
na niego nie możesz"?
Dobrze pracujesz u jednego szefa, bo jest ci sympatyczny
- u drugiego nic ci nie idzie bo go "nie znosisz";
- Gdy chętniej udzielasz się jednym niż innym ze względu
na swój do nich stosunek uczuciowy; z jednym kolegą
pracujesz chętnie, dla niego poszedłbyś na kraj świata -
ale już z tym jego przyjacielem nie mógłbyś współpracować.
Tracisz spokój i nie możesz się pozbierać, zraniony
czyjąś przyganą - gdy zabolał cię czyjś ironiczny
uśmiech - gdy ktoś odmówi ci pomocy, o którą prosisz;
- gdy nie masz już odwagi walczyć o słuszną sprawę, bo nikt
nie poparł ani nie zauważył twych starań lub zabrakło ci
zachęty (której łaknie twoja wrażliwość).
- Modlisz się właśnie dziś, bo jesteś w nastroju, dostałeś
miły list, doznałeś radości przez czyjś przyjazny gest, albo
wzruszyło cię czyjeś cierpienie... A jutro już nie będziesz
mógł się modlić, bo opuści cię podniosły nastrój, poczujesz się
pusty - i będziesz pusty, nie widząc owoców
swych starań i wysiłków - bo ktoś nie uwierzył w twoją
dobrą wolę, zawiódł cię przyjaciel, albo opuścił...

Przecież nie umiesz stać prosto - czołgasz się, niewolniku własnych uczuć i nastrojów!

Człowiek wyprostowany, człowiek prawy to ten,
którego duchowość w pełnej wolności panuje zarówno nad ciałem, jak i uczuciami.
Taki człowiek nie gardzi ani uczuciami ani ciałem,
gdyż jedno i drugie jest i piękne, i potrzebne, jedno i drugie jest darem Boga Stwórcy.
- Panuje jednak nad nimi i prowadzi je. To on duch, jest panem, one zaś mu służą.

- Masz prawo rozwijać swoje uczucia i sprawność swego ciała.
One stanowią siłę, której kierunek działania ty sam musisz wytyczyć.
Możesz się nimi posługiwać, nie wypuszczając z rąk kierownicy
- tracąc panowanie nad nimi - narażasz się na nieszczęście.

- Niektórzy ludzie usiłują żyć, nie dotykając stopami ziemi.
Unoszą się jakby w powietrzu przypisując swoim marzeniom
i snom rzeczywiste istnienie.
I ty usiłujesz pływać w powietrzu, gdy:
spędzasz czas snując plany, których nigdy
i tak nie zrealizujesz,
nie starasz się dostosować do ludzi i rzeczy,
nie chcesz uznać obiektywnej rzeczywistości w sobie
samym, w ludziach, w środowisku, w którym żyjesz,
stanowisku, które zajmujesz, zdarzeniach,
które i ciebie dotyczą.

- Pływasz w powietrzu - gdy z niechęci do rzeczywistości, z braku wielkoduszności
albo w pysznym samouwielbieniu pozwalasz się unosić wyobraźni w świat marzeń.

- Gdy usiłujesz prześnić swoje życie - nie żyjesz naprawdę.

- Masz prawo uchwycić się śmiałego marzenia, jakiejś idei przewodniej,
która Cię przez życie poprowadzi lecz nigdy po to, by uciec od rzeczywistości.

Jeśli chcesz osiągnąć w życiu swoją prawdziwą postać, właściwą i stałą postawę w życiu
- trzeba, abyś często przypominał sobie jaka jest właściwa hierarchia twoich ludzkich cech.

Trzeba ci uczciwie obserwować samego siebie, jak się zachowujesz wobec konkretnych osób,
w konkretnych sytuacjach i wobec konkretnych postaw innych ludzi...
Co zdecydowało, żeś tak a nie inaczej zrobił, zareagował.
Gdy stwierdzisz, że to nie było w pełni wolne działanie, niegodne twego ducha
- już samo to stwierdzenie jest jego zwycięstwem.
Nie jesteś już ślepą ofiarą własnej impulsywności uwalniasz się,
twoje najistotniejsze "ja" zdobywa wolność i obejmuje władzę w twoim życiu.

