W poprzednim blogu pisałem komentarze do "Strasznych rekolekcji".
Więc też tutaj zakładam wątek dla tego kanału.
Wszystkie komentarze, pewnie nieliczne, do Ojca Szustaka, będę gromadzić tutaj.

bo nadchodzi wasze odkupienie #22


bo nadchodzi wasze odkupienie


https://www.youtube.com/watch?v=Nu3HjXVuixA

https://cowcrusher.blogspot.com/2020/10/hipotezy-teologiczne.html?m=1#17
Napisałem to bez związku z protestami. Byłem skupiony na protestach przeciwko plandemii.

Dzisiaj przeczytałem "uznał aborcję w przypadku ciężkiego i nieodwracalnego uszkodzenia płodu za niezgodną z polską konstytucją" i poczułem się dziwnie. To kobiety się zmusza żeby rodziły zdeformowane dzieci? I one mają potem takie zdeformowane żyć gdzieś po dps-sach. Zbyt szkaradne i szokujące żeby je w ogóle pokazywać? I kobieta ma być zmuszana prawnie do ich urodzenia?

Mam mieszane uczucia. Z jednej strony my sami, cała ludzkość, jesteśmy jak upośledzone dziecko, a Bóg się nas nie pozbywa. I tu się wydaje że może takie prawo i taka konstytucja ochroni Polskę przed Antychrystem. A z drugiej strony, ten sam rząd, który wprowadza taką ustawę, to jednocześnie wprowadza ustawę która być może będzie zmuszać ludzi do znaku bestii, albo jego prekursora, albo przyczółku. Nie wiem czy lepiej żeby ten rząd obalić, czy zostawić. Nie wiem co lepiej przyczyni się do ocalenia Polski w trakcie paruzji, o ile takie coś nastąpi.

Protestujący kojarzą mi się z Babilończykami i Asyryjczykami i Persami. Narodami którymi Bóg się posługiwał. Tą samą myśl słyszę u Ojca.

I podoba mi się zdanie, że w Jezusie zapłonął ogień. Ufam Jezusowi że już się tym wszystkim zajmuje. Że ochroni i zatroszczy się także o mnie. I że ci ludzie co protestują to Jego dzieło, że oni mnie bronią. Bronią przed Antychrystem. Bronią Polski przed Antychrystem. Takie mam poczucie. Może mylne. Może oni się właśnie sprzymierzą z Antychrystem. Ci mlodzi. Chociaż nie. Protestują przeciwko rządowi a to właśnie rząd chce Antychrysta wprowadzać. Może intencja wzniecenia protestów dla odwrócenia uwagi, skłócenia Polaków, wypali rządowi w twarz. Jeżeli wyp* zapisane jako logo solidarności oznacza także wyp* dla Antychrysta, to ja jestem za i myślę też że upośledzone nienarodzone dzieci także chętnie oddadzą za to życie. Lepiej umrzeć niż dostać znak bestii. Ja bym na ich miejscu w obecnych czasach wybrał śmierć. Bo one nie będą nawet w stanie się obronić. I naprawdę też bym sam chętnie umarł bez męczenia się, żeby tylko tego nie przyjmować, żeby nie ulec ze strachu pokusie.

[ lektor ]

@ "Mamy wypowiadać prawdę, gdy inni milczą. Wyrażać miłość i szacunek, gdy inni sieją nienawiść. Zamilknąć, gdy inni mówią. Modlić się, gdy inni przeklinają. Pomóc, gdy inni nie chcą tego czynić. Przebaczyć, gdy inni nie potrafią. Cieszyć się życiem, gdy inni je lekceważą."
Bł. ks Jerzy Popiełuszko.


. wybór
nie zakaz

wybór
nie zabija


?? Piękniej i mądrzej nie umiałbym wyrazić tego, co mam w sercu kiedy przeżywam dramat, który dokonuje się teraz na ulicach Polski... ?? Tylko Czystym sercem można przyjąć tajemnicę Ewangelii cierpienia niewinnych... ??????

?? Nade wszystko do chrześcijan, którzy nie są za aborcją, ale są za wolnym wyborem kobiety..

TESTAMENT KS. BP JANA NIEMCA , zmarłego w dniu wczorajszym...