Tej postawy człowiek nie może utrzymać o własnych tylko siłach:
jego ciało jest bezwładne, uczuciowość zbyt napięta i żywa.
Trzeba siły, która by podtrzymywała zwierzchnictwo ducha,
umacniała go i wewnętrznie przeobrażała.

Jeśli podniesiesz swoją duszę ku Bogu - możesz stać się silnym Jego silą
- swoje ciało i swoje impulsy uczuciowe utrzymasz tylko w dłoniach, które będą w Jego dłonie.

Jeśli nie przyjmiesz Boga - okaleczysz się,
pozostaniesz człowiekiem niepełnym, ciasnym, człowiekiem bezwładnym.

- W odwiecznym planie Boga Ojca człowiek pełny - to człowiek przebóstwiony.




Święty Tomasz z Akwinu, Modlitwa
Tekst znajdujący się przy grobie Świętego w Tuluzie


Panie, Ty wiesz lepiej aniżeli ja sam, że się starzeję
i pewnego dnia będę stary.
Zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania,
że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji.
Odbierz mi chęć prostowania każdemu jego ścieżek.

Uczyń mnie poważnym lecz nie ponurym, czynnym lecz nie narzucającym się.
Szkoda mi nie spożytkować wielkich zasobów mądrości, jakie posiadam,
ale Ty Panie wiesz, że chciałbym zachować do końca paru przyjaciół.

Wyzwól mój umysł od niekończącego brnięcia w szczegóły i daj mi skrzydeł,
bym w lot przechodził do rzeczy.

Zamknij mi usta w przedmiocie mych niedomagań i cierpień,
w miarę jak ich przybywa,
a chęć wyliczania ich staje się z upływem lat coraz słodsza.
Nie proszę o łaskę rozkoszowania się opowieściami o cudzych cierpieniach,
ale daj mi cierpliwość wysłuchania ich.

Nie śmiem Cię prosić o lepszą pamięć,
ale proszę Cię o większą pokorę i mniej niezachwianą pewność,
gdy moje wspomnienia wydają się sprzeczne z cudzymi.
Użycz mi chwalebnego poczucia, ze czasami mogę się mylić.

Zachowaj mnie miłym dla ludzi,
choć z niektórymi z nich doprawdy trudno wytrzymać.
Nie chcę być świętym,
ale zgryźliwi starcy - to jeden ze szczytów osiągnięć szatana.

Daj mi zdolność dostrzegania dobrych rzeczy
w nieoczekiwanych miejscach i niespodziewanych zalet w ludziach.
Daj mi, Panie, łaskę mówienia im o tym.



Literatura

Książki wypisałem w ramach kategorii w takiej kolejności, jak je kiedyś czytałem.
Kursywą są wymienione książki, z którymi na różne sposoby się nie zgadzam,
ale które wywarły znaczący wpływ na mnie, które mnie zainspirowały.
Po kresce książki czytane po 2006 roku.

informatyka
Dawid Harel "Algorytmika. Rzecz o istocie informatyki"
Ligonierre "Historia i prehistoria komputerów"
Georges Ifrah "Liczby, historia wielkiego wynalazku"
Andrzej Buller "Sztuczny mózg to już nie fantazja"
-
Amir Aczel "Tajemnice alefów"
Ryszard Tadeusiewicz "Społeczność Internetu"

psychologia
James Kepner "Ciało w procesie psychoterapii Gestalt"
Hans Seyle "Stres okiełznany"
Bernard Hazon "Stres"
van de Velde "Małżeństwo doskonałe"
Bogdan Wojciszke "Psychologia miłości"
Prentice Mulford "Przeciw śmierci", "Moc ducha", "Źródło twojej siły"
Joseph Murphy "Potęga podświadomości"
Jose Silva "Metody kontroli umysłu"
Sondra Ray "Zasługujesz na miłość"
Louise Hay "Możesz uzdrowić swoje życie"
Mantak i Maneewan Chia "Miłosny potencjał kobiety"
Alexander Lowen "Miłość, seks i serce", "Duchowość ciała"