?? Dziwił się, że są katolicy, którzy mogą popierać prawo dopuszczające aborcję na dzieciach niepełnosprawnych. Mówił, że w takim razie nie zrozumieli oni nic z Ewangelii, nie pojęli tajemnicy krzyża, która stanowi centrum zbawienia. Kto twierdzi, że nie można ludzi narażać lub skazywać na cierpienia z powodu pojawienia się chorego dziecka, nie myśli jak prawdziwy chrześcijanin, ale prezentuje mentalność pogańską.
No taki tam kult molocha troszczkę

?? Pytał: jakie ktoś dał prawo człowiekowi, by zabierał bliźniemu możliwość otrzymania krzyża od Chrystusa?
To wzbudziło mój opór początkowo. Czytałem to ze wstrętem o tym przyjmowaniu krzyża. Ale tam na koniec jest argument który mnie przekonał że w ogóle mi się to chciało przeczytać.
Jakie prawo ma katolik, by dopuszczać w ogóle samą możliwość odebrania komuś krzyża, który może stanowić dla tamtego jedyną drogę do zbawienia? Przecież kto nie bierze swego krzyża, nie jest godzien Chrystusa. A czy ktoś, kto nie dopuszcza, aby inny wziął swój krzyż, jest Go godzien?
Tego w tym momencie nie rozumiem do końca. Ten argument na końcu jest dobry, dlatego to chce zrozumieć.

Są tacy katolicy, którzy mówią, że takiego heroizmu można wymagać tylko od osób głęboko wierzących, ale nie od tych, którzy są daleko od Kościoła.
Tam jest jeszcze też drugi argument. Czemu kobieta to robi.
Tacy ludzie mówią, że sami nigdy nie dokonaliby aborcji dziecka niepełnosprawnego, ale nie można zmuszać do tego matek, które znalazły się w takiej sytuacji. A czy ci ludzie mają pewność, że dzięki takiemu dopuszczonemu przez Boga cierpieniu dusze tych matek nie uszlachetnią się i nie zbliżą do Jezusa?
Czuję opór do tego zdania, ale pomimo to...

Alternatywa tutaj jest tylko jedna: grzech śmiertelny pociągający za sobą ryzyko wiecznego potępienia. Często dokonana aborcja zatwardza serce człowieka w taki sposób, że nie jest w stanie przyjąć późniejszych łask od Boga. Czy tacy ludzie nie rozumieją, że narażają innych na wieczne cierpienia w piekle tylko dlatego, że chcieli uniknąć cierpienia tu na ziemi?

Jak postąpiłby Chrystus na naszym miejscu? Czy popierałby istnienie prawa dopuszczającego zabijanie dzieci tylko dlatego, że są chore? Każdy, kto twierdzi, że Jezus zgodziłby się na takie prawo, winien jest bluźnierstwa. Każdy, kto zgadza się na istnienie takiego prawa, zaciąga winę wobec Boga.
Jak zwracam się do mojego pojęcia Jezusa, to nie jestem do końca pewien co On by powiedział. Widocznie ja Go za mało znam. Coś tak czuje że jakoś by się zawahał. Albo On mi ma coś do powiedzenia jeszcze nowego, co jeszcze do mnie nie dotarło. Możliwe też. Ja sam żyję w grzechu, na codzień. Może dlatego mam jakieś takie przyćmienie, że nie rozumiem.

„Miłość czysta rozumie te słowa, miłość cielesna nie pojmie ich nigdy”
Te słowa siostry Faustyny od lat mnie intrygują, co to jest. Próbuję to pojąć. Ja jestem miłością cielesną. Przeczuwam że to jest coś fajnego, że to bym chciał zobaczyć. Może mi się uda, nie wiem.

Biskup zacytował mi jeszcze fragmenty z „Dzienniczka” Siostry Faustyny, podając do zanotowania konkretne numery jej zapisków. Były to słowa, jakie skierował do świętej mistyczki Jezus:

Córko Moja, wiedz o tym, że jeżeli ci daję odczuć i głębiej poznać Moje cierpienia, jest to łaska Moja; ale kiedy doznajesz zaćmienia umysłu, a cierpienia twoje są wielkie, wtenczas bierzesz żywy udział w Mojej męce i upodabniam cię zupełnie do siebie; twoją jest rzeczą poddawać się woli Mojej, więcej w tych właśnie chwilach aniżeli kiedykolwiek… (Dz. 1697)
Ja z tego tylko wnioskuję, że cierpienie to jest ogólnie po prostu powszedniość Jezusa jakaś. To jest ta Jego wzniosłość. Ta wyżyna na której się znajduje. Jest wrażliwy to czuje, to cierpi. Na moje pojęcie w tej chwili.