Antoni Kępiński "Lęk"
Rita Carter "Tajemniczy świat umysłu"
Danah Zohar, Ian Marshall "Inteligencja duchowa"
-
Daniel Goleman "Inteligencja emocjonalna"
Anne Moir, David Jessel "Płeć mózgu"
James Doty "Mózg i serce. Magiczny duet."

filozofia
Józef M. Bocheński "Współczesne metody myślenia"
Józef Bocheński "Sto zabobonów. Krótki filozoficzny słownik zabobonów"
J.M. Bocheński, O.P. "Sens życia i inne eseje"
J.M. Bocheński, O.P. "De virtute militari. Zarys eytki wojskowej"
Józef Bocheński "Zarys historii filozofii"
Stanisław Krajski "Czy filozofia współczesna może człowieka doprowadzić do obłędu ?"
ks. prof. Józef Tischner "Drogi i bezdroża miłosierdzia"
-
Heller, Życiński "Drogi myślących"
Jostein Gaardner "Świat Zofii"

religia
Herman Hesse "Siddartha"
de Mello "Śpiew ptaka"
Swami Prabuphda "Bhagavad-Gita taka jaką jest"

Biblia Tysiąclecia, wydanie 2 i 3
Michel Quoist "Między człowiekiem a Bogiem".
"Dzienniczek" siostry Faustyny
Jan Paweł II "Dives in misericordia"
Tomasz a Kempis "O naśladowaniu Chrystusa"
Georges Huber "Idź precz szatanie! Działanie diabła dzisiaj"
Gabriele Amorth "Wyznania egzorcysty"
Emilien Tardiff, Jose H. Prado Flores "Jezus żyje"
ks. Aleksander Żychliński "Pełnia umiejętności świętych"
o. Pio "Dobrego dnia!..."
"Medalik św. Benedykta"
Martin von Cochem OSFC "Cztery sprawy ostateczne. Śmierć - Sąd - Piekło - Niebo"
Jacques Verlinde "Jeden jest Pan"
Randall M. Baer "W matni New Age"
Jan Góra "Pijani Bogiem"
ks. Poradowski "Talmud czy Biblia"
-
Teresa z Avila "Zamek wewnętrzny"

rodzina
"Rodzina Radia Maryja" 1996-1998
Aleksandra Cichosz "Mały poradnik przedmałżeński"
Teresa Król, Maria Ryś "Wędrując ku dorosłości"
Grabowska, Niemyska, Wołochowicz "Zanim wybierzesz"
Ks. Bronisław Kant SDB "Zanim będzie za późno"
Marian Pirożyński "Kształcenie charakteru"
Jacek Pulikowski "Warto być ojcem"
-
Pulikowski, Urbaniakowie "Młodzi i miłość"
Marek Cieciura "Jak skutecznie studiować"

historia
-
C.W.Ceram "Bogowie, groby, uczeni"
Zbigniew Brzeziński "Wielka szachownica"
Brian Godawa "Chronicles of Nephilim"




Uzupełnienie

Od czasu napisania tego tekstu dowiedziałem się nowych rzeczy.

Kenneth Hagin "Potrójna natura człowieka"
"jestem duchem, mam duszę, mieszkam w ciele"
konferencja

Poglądy oparte na księdzie Henocha:
Gonz Schimura, Derek Gilbert, Brian Godawa
Obserwatorzy, nefilimy - damnatio memoriae w katolicyźmie

Białe plamy historii:
Anthony Sutton, Matthias Rath, Dariusz Kwiecień, Witold Kieżun, Jerzy Jaśkowski, Antoni Zięba,
Dariusz Oko, Grzegorz Braun, Aleksander Jabłonowski, Jacek Międlar, Stanisław Krajski, Alex Jones,
(Lista się wydłuża od czasu napisania tego tekstu. To jest jakaś taka moja lista honorowa.)
Hubert Czerniak, David Icke, Janusz Zagórski, Ewa Pawela, Paweł Bednarz.