Jedna jest cena, za którą się kupuje dusze – a tą jest cierpienie złączone z cierpieniem Moim na krzyżu. Miłość czysta rozumie te słowa, miłość cielesna nie pojmie ich nigdy. (Dz 324)
Mam hipotezę tłumaczącą to. Że cierpienie jest czymś co wzrusza grzesznika i on dlatego skłania się ku Bogu. Gdy widzi cierpienie za siebie. To to go przekonuje i on dobrowolnie wybiera wyjśc ze zła i iść za tym kto cierpi. Zachwyt bohaterem. Zachwyt bohaterstwem porusza. Ja to interpretuję na chwilę obecną tak. Że cena za jaką się kupuje... Tą duszę kupuje się u niej samej. To kupowanie polega na tym, że tą duszę przekonuję żeby ona dobrowolnie zechciała pójść za dobrem. Moje cierpienie jest ceną którą płacę za to żeby ktoś chciał dobrze. Żeby się wzruszył. Tak to rozumiem. Nie wiem czy to tak jest. Bo kupuje się od kogo? Przecież nie od diabła. On nie ma mocy nad ludźmi tak naprawdę.

Kto ma pewność, że dopuszczając grzech aborcji, nie zamyka przed innymi możliwości cierpienia wstawienniczego, a tym samym uratowania wielu ludzi od wiecznego potępienia? Jeżeli ktoś ma taką pewność, to ma odwagę uważać się za mądrzejszego od samego Boga.
Słyszałem ostatnio taki argument, który do mnie nie trafił, że duchy istnieją dzięki temu ze Bóg ich podtrzymuje w istnieniu. Trochę się spierałem z tym, ale potem sobie skojarzyłem jeszcze, że jest przecież takie zdanie że koroną i korzeniem mądrości jest bojaźń boża. Ja nie wiem, jaki jest mechanizm istnienia duchów, mechanizm istnienia Boga. Miałem swoje jakieś szalone hipotezy przez lata, ale to są hipotezy wariackie tylko. Nie wiem jaki jest Bóg do końca. Nie wiem w jaki sposób On istnieje. Coś mi się na ten temat wydaje, ale to nie musi być prawdziwe. I to jest taka klasyczna rzecz w mistyce, że jak się komuś wydaje, to mu się może długo wydawać i być w błędzie. W taką banalną pułapkę ducha popadam. Przez pychę. Prawda jest dla mnie ważniejsza niż słuszność moich poglądów. Dlatego żadna z moich hipotez nie jest dla mnie nienaruszalna, niepodważalna. Mam wiele hipotez, ale wiem co to jest hipoteza. Tutaj się dowiaduję nową rzecz, takie skojarzenie, że to takie istnienie zależne, to może być właściwy fundament, powód bojaźni, słuszny powód bojaźni. Jak to określić? Chodzenie po, nie wiem, po budowie wieżowca. Mam bojaźń żeby nie spaść. Nie poradzę. Albo spadnę, albo nie. Trzeba się bać. Odrobinę. No nie aż tak żeby wciągało.

- Spisał na prośbę ks. Biskupa - Grzegorz Górny -
No ja... znam taką myśl. Że jeżeli jest duch wyższy ode mnie to ja go nie rozumię. Że po prostu duch niższy się plącze w swoim złu, w swoich błędach, i... no może próbować spojrzeć, jak próbuje spojrzeć to już wtedy może zaczyna się wznosić. Ale może mieć trudność w tym żeby się wznieść na czyjś poziom wyższy, rozumieć po prostu kogoś, czemu on tak postępuje. Ja wielu cnót nie rozumię. Cnoty czystości nie rozumię do końca. Wiem że są ludzie co ją mają w wyższym stopniu niż ja. Chciałbym ich poznać. Ciekawią mnie. Lubię wiedzieć. Nie lubię po prostu że coś jest przede mną zasłonięte bo tam jestem niegodny, za głupi, niewiedzący. Po prostu coś mnie intryguje, ciekawi, no to idę za tym jakoś. Mimo tego że mi trudno, że chciałbym co innego, że coś ciągnie mnie do czegoś innego. Jest jakieś po prostu coś co wabi w tajemnicach. Na przykład tajemnica cnoty człowieka jakiegoś innego. Czemu on tak postępuje. Chcę to odkryć, poznać. Zastosować u siebie. To jest taka ciekawość po prostu technologa. Ciekawość taka inżynierska. Ktoś ma lepszy silnik to chciałbym się dowiedzieć jak się go robi i zrobić sobie sam.

?? Jeszcze kilka słów ode mnie... Marsze Kobiet.. Modlę się za każdą z nich... Biedne, poranione przez patologiczne nie umiejące kochać rodziny, nieodpowiedzialnych mężczyzn i zniszczone przez kłamstwa różnych pseudo autorytetów, oddzielających sex od odpowiedzialnej miłości...
Nie wiem. Nie oceniam, nie osądzam, nie czuję żeby to była taka jednoznaczna opnia, bo ci ludzie protestują przeciwko rządowi, tak najogólniej, i może to czasami dominuje... Nie wiem. Nie chcę się nad tym zastanawiać. Ale tu właśnie bardzo dobre argumenty są, co mnie przekonały żeby to czytać.

??Aborcja-zabicie dziecka. ??

Nie można mówić jestem przeciwny aborcji, ale jestem za wolnym wyborem kobiet. Nie można mówić, jestem przeciwny zabijaniu, ale jak ktoś chce niech zabija, nie możemy pozbawiać go wolnego wyboru.
Tu mi przychodzi na myśl coś takiego, że po prostu zostawić kogoś w głuszy samego i powiedzieć, no masz wybór. Porzucić kogoś gdzieś po prostu i powiedzieć, ale zostawiam ci wybór więc bądź zadowolony. Masz wybór. To właśnie jak się kobietę porzuca to właśnie jej się odbiera wybór. Ona musi, bo nie przeżyje. Bo już wtedy wchodzi u niej instynkt samozachowaczy. Tak samo mężczyzna też, jak jest oblężone miasto i nie ma co jeść to będzie jadł ludzi. Człowiek ma to w sobie. Instynkt przetrwania który potrafi zdominować myślenie. W "Akwarium" Suworowa takie coś było, że służby specjalne sowieckie to one wiedzą, mają taką wiedzę, że każdego się da złamać, tylko każdy ma granicę różną. Że w takiej sytuacji ekstremalnej wychodzi z człowieka kim jest naprawdę. Większość ludzi typową ma odporność na zdziczenie. To jest takie po prostu coś, że kobieta dokonuje aborcji, bo staje się dzika ze strachu. I co? Jeszcze dodawać jej strachu? To jest właśnie takie coś, że aborcja jest źle, ale prawo też jest źle. Prawo które zmusza jest jeszcze gorsze, bo ono zostawia kobietę w osamotnieniu, zdjemuje odpowiedzialność już zupełnie, z mężczyzny który ją porzucił, który ją zostawił, który się zgodził na współżycie, wiedząc że nie będzie w stanie dziecka utrzymać. Że te protesty są słuszne, tylko są niewyklarowane, nie sprecyzowane dobrze, ale one są sprawiedliwe, te protesty.
Dlaczego kobiety dokonują aborcji? Bo boją się. Boją się, że zostaną same z dzieckiem, szczególnie boją się, kiedy to dziecko będzie niepełnosprawne. Czy sobie poradzą, czy będą miały możliwości wychowania dziecka, opieki materialnej i zdrowotnej. Ale najbardziej potrzebują mężczyzny, który weźmie odpowiedzialność za kobietę i dziecko, które się poczęło z jego udziałem. To właśnie zostawienie przez mężczyznę kobiety samej z poczętym dzieckiem, generuje u niej lęk, panikę i decyzję o aborcji. Przypomnę, że mężczyźni, którzy nie dają wsparcia w takiej sytuacji, a wręcz namawiają do zabicia dziecka, dając na przykład pieniądze na aborcje, jak też wszyscy w otoczeniu tej kobiety, którzy radzą lub sponsorują zabicie dziecka, są współwinni morderstwa dziecka w łonie matki, są w stanie w grzechu śmiertelnego i nie mogą przyjmować Komunii Świętej.
Akurat ich ta Komunia święta obchodzi w ogóle. Oni w ogóle coś czują tę Komunię? śmieszne to jest po prostu. Że co ta Komunia w ogóle znaczy dla tych ludzi. Czy przyjmują czy nie przyjmują. Ja bardzo często nie przyjmuję i nie wiem... to jest takie... nie wiem no... ja tez tu czegoś właśnie nie rozumiem dobrze do końca.