Inspirowany tymi poglądami pisałem przez pół roku komentarze i blog.
Usunąłem je, bo: uznałem, że nie warto się narażać; były inspirowane apokryfami;
były chaotyczne; nie mogłem napisać wszystkiego co bym chciał.

Nowe dla mnie myśli i hipotezy teologiczne jakie mi się wtedy pojawiły
będę przedstawiał jako fantastykę.

Ludzie mówią rzeczy sprzeczne, mylą się, ukrywają swoje cele.
Korzystając z mętnych źródeł trzeba filtrować.
Prawda i tak wyjdzie na jaw na sądzie ostatecznym, także prawda o mnie.
Uznanie swoich win jest warunkiem uzyskania przebaczenia.

Chcę budować swoje życie na Chrystusie, zaczynam to robić o 30 lat za późno.

170526

Korekta

Napisałem w 2003 roku takie słowa:
"holizm chrześcijański: człowiek to ciało, dusza i duch; ciało i dusza to natura; duch to łaska"
Miałem w swoich poglądach błąd spowodowany zamętem terminologicznym.
Odkryłem to dzięki konferencji "Potrójna natura człowieka" i długo nie wiedziałem, jak o tym napisać.
Korekty wymagałoby zbyt wiele rozdziałów tego tekstu, więc wstawiłem tylko odsyłacze do tego miejsca.
Nie wiem na razie, jak to poprawić, ale ten błąd niewiele zmienia w jego sensie.
Robiłem tylko opis cech, nie wyciągałem z niego wniosków.
Miałem taki błąd, bo w tekstach z nauki kościoła nie jest to jasno sprecyzowane,
a potocznie też się nie rozróżnia.
Potocznie mówi się dusza na ducha. Siostra Faustyna tak pisała.
Ojciec Szustak powiedział, że dusza albo duch, że są różne terminolgie.
Faktycznie to ciało, dusza i duch są naturą, a łaska je usprawnia do działania.

Mój pierwszy rysunek jest prawidłowy, mimo tego błędu w tekście.
Duszą byłby na nim ten mózg i serce i chyba też aura, a duch człowieka to ta kropla nad nimi.
A ja to nazywałem dusza, a duch to myślałem że to jest Duch Święty.

Z 'dodatku A' w "Noah Primeval" Briana Godawy wiem,
że w Biblii 'elohim' to określenie na: anioły, diabły, zmarłych, Boga.
To słowo odpowiada mojej intuicji ducha jaką mam na podstawie słów Tomasza z Akwinu
"substancja natury duchowej jest inna niż substancja natury materialnej",
oraz mojej intuicji materii-życia-ducha, która jest wynikiem obserwacji przyrody.

Godawa wymienia, że słowo to występuje między innymi w:
Psa 8:5, Heb 2:7, Psa 138:1, Psa 82:6, 1Sam 28:13, Deu 32:17, Deu 10:17, Deu 32:43.

Współczesnym językiem można określić, że dusza to umysł a duch to jaźń.

אֱלֹהִים elohim, πνεῦμά pneuma, duch, jaźń
נֶפֶשׁ nefesz, ψυχή psychi, dusza, umysł


W książce Hagina pisze, że duch to jakby głównie serce.
W tego można wnioskować, że dusza to jakby głównie mózg. Może.

171026

Dodatkowe materiały:
antropologia

180829

W końcu dostrzegłem, że moje utożsamnianie psyche z jaźnią, a pneuma z łaską,
wynika z przypisów w Biblii Tysiąclecia do 1 Tes 5,23 i ze słownikowej definicji terminu 'duch'.
Nie wiem jak rozumieć te przypisy, skoro Hagin pisze, że pneuma to jaźń.
W tym tekście tłumaczyłem to sobie, że bez 'Boga nie ma pneuma'.
Starałem się zrozumieć o co chodzi w przypisie, a nie odrzucać go jako błędny.
Jeżeli ktoś pobłądził, to w czyśćcu się sam skoryguje.
A dla mnie będzie szczęście, jeżeli tam trafię.
Więc nie będę gardził innymi co tam będą.