Jak również wszyscy Ci katolicy, którzy publicznie deklarują, że są za aborcją. Dlatego proszę, nie wińmy tylko kobiety, ale przede wszystkim bierność i brak odpowiedzialności mężczyzn i najbliższego otoczenia kobiety, rodziny i przyjaciół, za kobietę i dziecko, które się poczęło.
No i tutaj się zaczynają schody... Dla mnie. Bo tak: Odpowiedzialność najbliższego otoczenia... A odpowiedzialność władcy narodu za to co się w nim dzieje, to nie ma? To mają tylko poddani odpowiadać za to, tak? A król tylko ściąga podatki, i nie wiem co tam jeszcze robi... Mi się wydaje że tego Bóg tak nie osądzi na koniec. Że odpowiedzialni. Że Bóg jeszcze weźmie pod uwagę: Gdzie ci ludzie mieli pracę? Ile ona była płatna? W czym żyli? W jakim domu? Ile było hałasu, spalin dookoła? Ile było, nie wiem, trucizn w otoczeniu. I po prostu... To nie że ja mówię, że tą odpowiedzialność zdejmuję, tylko że tutaj jest, w tym katolickim tekście, tak zgrabnie pominięte odrobinkę, ta właśnie odpowiedzialność rządzących za stan narodu. Że ja to słyszałem po prostu od bogatych ludzi, taką retorykę, że tak, że ludzie są źli, że sami w sobie, że ludzie się powinni wziąć do roboty, i tak dalej. KURWA MAĆ! To jest to co przed potopem robiły aniołowie z nami, Obserwatorzy to co robili. Weź ty niewolniku, kobietę mi oddaj na rozpłód na nefilima, a dla mnie pracuj żeby go potem wykarmić. To jest po prostu arystokracja taka, to jest po prostu od zarania dziejów ludzkości jest ta podłość, że ktoś ma siłę to będzie wyzyskiwał, a potem powie że to wina niewolnika że on za słabo pracuje. I jeszcze ta... że odpowiedzialność do końca. Nie jest takie proste. Tu jest takie pominięcie. Argment za odpowiedzialnością tak. Że kobieta widzi wokół siebie mężczyznę i państwo, i państwo zawodzi, i jeszcze jak mężczyzna zawodzi, bo to już się załamie. Ale mężczyzna zawodzi bardzo często dlatego że go państwo zawiodło. Dlatego pije, dlatego jest biedny, dlatego się w ogóle decyduje na to wszystko. Ja widzę takie coś, takie ogólnie, pochopność sądu. To co Jezus mówił, że nie sądźcie. Bo człowiek ma ograniczony umysł i nie wszystko ujmuje w pojęciu swoim tak jak Bóg. A gdyby ujął, tyle co ujmuje Bóg, osądziłby tak samo jak Bóg, bo też ma serce, jest człowiekiem między innymi, też ma ludzkie serce. I po prostu ten sąd Boga jest pojmowalny, bo On posiada większy zakres wiedzy, bierze wszystkie czynnki pod uwagę, a nie tylko fragment. Człowiek jest w stanie wziąć tylko fragment. Tworzy taki sąd wstępny, tymczasowy. No czasem jest trafny, czasem nie do końca, no zwłaszcza jak ktoś pisze i intelektualizuje, to ma ten taki sąd niedoskonały, omylny, to jest taki przykład właśnie. Ja też prezentuję swoim myśleniem sąd niedoskonały, bo ja teraz osądzam tego księdza, to ja mogę tak samo też nie wiedzieć. Jakie to jest po prostu subtelne. Jak człowiek ma osądzić cokolwiek, jak inni osądzają, jak sam nie potrafi osądzić dobrze? To taki myk jest w tym. Że to co ja mówię teraz, to jest sąd niepełny. Bóg mi dopiero też powie. W ogóle jak będzie rozmawiać ze mną, jak do piekła nie pójdę. No powie mi zanim pójdę, jeżeli mam iść. Ale wolę nie iść. Tam jest nudno. Nie dowiem się wielu rzeczy w piekle.
Mamy tyle pięknych przykładów małżeństw, które podjęły decyzję o przyjęciu dziecka niepełnosprawnego, nawet z ciężką niepełnosprawnością i pokochaniu go szczególną miłością pełną poświęcenia. I wcale nie są to tylko chrześcijańskie małżenstwa, ale takie, w których mężczyzna mówiąc : Kocham Cię i będę kochał nasze dziecko, które się urodzi, daje zupełnie nową perspektywę poczucia bezpieczeństwa dla kobiety.

?? Dwa: Skupienie się na tym, by państwo miało coraz lepsze narzędzia i rozbudowywało cały system pomocowy dla kobiet, które chcą urodzić dziecko z niepełnosprawnością. I o to warto walczyć całym sercem, a nawet protestować i manifestować jeśli opieka państwa nad kobieta i dzieckiem niepełnosprawnym jest niewystarczająca i nie daje kobiecie i dziecku poczucia bezpieczeństwa.
Moim zdaniem tą sytuację pięknie wyraża, tą kwintesencję, taki obrazek, taki mem, że stoi kobieta w ciąży, jeszcze z chłopczykiem obok w ręku małym [trzyma go za rękę], a obok niej jakiś starszy pan w garniturze z dużym parasolem i ten parasol osłania tylko brzuch tej kobiety a ona sama stoi dalej w deszczu. To jest kwintesencja właśnie. Właśnie odpowiedzialności.

?? Trzy:
I to mnie przekonało tutaj, właśnie to mnie przekonało najbardziej. O ile to są prawdziwe rzeczy. To to właśnie sprawia, że rozumiem o co tu chodzi i staram się zgodzić.
Wstawianie zdjęć dzieci, które urodziły się ze strasznymi zniekształceniami jest manipulowaniem rzeczywistością. Takie dzieci rodzą się w skali 1-100000. Jedno dziecko na sto tysięcy!
No, ja bym obecnie nie powiedział. Jak są te autyzmy poszczepienne, nopy, to tam, że tam za paręnaście lat wszystcy połowa amerykanów chłopców będzie autustyczna. No ale to dziecko się rodzi zdrowie a potem jest kaleką, to jeszcze co innego. I tu mi teraz przychodzi na myśl, taki jad mi się pojawia. To wy po prostu, parlamentarzyści, już dam se spokój, tu wstaw słowo od anioła, wstaw epitet od anioła tutaj, ja jestem bezsilny lingwistycznie tutaj. To wy po prostu parlamentarzyści gwiazdka yyy bronicie dzieci kalekie żeby nie zostały abortowane, a potem z dzieci zdrowych się urodzą robicie kalekę szczepionką. To ogólny obraz jest taki, że wy chcecie po prostu jak najwięcej kalek mieć w społeczeństwie. I to jeszcze dodatkowo przymus na kobietę żeby ona tą kalekę rodziła. Jeżeli jest naturalna kaleka to niech urodzi, a jak nie ma kaleki to WY DOPIERDOLICIE KURWA TEMU DZIECKU ŻEBY ONO BYŁO KALEKIE, SKURWYSYNY JEBANE!
(Westchnienie) Tam właśnie czytałem takie coś jeszcze, że jakiś prorok klątwę rzuci, ktoś tam się zaśmiał że a w ogóle co tam klątwy i tak dalej. Ale dla mnie to jest naprawdę normalka. Mi się wydaje że to faktycznie ta klątwa zadziała. Że będzie rzucona i to nawet jakiś tam idota prorok ale on właśnie stanie się prawdziwym prorokiem, przez to że to powie. Bo może to na razie mu się wydaje że on jest prorokiem. Ale jak on to zrobi, to on się stanie prorokiem autnetycznym. I jego klątwa będzie skuteczna. Tak myślę. Bo po prostu tu są dwie, w prawie tym ogólnym, dwie sprzeczności, po pierwsze robienie kalek z dzieci szczepionkami, a tu potem nagle kaleki chronią, żeby się urodziły, a po drugie, niby to chronienie prawa nie zabijaj, a zdrugiej strony tylną furtką wprowadzanie prawa dla lekarza żeby zabijał bo on nie ma odpowiedzialności za błąd medyczny. Albo drugie, wprowadzenie potępienia potencjalnego, za to że przymusi do szczepionki, która najprawdopodobniej będzie miała rfida tego z id2020. No to przecież ludzie... No to przecież wziąć i dołączyć do tego protestu. Ja widziałem tam jedno w Krakowie. Policjanci dołączyli. No cudowne coś po prostu. Że tak się dzieje. No tylko co z tego jak policjanci dołączą jak amerykanie nie dołączą. A żeby jeszcze wojsko amerykańskie dołączyło do tych protestów. I ukraińcy policjanci co tu są, po prostu. Bo na przykład nie wiem. Dołączą do protestu też amerykanie bo oni też nie chcą mieć znaku bestii, i uznają że polska ma być czymś gdzie znaku bestii nie ma, i zaprotestują. Po prostu całe tutaj kompanie się zbuntują amerykańskie. Ja bym tego chciał. To się należy. Tak powinno być. Nie tyko policjanci polscy, ale też wszystkie wojska co tu stacjonują, też się powinny zbuntować. Ja wierzę, mam nadzieję, że to się stanie. Chciałbym. Będę się o to modlić. Proszę też ktokolwiek tego słucha, żeby się też o to pomodlił. Żeby się tak stało. Żeby tu naprawdę wszyscy się zbuntowali. Przeciwko, po prostu, TYRANII, po prostu.