Druga korekta

Siemiatycki. Zarys dogmatyki katolickiej.
"Człowiek składa się tylko z dwóch części (dychotomizm),
z ciała i z duszy rozumnej, a nie z trzech, jak twierdzi trychotomizm.
Trychotomizm (tomi - część) rozróżnia w czlowieku trzy części:
ciało, duszę rozumną (nous, pneuma) i duszę zmysłową ()
Tak Plato i Gnostycy, Apolinaryści przyjmowali w Chrystusie
tylko duszę zmysłową, a miejsce duszy rozumnej zajmowało Logos.
Manichejczycy rozróżniali dwie dusze, dobrą i złą.
Gunther przyjmował wprawdzie jedną duszę rozumną,
ale równocześnie twierdził, że życie zmysłowe nie pochodzi od tej duszy,
lecz ciało ma w sobie osobny pierwiastek życiowy (Naturpsyche),
a więc ostatecznie także i Gunther dwie dusze w człowieku rozróżniał."


Tak mówi źródło ortodoksyjne, przedsoborowe.
[A czy 2 sobór coś zmienił w tym rozumieniu?
Żydzi uważali nerki za siedlisko uczuć a serce za siedlisko decyzyjności.
Mózg brzuszny to uczucia? Serce to ruach?
Ach, człowiek upadły, taki sam w sobie zagubiony,
nie wie gdzie ma uczucia a gdzie rozum,
zapomniał gdzie ma nerki a gdzie serce... 200627]
Encyklika Mortalium Animos ostrzega przed jedną religią światową.
Kenneth Hagin nie jest ortodoksyjny.
Ja wiem tylko tyle, że ludzie różnią się od zwierząt,
co najmniej dlatego, że mają nieśmiertelną duszę, a zwierzęta nie.
Też mi się trochę wydawało dziwne, że dusza to nie jaźń,
bo władze duszy raczej czuję że są mną, zwłaszcza wola.
Miłość to akt woli. Zmysły, uczucia, wola.
Miłość to nie jest kwestia zmysłów, ani uczuć, tylko woli.
Miłość to przysporzyć komuś dobra.
Miłosierdzie to zaradzić czyjemuś złu.
Miłość to dawanie, rozwijanie.
Miłosierdzie to naprawianie.
Jest tymczasowe, bo nie miało być zepsucia.

Drugie uzupełnienie

Bardziej odpowiednie tłumaczenie
na pneuma greckie z nowego testamentu
to ruach hebrajskie ze starego.
Tchnienie, powiew, chyba to tyle znaczy.
Psyche oddech chyba, a pneuma powiew.
W jakimś sensie to jest jedno i to samo.
Za kogo ja siebie uważam jeśli myślę że moje ruach to elohim?
Za zmarłego?
No owszem, ja często myślę o swoim życiu
jak o linii ciągnącej się w nieskończoność,
na bazie słów "dusza ludzka jest nieśmiertelna",
ale pewność zbawienia albo potępienia
to wiem od ojców kościoła że to myśl od diabła.
Nie rozumię tych terminów, ruach i elohim.
Ponadto mało kogo one obchodzą
i nie mam z kim o tym dyskutować.
Opinia autorytarna mi nie wystarczy.
Jedyna przesłanka jaką znam
to słowa Teresy z Avila
że ona nie rozumie terminów dusza i duch.
Miała takie doświadczenia i nie rozumie?
No to ja tym bardziej nie rozumiem.
Ona wie o Bogu więcej niż ja.
To może być jakieś skomplikowane bardzo coś.
Tym większa radość jeśli poznam.
Chcę to poznać.
Wierzę że taka wiedza jest dozwolona dla ludzi,
że w niebie będzie dostępna.
Mój raj kognitywistów i informatyków i graczy i pisarzy.
Raj aniołów?
Dużo bym chciał od Boga, dużo.
A tak mało daję.