Takie dzieci umierają krótko po urodzeniu, żyją od kilku do kilkudziesięciu godzin. Medycyna ma możliwości, żeby takie dziecko nie cierpiało, kiedy to w czasie zabijania dziecka w łonie matki, dziecko umiera w potwornych męczarniach!!!.
Ja to se tak myślę, żeby mu chociaż znieczulenie dali zanim go pokroją. Ale gdzie tam. To chyba łatwiej się kroi jak na żywo. Ale albo można potem na organy sprzedać. Znieczulone to może nie. To tak jak ubój rytualny, żeby cierpiało. Cholera, nie wiem. Adrenochrom lepszy można potem wycisnąć z tego trupa, nie wiem.
Można stworzyć takie warunki choć na kilka godzin dla rodziców i dziecka, żeby dziecko umarło naturalnie w ramionach rodziców, w ich wspólnej miłości, pożegnaniu i oddaniu je Bogu...
Tak nawet nie chodzi o Boga, tylko żeby je przytulić chociaż raz w życiu.
Dziecko wszystko czuje, czuje przede wszystkim miłość rodziców po urodzeniu, nawet jeśli to będzie tylko kilka godzin... To też tak ważne dla rodziców, żeby mogli pożegnać swoje dziecko. Nie mówię o patologicznych rodzicach, lub o sytuacji, w której rodzice nie chcą widzieć swojego dziecka ze względu na lęk przed zobaczeniem skali niepełnosprawności swojego dziecka. Ale to nie oznacza, że rozwiązaniem w takim wypadku jest zabicie dziecka w łonie matki! Znam też wiele położnych, które stają w zastępstwie rodziców w takich sytuacjach tulac dziecko w ramionach i będąc przy nich do końca, modląc się za nie, za rodziców, którzy nie chcą dziecka widzieć, dają dziecku miłość i czułość do ostatniego jego oddechu...
To ja pamiętam jakiś taki film, chyba Botoks, że taka scenka że jakieś takie dziecko małe, i tak wystawiła ta, pielęgniarka, na takim blaszanym, na blaszanej takiej tacce, gdzieś tam w jakimś pomieszczeniu. To dziecko tak se po prostu tam umarło spokojnie na tej tacce biedne. Tak z zimna. Pewnie chodzi o to, że jakby przykryła to by dłużej pożyło. A to tak to on umiera to z zimna. I to takie zdrowe dziecko, jakieś tam nie chciane. To sobie też kojarzę, taki mem, konstytucja i na tym tle płód abortowany. Konstytucja aborcja.
Nie wiem.
Ludzie którzy żyjecie na ziemi, to się tak nie skończy prosto. Że tutaj się trupa wyrzuci i koniec. Nie... U Boga tak nie ma... Czy one tam w limbo sobie posiedzą trochę, a potem wyjdą, czy coś... To...
Tak nas po prostu śmiertelność zdemoralizowała, że my myślimy że jak ktoś umiera to znikł. To jest taki nawyk myślowy, taki stereotyp myślenia. Że wystarczy kogoś zabić żeby się problem skończył. Nie. Jak się kogoś zabije to problem się robi większy. Naprawdę w skali powiedzmy kilkuset lat. Istnienia duszy. To jest takie po prostu, krótkowzroczne planowanie. W skali stu lat. Można powiedzieć: Dobrzy na krótki dystans. Taki typ ludzi. I tyle.


?? Błogosławię Was z całego serca na czas ostatecznej bitwy między Bogiem a szatanem o Rodzinę...??

- Ks. Dominik Chmielewski -

[ lektor ]