200226

. W latach 1993-1995 rozważałem tylko 'trzy natury', materię, życie, ducha.
Zacząłem to od myśli z filozofii greckiej,
która przypadkiem wpadła mi ręce w akademiku, z czyjegoś skryptu.
Że materia jest wieczna, nigdy nie powstała i nigdy nie zaginie.
Postrzegałem w tym fałsz Smoka, i gdy potem stosując 'zasadę lustra',
rozważałem materię jako byt wypaczany przez Smoka,
życie jako byt wypaczany przez Bestię,
a ducha jako byt wypaczany przez fałszywego proroka,
to Smok był przeze mnie pojmowany właśnie w oparciu o te słowa greckie.
Badałem tryby myślenia związane z tymi naturami.
To były moje rozumowania intuicyjne, poetyckie,
szukanie istoty mając tak mało życia na poznanie jej
i tak wiele fałszywych głosów dookoła, w tym swój własny,
i to odnośnie najważniejszych życiowych spraw.
Nie pamiętam czy termin 'zasada lustra' znałem wtedy,
możliwe że nie, wiedziałem tylko że Smok, Bestia, Fałszywy Prorok,
to demoniczne wypaczenie Trójcy Świętej, gdzieś to chyba przeczytałem,
ale nie szukałem poprzez to cech Osób Trójcy Świętej,
a poszedłem zupełnie dziwacznym tropem rozważania natur wypaczanych,
wychodząc od fałszywego rozumienia filozoficznego, które mnie urzekło.
Z błędnie zinterpretowanych symboli, z okrasą pogańskiej filozofii,
doszedłem do tego co rozważali gnostycy.
Ale do czegoś prawdziwego, rozróżnienia IQ EQ SQ,
więc nie do końca wiem jako to rozumieć,
jak interpretować swoje życie, czy było zmarnowane, czy nie.
Na pewno byłem pop*ony jak Augustyn u Manichejczyków.
'Trzy natury' dopiero chyba w 2006 roku sprecyzowałem jako 'substancje',
na bazie słów Tomasza z Akwinu
"substancja natury duchowej jest inna niż substancja natury materialnej",
bo doktorant filozofii opowiedział mi
o wyjaśnianiu używanego terminu poprzez opisanie jego pochodzenia.
Jakoś w 2001 roku wpadła mi w ręce modlitwa Katarzyny ze Sieny,
i wtedy pisałem do usenetu dużo na ten temat,
z lipca 2003 jest backup tej mojej 'filozofii'.
Miałem hopla żeby to zabezpieczyć przez skasowaniem przez samego siebie.
Tekst główny został ukończony w 2006 roku,
po przeczytaniu "Inteligencji duchowej",
i dopisku o poziomej wewnętrznej harmonii psychologii.
Zohar sprecyzowała moją intuicję 'materii, życia, ducha',
trybów myślenia związanych z tymi substancjami w człowieku.
Oraz poparła i rozwinęła model Katarzyny ze Sieny.
Mając potwierdzenie poza kościołem, mogłem zamknąć pojęciowanie.
I myśleć o nim skrótowo, w jednym sigilu/znaku/runie/symbolu.
Znak wny dodałem jako symbol streszczający całość, w maju 2020,
wzorując się na znaku derte jako symbolu streszczającym fantastykę.
Można to interpretować jako zakucie treści w runę,
nadanie znaczenia nowej runie,
czy tam nie wiem czemu, hieroglifowi, symbolowi, jakkolwiek.
Lubię Tolkiena, Skyrim, Danheim, no to runy.
Dopiski do tekstu głównego są efektem poznania "teorii" spiskowych,
oraz zetknięcia się z oryginałem Biblii na stronie "biblehub interlinear"
i innymi źródłami.

200627

jedzenie
210420



home